<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><rss xmlns:atom='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' version='2.0'><channel><atom:id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174</atom:id><lastBuildDate>Thu, 24 Dec 2009 22:27:16 +0000</lastBuildDate><title>Mój mikrokosmos</title><description></description><link>http://mojmikrokosmos.blogspot.com/</link><managingEditor>noreply@blogger.com (Anna)</managingEditor><generator>Blogger</generator><openSearch:totalResults>72</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-5684297022003668139</guid><pubDate>Wed, 23 Dec 2009 22:43:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-12-23T14:45:47.042-08:00</atom:updated><title>Życzenia świąteczne!</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiem, wiem, zaniedbuję tego bloga, zaglądam tu od przypadku, do przypadku, a pomysły na posty pozostają tylko w mojej głowie. Chciałam jednak złożyć tym, którzy mimo mojego niezdycyplinowania tutaj zaglądają, spokojnych, refleksyjnych i zdrowych Świąt! &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-5684297022003668139?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/12/zyczenia-swiateczne.html</link><author>noreply@blogger.com (Anna)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>2</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-3315529360545673926</guid><pubDate>Tue, 03 Nov 2009 22:15:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-11-03T14:18:16.811-08:00</atom:updated><title>Oczekiwania czas zakończony!</title><description>Dziś o 1:24 przyszedł na świat nasz mały-wielki Junior, ważąc 4190 g i mierząc 56 cm. Najwyraźniej dobrze się czuje w domowych pieleszach. Prawie Czterolatka zachwycona i bardzo dumna:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-3315529360545673926?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/11/oczekiwania-czas-zakonczony.html</link><author>noreply@blogger.com (Anna)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>17</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-2152614369340124948</guid><pubDate>Fri, 23 Oct 2009 13:47:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-10-23T06:55:22.517-07:00</atom:updated><title>Planowanie</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie ukrywam, że lubię mieć wszystko zaplanowane. Na karteluszkach spisuje rzeczy do załatwienia, wieczorem układam plany na następny dzień czy nawet tydzień. Jedynej rzcezy, której nie planuję to urlop - tutaj potrafię zmoblilizować się w chwilę i być gotowa do wyjazdu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tym bardziej dokuczliwy jest dla mnie stan zawieszenia, w jakim już byłam cztery lata temu - nie wiem co będę robić za godzinę, czy jutro o tej samej porze. Nie wiem, kiedy Junior zdecyduje, że jest gotowy na opuszczenie swego lokum. Ciągle mam poczucie, źe muszę zrobić mnóstwo rzeczy ZANIM Junior wyjdzie na świat. Tak jakby jego nadejście oznaczało koniec mojego świata. Co za bzdura, przecież będę mogła nadal planować (ograniczona dziećmi ale jednak) i robić to, co w najbliźszym czasie musi być zrobione. Skąd więc to poczucie, źe muszę załatwić tyle rzeczy już teraz? Nie wiem, ale odhaczanie listy daje mi wewnętrzny spokój. Moja statyczność i wręcz kompletna nieruchliwość ograniczają mnie chyba bardziej niź godzina zero, więc zdana jest na pomoc innych. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić, jak to będzie, gdy będę mogła się normalnie ruszać. Tak samo jak i przed nadejściem Prawie Czterolatki nie potrafiłam sobie wyobrazić źycia z nią, tak teraz zupełnie obce jest mi wyobrażenie życia z Juniorem. Tak jakbym jeszcze nigdy nie była matką. A z drugiej strony pewna jestem, że gdy już będzie, to wszystko potoczy się swoim rytmem. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cierpliwości mi nie brak, spokoju teź nie, tylko muszę popracować nad przemożną chęcią planowania:)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-2152614369340124948?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/10/planowanie.html</link><author>noreply@blogger.com (Anna)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>3</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-2863843261380145734</guid><pubDate>Tue, 06 Oct 2009 19:49:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-10-06T12:56:07.468-07:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Z życia</category><title>Powrót</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powrót nastąpił bez problemów. Drobny kamuflaż w postaci bluzy na sobie i bluzy przełożonej przez rękę oraz skierowanie się do okienka z przystojnym Portugalczykiem, pozwoliły uniknąć wszelkich niewygodnych pytań. Pan nawet nie zauważył mojego wielorybiego brzucha. Uuuuuffff! Prawie Czterolatka z rutyną zbieracza mil lotniczych zniosła oba loty, zadając szacunkowe kilkaset pytań (tym razem na tapecie był m. in. mur berliński) oraz rozwiązała pełny zeszyt zadań. Po dotarciu do domu pozałatwiała najważniejsze sprawy, takie jak przegląd zabawek, i ok. 1 w nocy poszła spać. Ponad dwudziestostopniowa amplituda nieco nas wystraszyła ale zdążyliśmy się przyzwyczaić do niemieckiej jesieni. Ogarniam powolutku ogrom zaległości z Prawie Czterolatką przy boku. Na razie nie jest źle.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-2863843261380145734?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/10/powrot.html</link><author>noreply@blogger.com (Anna)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-8710596781869462527</guid><pubDate>Tue, 29 Sep 2009 16:34:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-09-29T09:34:58.851-07:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Portugalia</category><title>Praca i ostatnie dni</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przez kilka dni nie dawałam znaku życia, więc czas nadrobić zaległości. Zeszły piątek był dniem sukcesów. Ale po kolei. Trudno się umawiac z Portugalczykami. Nie potwierdzają spotkania, nie podają konkretnej godziny ale w efekcie końcowym zawsze się zjawiają. My jednak przyjmujemy postawę niewiernego Tomasza i nie wierzymy, póki nie zobaczymy. Tak było z naszym zepsutym piecykiem gazowym. Niejaki Pedro próbował kilka razy naprawić owo ccudo portugalskiej techniki, konsultując się z niejakim Carlosem. Jako że nasz portugalski, nawet wzięty do kupy, nie wystarczał na zrozumienie ich dyskusji, wiedzieliśmy jedynie, że naprawią, ale nie ma części i tyle. Tak więc czekaliśmy na Carlosa jak na zbawienie. W piątek Carlos przybył, z tajemniczą częścią. I naprawił. Podczas gdy Carlos walczył z piecykiem, podjechała cieżarówka. To był efekt naszego zamówienia, złoźonego jakieś półtora tygodnia wcześniej. Pojechaliśmy zamówić drewno. Na wielkiej działce zawalonej drewnem zastaliśmy jedynie panią w średnim wieku, władającą tylko portugalskim. Skoncentrowałam się i uźyłam całej mojej wiedzy, by z nią się dogadać. Zamówiliśmy drewno do kominka i ustaliliśmy, źe dostawa w październiku to zdecydowanie za późno, bo 2. przecież wyjeżdżamy. Pani dokonała notatek i zrozumieliśmy, że ktoś do nas zadzwoni. Faktycznie w czwartek wieczorem ktoś dzwonił, czego nie słyszeliśmy. Za to w piątek nadjechała wyźej wymieniona cieżarówka załadowana do pełna drewnem dębowym. To nie było wszystko! Okazało się, źe to jedynie część z zamówionych 10 m3. Trochę wystraszyliśmy się czy nasza szopka pomieści te ilości, a M. zaraz zabrał się za rąbanie swoją nową fińska siekierą. Sobota była troszkę chłodniejsza i pochmurna - idealny dzień na rąbanie i układanie drewna. Skończyliśmy w niedzielę, zapełniając całą szopkę. A potem wybraliśmy się na plażę. Po drodze zmieniliśmy plany, chcąc wypróbować jedną z wielu nieutrwadzonych dróg na wybrzeżu. Nieźle się wytrzęśliśmy, ale dojechaliśmy tam, dokąd planowaliśmy! Szkoda, źe nie mamy samochodu z napędem na cztery koła, moglibyśmy zaspokoić naszą ciekawość i przejechać niezliczone drogi w porastających wybrzeże lasach i krzewach. Dla mnie ten dzień okazał się zbyt męczący i od niedzieli właściwie tylko leżę. Wystraszyłam się, że Junior, mimo źe bezimienny, wcześniej wybierze się na świat. Zwłasazcza, że noce są bardzo ciężkie i juz tęsknie za łóżkiem wodnym. W normalnym łóźku nie jestem w stanie znaleźć ani jednej pozycji, w której jestem w stanie leźeć, a samo zmienianie pozycji to koszmar. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;M. pracuje nadal - maluje, buduje, podłącza. A my wczoraj wykąpałyśmy się w oceanie. Prawie Czterolatka szaleje niewyobrażalnie, nie przeszkadzają jej fale, zalewające twarz ani słona woda. W basenie też próbuje ćwiczyc samodzielne plywanie, ale tutaj trudno przełamac jej lęk. I dobrze, źe wczoraj się wykąpałyśmy, bo dziś jest pochmurno (choć nie zimno) a właśnie mieliśmy sporą burzę z ulewą. Deszcz się przyda, nie narzekamy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trudno uwierzyć, źe zostało nam jeszcze kilka dni do powrotu. Trudno będzie się nam przestawić na jesienną aurę, ale ja chyba będę spokojniejsza w domu.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-8710596781869462527?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/09/praca-i-ostatnie-dni.html</link><author>noreply@blogger.com (Anna)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-313156597993667343</guid><pubDate>Wed, 23 Sep 2009 20:35:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-09-23T13:35:42.636-07:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Portugalia</category><title>Odwiedziny i upał</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W poniedziałek przyleciała do Faro nasza niania-cud czyli moja kuzynka i mama chrzestna Prawie Czterolatki. B. przyleciała do Faro ze sporym opóźnieniem,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;jej pobyt na lotnisku w Luton się nieco przedłużył, bo podobno nie doleciał pilot? Jego dziewczyna miała wypadek?! Zastanawiamy się czy to kolejna wyszukana wymówka izidżeta? Nieistotne, B. przyleciała. A my w drodze po nią znów załatwialiśmy sprawunki w markecie budowlanym. Czy to kiedyś się skonczy? Podczas gdy M. poszukiwał kolejnych rur i innych śrubek, ja zatsanawiałam się czy istnieje możliwość przedziurawainia brzucha? Niezwykle ruchliwy Junior przechodzi samego siebie do tego stopnia, że zaczynam się zastanawiać czy nie obkleić brzucha taśmą. Bo że on nigdy nie śpi, to jestem pewna.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lotnisko w Faro położone jest u skraju Rii Formosy - tworzącej ogromną deltę, przypominającą podczas odpływu Everglades. Do plaży można dotrzeć dopiero po przejechaniu mostu nad ową rzeką. Wtedy dopiero dociera się do wąskiego pasa lądu dzielącego rzekę od morza. Bezkresna piaszczysta plaża ciągnie się jak okiem sięgnąć. Tak więc B. w pół godziny po wylądowaniu moczyła nogi w oceanie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Prawie Czterolatka przeżyła eksplozję szczęścia. Mama i tata się nie liczą. Bawi się z B., je obok B., śpi z B. Rodzice się cieszą:) Miejmy nadzieję, że B. również. Wczoraj upłynęło na kreatywnych zabawach z B. - malowanie akwarelami i kredą, nawlekanie korali, kąpiele w basenie, budowanie z piasku itd. Ukoronowaniem dnia była krótka wycieczka na naszą plażę zakończona kąpielą w wielkich falach oceanu. Oczywiście nieplanowaną. Ale Prawie Czterolatka była tak zachwycona, że nawet jej mokra twarz nie przeszkadzała. Dziś właśnie też plażuje z B., a jak korzystam ze spokoju i nadrabiam zaległości domowo-komputerowe. A M.? Montuje nowe lampy, maluje deski, naprawia jakieś nieznane mi urządzenia.....&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miało być jeszcze o upale - dziś kolejny bezchmurny dzień. Termometr wskazuje 30 st., a ja siedzę w chłodnej kuchni i mi bardzo przyjemnie - przezornie założyłam tylko bikini. Na dworze nie da się wytrzymać:)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-313156597993667343?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/09/odwiedziny-i-upa.html</link><author>noreply@blogger.com (Anna)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-2801680823287771258</guid><pubDate>Sun, 20 Sep 2009 21:29:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-09-20T14:40:07.556-07:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Portugalia</category><title>Skorpion, izolacja i brak chmur</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj znów spędziliśmy niemal cały dzień na zakupach. M. ciągle kupuje jakieś rurki, śruby, pędzle i inne cuda. Kiedy on to wszystko zdąży zainstalować? Na razie w ciągu dwóch popołudni założył izolację na dachu. Okropna robota, cieszę się, że moja działka polegała na opiece nad Prawie Czterolatką. Która, nota bene, koniecznie musiała wejść na dach a nawet w przestrzeń między dachówkami a stropem. Ale teraz wie&lt;img src="http://www.blogger.com/img/blank.gif" alt="Blocksatz" border="0" class="gl_align_full" /&gt;, jak tam wygląda.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pracy  w ogrodzie też sporo, trochę próbowałam pomóc M. w wyrywaniu chwastów, ale niestety nie skończyło się dla mnie najlepiej, więc znów leżę na leżaku i denerwuję się, że nic nie mogę  robić.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy nie leżę, nieustannie podejmuje próby zrobienia czegokolwiek i taki tylko z tego pożytek, że znalazłam skorpiona. Tuż przed wejściem z tarasu do pokoju dziennego. Na szczęście nieżywego. Ale świeżo nieżywego. Stałam się trochę bardziej podejrzliwa. Jako że nie pasują mi już żadne buty, nawet crocsy nie bardzo, chodzę ciągle boso. Hmm....&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Brak chmur mieliśmy dziś, absolutnie turkusowe, bezchmurne niebo. I lekki chłodnawy wietrzyk. Świetna pogoda. Podczas gdy  M. i Prawie Czterolatka korzystali z wielgachnego odpływu i zwiedzali niedostępne normalnie plaże, wreszcie zaczęłam przerabiać dale kurs portugalskiego, który wzięliśmy ze sobą. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tylko jedna sprawa stoi w miejscu, jak stała - obawiam się, że nasz syn albo zostanie bezimmienny albo dostanie jakiekolwiek imię, by mu tego losu zaoszczędzić.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-2801680823287771258?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/09/skorpion-izolacja-i-brak-chmur.html</link><author>noreply@blogger.com (Anna)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-7510591127327010267</guid><pubDate>Wed, 16 Sep 2009 14:03:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-09-16T07:08:09.182-07:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Portugalia</category><title>Codzienność</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale dziś upalnie! Słonko mocno grzeje, 28 stopni wygoniło nas do domu, żeby odsapnąć. Za to wczoraj mieliśmy trochę chmur. Ale to nie przeszkadza Prawie Czterolatce moczyć się ciągle w basenie. Pływa w pływaczkach ale podejrzewamy, że niebawem się przełamie i zacznie sama pływać. Kilka dni temu, jak zwykle z tatą zrolowała folię pokrywającą basen, przebrała się w strój i pomaszerowała pod prysznic. Potem jak zwykle po schodkach szybciutko do wody i płynie. TYLKO źe zapomniała o pływaczkach. Przewrażliwiona mama spytała gdzie ma pływaczki i wtedy Prawie Czterolatka zreflektowała się i przestała pływać. A widać było że sobie radzi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj nadeszła paczka, wysłana przez nas dzien przed odlotem. Z wielkiego kartonu zrobiliśmy domek a Prawie Czterolatka ozdabia go farbkami. Z moją pomocą naturalnie. Robimy zadania, chodzimy na spacery, huśtamy się ale bardzo przydałoby się Prawie Czterolatce towarzystwo, najlepiej siostra bliźniaczka. Tylko skąd ją wziąć?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-7510591127327010267?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/09/codziennosc.html</link><author>noreply@blogger.com (Anna)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>2</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-456130814178889831</guid><pubDate>Mon, 14 Sep 2009 21:24:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-09-14T14:34:07.537-07:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Portugalia</category><title>Z przygodami</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś mieliśmy, przynajmniej da, dość męczący dzień. Mieliśmy do załatwienia sporo pilnych sprawunków do domu więc wybraliśmy się wszyscy razem - jakoś nie miałam ochoty na samotny dzień z Prawie Czterolatką - taka opcja mogła być jeszcze bardziej wykańczająca. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak więc spakowaliśmy się i ruszyliśmy, dla odmiany przez góry. Prawie Czterolatka zaczęła narzekać na gardło. Uznałam, że z udów symuluje i niepedagogicznie zaproponowałam żelka. Zrezygnowała. I w tym momencie powinnam się zastanowić ale zbyt byliśmy zagłębieni w dyskusji o imieniu dla Juniora. Wtedy Prawie Czteroaltka delikatnie zasugerowała, że musi wymiotować. Od razu włączyłam myślenie awaryjno-rozkazowe: zatrzymaj się, wysiądź, wyjmij Prawie Czterolatkę, trzymaj ją. Patrząc na nich chciałam szybko (o ile to w moim wydaniu w ogóle możliwe) wyskoczyć z auta, naturalnie boso (zakladanie butów od dawna nie nalezy do łatwych czynności) i stanęła na jedyny w okolicy bardzo ciernisty krzak. Tak więc Prawie Czterolatka wymiotowała, M. ją trzymał a ja stałam na jednej nodze, z drugiej zwisał mi ów krzak. Mało nie wybuchnęłam śmiechem, mimo że bolało jak nie wiem. Potem stwierdziliśmy, że nie mamy ani chusteczek, ani wody. Tak więc poświęciliśmy kapelusz Prawie Czterolatki (o zgrozo) a ja manualnie wyciąhałam jakieś dwadzieścia cierni ze stopy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Reszta wycieczki była spokojniejsza. Zaliczyliśmy tylko wielką burzę z oberwaniem chmury i zalanie supermarektu, w którym własnie byliśmy. A naa podsumowanie dnia Prawie Czterolatka dostala niesamowicie żarówiasty, kiczowaty różowy  rower, który na pewno nie przeszedłby ani jednego niemieckiego testu ale radość Prawie Czterolatki - bezcenna! Najpiękniejsze sa wściekłoróźowe frędzle zwisające z kierownicy. W domu, mimo chłodu i zapadającego zmierzchu, Prawie Czterolatka musiała objechać okolicę, a biedny M. pędzić za nią. Nie będę pisać, kto był bardziej zmachany:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W portugalskim zaliczyłam niewielkie postępy - jednak już nie staram się wszędzie  mówić w tym języku, bo Portugalczyki przechodzą płynnie na ojczysty a ja jednak mam "niewielkie" problemy ze zrozumieniem odpowiedzi:)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-456130814178889831?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/09/z-przygodami.html</link><author>noreply@blogger.com (Anna)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>1</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-3989919907509885220</guid><pubDate>Sun, 13 Sep 2009 20:44:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-09-13T13:45:10.222-07:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Portugalia</category><title>Nic nowego:)</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dni szybko mijają - nie nudzimy się nic a nic. Wczoraj byliśmy na naszej najbliższej plaży Monte Clerigo - Prawie Czterolatka była przeszczęśliwa. Nie wychodziła z oceanu, wspinała się po skałach i biegała w kałużach jakie tworzył odpływ. Jesienny ocean jest dość ciepły, więc korzystamy z kąpieli. Nasz basen też ciepły, przy wczorajszych 28 stopniach nawet ja się skusiłam:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Im więcej leżę i faktycznie nie nie robię, tym lepiej się czuję. Noce niezmiennie ciężkie, ale na nie nie ma rady. Czasem jednak tylko odpoczywac się nie da, zresztą muszę oszczędzać książki, bo już czytam trzecią:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czekam na nadejście naszej paczki, najpewnie jutro, nadejdzie więcej roboty remontowo-urządzeniowej. Na razie M. walczy z nowym stołem i krzesłami - krzesła już gotowe i wyglądają pięknie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przesyłam mnóstwo portugalskiego słonka:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-3989919907509885220?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/09/nic-nowego.html</link><author>noreply@blogger.com (Anna)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-3342182228826192057</guid><pubDate>Fri, 11 Sep 2009 21:43:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-09-11T14:57:03.930-07:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Portugalia</category><title>W Portugalii</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przedwczoraj do naszej Portugalii:) Choć lot całkiem miły nie był. Problemy trafiły nas na lotnisku. Zaraz zk okienku pani uznała, że w takiej wysokiej ciąży nie mogę latać i nie interesują ją warunki przewoźnika. Dyskusja bezcelowa, bo się trzebwa wszędzie informować a nie tylko w liniach lotniczych, którymi się leci!!??!! Na koniec dostałam jeszcze ochrzan, że to ja byłamm nieuprzejma i że ona przecież nie miała zamiaru mnie nie wpuścić na pokład! Dla mnie szczyt bezczelności, że   d, że zepsuła mi dzień i dotąd jest zdenerowana gdy pomyślę o locie powrotnym...przecież to dopiero za 3 tygodnie! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale na szczęście dolecieliśmy szczęśliwie i bez komplikacji. Gdy wreszcie dotarliśmy do naszego doomu, Prawie Czterolatka już kwiczała z radości i mimo wieczoru wpakowała się z tatą do basenu. My też z resztą byliśmy bardzo podniecieni - od razu sprawdziliśmy czy urosły roślinki, co się zmieniło, czy nasz nowy stół i krzesła faktycznie tak ładne, jak wydawały się być w internecie itd., itp. Poszliśmy wszyscy spać bardzo późno.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj jeszcze nie było czasu na odpoczynek - zakupy, urządzanie, M. zaczął już malować nowe krzesła. Byłam zmęczona a M. chyba dopiero całkiem z bliska zobaczył jaka jestem nieruchliwa i obolała. Dziś zarządził dla mnie dzień leżący, po tym jak zobaczył, że zwijam się bólu nawet przy kichaniu;) Więc skorzystałam, podczas gdy Prawie Czterolatka z tatą szaleli na plaży, grzałam miejsce na leżaku i przeczytałam pierwszą książkę. Tym razem nie będę więc zamieszczać opisow krajoznawczych, bo na pewno zwiedzać nie będziemy - z resztą zwiedzanie oznaczałoby dalsze podróźe, bo najbliższe otoczenie już znamy. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Za to zbieramy kolejne spostrzeżenia kulturowe. Ja przede wszystkim językowe - czytam każdy szyld, staram się zapamiętywac nowe słówka i rozpoznawac już znane, słucham intensywnie radia, starając się nie załamać tym, że niewiele rozumiem no i mam zamiar kontynuować naukę. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A pierwsze spostrzeżnie kulturowe to specjalne miejsca parkingowe pod sklepami dla kobiet w ciąży! Aż dziw, że dotąd ich nie zauwazyliśmy, teraz za to skrzętnie korzystamy!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Prawie czterolatka tryska pełnią szczęscia - korzysta z wody niemal cały czas i eksplatuje nas pytaniami. Dziś głównie tatę choć i ja miałam okazję na analizowanie celu wykopalisk archeologicznych. Najwięcej problemów storzyło mi opisanie świata dawno temu - szczególnie domy zainteresowały naszą ciekawską córkę. Nie było lekko. Ale jeszcze trudniej było wytłumaczyć celowość istnienia cmentarzy - przeszłyśmy na śliski teren śmierci, faktu konieczności pogrzebania ciała (kremacji specjalnie nie poruyszłam) i jeego rozkładu. Niestety Prawie Czterolatka przypomniała sobie, że kiedyś tłumaczyłam, że po śmierci wszyscy ida do nieba. Kłamstwo jednak nie popłaca, bo jakbym jej teraz nie tłumaczyła faktu istenia duszy i ciała, za każdym razem bezradnie na mnie spoglądała kwitując, źe nie rozumie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;C.d.n.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-3342182228826192057?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/09/w-portugalii.html</link><author>noreply@blogger.com (Anna)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-5074492041873285013</guid><pubDate>Tue, 18 Aug 2009 17:47:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-08-18T10:49:54.658-07:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Z życia</category><title>Nowości i remament</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czas uporządkować bloga - wciąż mam zaległe 3 recenzje ze sztuk teatralnych - postaram się je wkrótce uzupełnić zanim zupełnie zatrą się moje wrażenia. Teraz niestety, z przyczyn niezależnych, nieprędko wybiorę się znów do teatru.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Obejrzałam też kilka filmów, kilka wartych wspomnienia. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I najważniejsze, zaczęłam od wczoraj na poważnie uczyć się portugalskiego! Bardzo się z tego cieszę i mam nadzieję, szybko zrobić postępy.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-5074492041873285013?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/08/nowosci-i-remament.html</link><author>noreply@blogger.com (Anna)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>2</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-5378919591834947951</guid><pubDate>Tue, 28 Jul 2009 09:11:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-07-28T02:12:08.371-07:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>rozdawajka</category><title>Rozdawajka!</title><description>U Joanny można wylosować prześliczną rozdawajkę - &lt;a href="http://brahdelt.blogspot.com/"&gt;zobaczcie sami&lt;/a&gt;!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-5378919591834947951?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/07/rozdawajka.html</link><author>noreply@blogger.com (Anna)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-1201323413867773371</guid><pubDate>Fri, 24 Jul 2009 07:45:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-07-24T01:13:21.575-07:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>koncert</category><title>18.07. Koncert U2 360° Berlin</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak jak cztery lata temu z Trzyipółlatką w brzuchu, byłam teraz z Juniorem w brzuchu. Dzieci trzeba przyzwyczajać do dobrej muzyki jak najwcześniej. Ale się cieszę, że zdobyłam bilety na koncert. Dobrze, przyznaję się, że byłam na bardzo niewielu koncertach ale ten był gigantyczny!!! Począwszy od sceny - usytuowanej tak, że koncert mógł być śledzony niemal z każdej strony. Nad sceną stała gigantyczna makieta statku kosmicznego? Ogromnego robota? A samą scenę dwa mosty łączyły z otaczającą ją okrągłą wstęga estrady. Ale zazdrościłam osobom, które mogły stać między ową okrągłą "drogą" a samą sceną. Ale pocieszał mnie fakt, że na pewno nie mieli tak wspaniałego widoku na wyżej wspomniany statek, który wręcz mienił się kolorami. Efekty świetlne były tak sugestywne, że co rusz miało się wrażenie, że statek wystartuje. Takiego show jeszcze nie widzieliśmy! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A co z najważniejszym czyli muzyką? Rewelacja. Najnowsza płyta U2 "No line on the horizon" nie zachwyciła mnie właściwie. Od pierwszego przesłuchania pokochałan numer siedem i właściwie stwierdziłam, że to bardzo kamerlana i ambientowa płytka, w sam raz na leniwe wieczory. Mam wrażenie, że słychać na niej tęsknotę za pustynią, pokrzykiwania Beduinów i bezkres marokańskich rozdroży. A na koncercie płyta zamieniła się w eksplozję muzyki - kawałki wydały mi się być bardzo rockowe, wybuchowe, zmuszające do tańca wręcz. Tak bardzo cenię koncerty U2, bo potrafią każdą piosenkę zaaranżować tak, że brzmi inaczej niż na płycie. To, co zrobili z "I'll go crazy if I don't get crazy tonight" było niesamowite - powstał kawałek wręcz dyskotekowy, który rozgrzał Stadion Olimpijski do czerwoności. Bono jak zawsze nawiązał do wydarzeń politycznych - "Wolk on" poświęcił birmańskiej działaczce Aung San Suu Kyi, więzionej od wielu lat, zaintonował "Sto lat", dla obchodzącego urodzny Nelsona Mandeli aż wreszcie apelował o datki na organizację one.org. Fragmentem "Don't stop till you get enough" przypomniał Bono o Michaelu Jacksonie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Było też sporo kawałków ze straszych płyt. Nie zabrakło "One" - wygranego i wyśpiewanego przez Bono. Tutaj Bono wspomniał, podobnie jak przy "Stay", że oba utowry zostały nagrane w Berlinie.  &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najlepsze jednak były trzy utowry zagrane na końcu. "Ultra violet", "With or without you" oraz "Moment of surrender". Bono śpiewał do mikrfonu w stylu lat 60 wiszącego z góry. A to co z nim robił, przyprawiało o dreszcze. Tak się śpiewa całym ciałem i duszą. Bezapelacyjnie. Szkoda, że w Berlinie był tylko jeden koncert....&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-1201323413867773371?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/07/1807-koncert-u2-360-berlin.html</link><author>noreply@blogger.com (Anna)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-765417575997435272</guid><pubDate>Sun, 19 Jul 2009 22:07:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-07-19T15:07:40.144-07:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>podróże</category><title>I jeszcze mój mąż</title><description>tu to już prawie 1/4 świata zaliczona:&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Lucida Grande'; font-size: 11px; white-space: pre-wrap; "&gt;&lt;img src="http://chart.apis.google.com/chart?cht=t&amp;amp;chs=440x220&amp;amp;chtm=world&amp;amp;chf=bg,s,336699&amp;amp;chco=d0d0d0,cc0000&amp;amp;chd=s:9999999999999999999999999999999999999999999999&amp;amp;chld=ATFRDEGRITPLPTMXTRCNMAUSJMTTDMCOBRVESYTHMYKHSGPHBENLDKCHESLUADMCCZRSGIMKHRSIBABGROSKSELIHUME" width="440" height="220" /&gt;&lt;br/&gt;visited 46 states (20.4%)&lt;br/&gt;&lt;a href="http://douweosinga.com/projects/visited?region=world"&gt;Create your own visited map of The World&lt;/a&gt; or &lt;a href="http://www.tonjafabritz.com/nederlands/legal"&gt;jurisdische veraling duits?&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-765417575997435272?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/07/i-jeszcze-moj-maz.html</link><author>noreply@blogger.com (Anna)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-5057760296277511706</guid><pubDate>Sun, 19 Jul 2009 21:53:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-07-19T14:54:23.314-07:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>podróże</category><title>Gościnnie mapka dla mamy</title><description>Zobaczcie jaki niezły wynik:&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Lucida Grande'; font-size: 11px; white-space: pre-wrap; "&gt;&lt;img src="http://chart.apis.google.com/chart?cht=t&amp;amp;chs=440x220&amp;amp;chtm=world&amp;amp;chf=bg,s,336699&amp;amp;chco=d0d0d0,cc0000&amp;amp;chd=s:999999999999999999999999999999&amp;amp;chld=ATBYBGHRCZFRDEGRHUITLILTNOPLPTRUSKSIESSECHRSDKVAMXTRILCNEGGT" width="440" height="220" /&gt;&lt;br/&gt;visited 30 states (13.3%)&lt;br/&gt;&lt;a href="http://douweosinga.com/projects/visited?region=world"&gt;Create your own visited map of The World&lt;/a&gt; or &lt;a href="http://www.triposo.com/ar-retiro"&gt;Best time to visit Retiro&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-5057760296277511706?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/07/goscinnie-mapka-dla-mamy.html</link><author>noreply@blogger.com (Anna)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-5603754878919459945</guid><pubDate>Thu, 16 Jul 2009 21:59:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-07-16T15:02:35.190-07:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Reisen</category><title>Podróżniczo - gdzie już byłam?</title><description>Taki kawałek świata widziałam:&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"   style="  white-space: pre-wrap; font-family:'Lucida Grande';font-size:11px;"&gt;&lt;img src="http://chart.apis.google.com/chart?cht=t&amp;amp;chs=440x220&amp;amp;chtm=world&amp;amp;chf=bg,s,336699&amp;amp;chco=d0d0d0,cc0000&amp;amp;chd=s:999999999999999999999999&amp;amp;chld=ATBECZDKFRDEGRHULILUNLPLPTSKESCHGBJMUSTHMYPHCNTR" width="440" height="220" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;visited 24 states (10.6%)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://douweosinga.com/projects/visited?region=world"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;Create your own visited map of The World&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt; or &lt;/span&gt;&lt;a href="http://www.triposo.com/cn-hongkongisland"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;Best time to visit Hong Kong Island&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="white-space: pre-wrap; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:georgia;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:medium;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="white-space: pre-wrap; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:georgia;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Nie liczę naturalnie krajów, gdzie spędziłam, czasem długie godziny, na lotniskach. W Chinach jako takich nie byłam, ale tylko tak mogłam oznaczyć Hong Kong.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:'Lucida Grande', -webkit-fantasy;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" white-space: pre-wrap;font-size:-webkit-xxx-large;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-5603754878919459945?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/07/podrozniczo-gdzie-juz-byam.html</link><author>noreply@blogger.com (Anna)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-733666153485674844</guid><pubDate>Thu, 02 Jul 2009 20:23:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-07-02T13:49:06.870-07:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Mój Berlin</category><title>Po sąsiedzku.</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Berlin to najbardziej "wodne" miasto Niemiec i bardzo zielone. Podobno 30% powierzchni miasta zajmują tereny zielone i mamy blisko 200 km dróg wodnych. Coraz mniej z owych dróg wodnych korzystamy. W tym roku nasze plany nocowania na łódce pokrzyżowała pogoda. Może w lipcu lub sierpniu nam się uda? Za to bardzo chętnie poruszamy się kanu w najbliższej okolicy naszego domu - nie ma nic bardziej odprężającego i relaksującego niż wieczorne odgłosy natury. Oto kilka impresji:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Sk0aXBvTVSI/AAAAAAAAAyA/zwGl6vHqDnU/s200/DSC_0068.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5353964514919535906" /&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Sk0az5_fMGI/AAAAAAAAAyI/8rXnj0wdmvw/s200/DSC_0070.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5353965011056144482" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Sk0bkKaYBmI/AAAAAAAAAyQ/ilXmYJhvC-c/s200/DSC_0098.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5353965840097609314" /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czapla polująca na ryby:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Sk0b0HzvYMI/AAAAAAAAAyY/JHfDN0pALHU/s200/DSC_0101.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5353966114276597954" /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nenufary:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Sk0cd8MBDbI/AAAAAAAAAyg/mZZawxnyI9Q/s200/DSC_0141.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5353966832711699890" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-733666153485674844?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/07/po-sasiedzku.html</link><author>noreply@blogger.com (Anna)</author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Sk0aXBvTVSI/AAAAAAAAAyA/zwGl6vHqDnU/s72-c/DSC_0068.jpg' height='72' width='72'/><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>2</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-5540157669146373392</guid><pubDate>Fri, 19 Jun 2009 09:21:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-06-19T02:52:18.696-07:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>film</category><title>Fillmy</title><description>Obejrzałam, jak na mnie, sporo filmów i króciuteńko chciałam je wspomnieć, bo wśród nich znalazło się kilka wartych zapamiętania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SjtZpVOx5DI/AAAAAAAAAuw/8td-eTWFf4g/s1600-h/kleinohrhasen.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 143px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SjtZpVOx5DI/AAAAAAAAAuw/8td-eTWFf4g/s200/kleinohrhasen.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5348967549041239090" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Najpierw było lekko, łatwo i przyjemnie: czyli niemiecki hit "Kleinohrhasen". Oglądało się miło, ale nie jest to kino dla mnie. Płytka historia miłosna, przekolorwane, nostalgiczne zdjęcia, płytkie dialogi. Nie popisał się dla mnie pan Till Schweiger.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SjtauyAqIqI/AAAAAAAAAu4/Q9Ru9DVAeWs/s1600-h/das-leben-der-anderen.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 150px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SjtauyAqIqI/AAAAAAAAAu4/Q9Ru9DVAeWs/s200/das-leben-der-anderen.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5348968742177612450" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Kolejny film to zupełnie inna kategoria. Akcja toczy się w byłym Berlinie Wschodnim. Słynny dramaturg i pisarz podpada Stasi i jest obserwowany. Reżyser Florain Henckel von Donnersmarck ukazuje działanie całego aparatu, zakłamanie, obłudę, sposób prowadzenia przesłuchań, bezwartościowość życia ludzkiego. Świetny film!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SjtbygyAc3I/AAAAAAAAAvA/WQgrdUSUMF4/s1600-h/3072.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 142px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SjtbygyAc3I/AAAAAAAAAvA/WQgrdUSUMF4/s200/3072.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5348969905783862130" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Film tureckiego reżysera Fatiha Akina, uhonorowany Złotym Niedźwiedziem na Berlinale w 2004 roku. Akcja toczy się w Niemczech. Młoda Turczynka - Sibel - decyduje się na fikcyjne małżeństwo z Cahitem - straszym od niej alkoholikiem i narkomanem ale Turkiem, by spełnić oczekiwania rodziców. Jej marzenia i wyobrażenia życia są zupełnie odmienne - dopiero po ślubie może zacząć  z niego w pełni korzystać. Oboje jednak zakochują się w sobie i gdy były kochanek Sibel zaczyna wyśmiewać Cahita, zabija go w afekcie. Film, który stawia wiele pytań, który kryje wiele tajmenic. Zakończenie daje dużo do myślenia. Bardzo dobry!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SjtdJkFnNaI/AAAAAAAAAvI/-7xAAuxnvf0/s1600-h/good-bye-lenin-plakat.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 142px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SjtdJkFnNaI/AAAAAAAAAvI/-7xAAuxnvf0/s200/good-bye-lenin-plakat.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5348971401320019362" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Komedia Wolfganga Beckera, której akcja rozpoczyna się w byłym NRD. Na krótko przed upadkiem muru matka głównego bohatera - Alexandra - dostaje zawału serca i zapada w śpiączkę. Po wybudzeniu NRD już nie istnieje. Matka była wielką patriotką więc by zaoszczędzić jej emocji, Alexander podtrzymuje iluzję i pozwala NRD dalej istnieć w ich małym mieszkaniu. Równocześnie przypadkiem trafia na ślad ojca, który rzekomo zostawił rodzinę, uciekając na Zachód. Świetna komedia, która przy okazji porusza pytania bardziej poważne. Dobrze się bawiłam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SjtfH0TOc-I/AAAAAAAAAvQ/yJR0hwjM3aU/s1600-h/99pekj.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 142px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SjtfH0TOc-I/AAAAAAAAAvQ/yJR0hwjM3aU/s200/99pekj.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5348973570335601634" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Dror Zahavi sfilmował głośną autobiografię Marcela Reicha-Ranickiego. Film montumentalny, koncentrujący się na przeżyciach krytyka w czasie wojny, zupełnie ignorujący pierwsze lata po wojnie, by bezpośrednio przeskoczyć do momentu odwołania Reicha-ranickiego z jego posady w ambasadzie w Londynie. Ciekawe się oglądało ale nadmierna koncentracja na przeżyciach tylko wojennych nie zasługuje na tytuł "Moje życie".&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SjtZUYB0tFI/AAAAAAAAAuo/9SEcWwAlVkU/s1600-h/kleinohrhasen.jpg"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-5540157669146373392?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/06/fillmy.html</link><author>noreply@blogger.com (Anna)</author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SjtZpVOx5DI/AAAAAAAAAuw/8td-eTWFf4g/s72-c/kleinohrhasen.jpg' height='72' width='72'/><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-5432623991301880336</guid><pubDate>Tue, 09 Jun 2009 09:20:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-06-09T02:47:54.009-07:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Teatr</category><title>"Lolita" 8.06.</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Póki jeszcze mogę chodzę do teatru. 11 lipca kończy się sezon i wiele sztuk granych jest po raz ostatni. Tak też "Lolita" w reżyserii Olivera Reese. To właściwie monodram - Humberta Humberta odtwarza nie kto inny niż Ingo Hülsmann. Niesamowicie cieszyłam się na niego w tej roli. I nie rozczarowałam się. Humbert Humbert opowiada swoją historię przed sądem - jako zblazowany intelektualista opisuje swoje uczucia i przeżycia. Nie tyle opisuje ile tłumaczy, wyjaśnia mechanizm swojej własnej perwersji. Hülsmann jest świetny, gra całym sobą, potrafi przedstawić każde uczucie od podniecenia po rozpacz. Do dyspozycji ma niewiele rekwizytów - swój garnitur, amerykańską lodówkę z lat pięćdziesiątych pełną butelek mleka. Pozostałe rekwizyty - zdjęcie, listy, samochód, jabłko lądują w owej lodówce. I kilka krzeseł, które po pewnym czasie znikają. Pomysł Ressego na stworzenie z powieści Nabokova monodramu udał się znakomicie. Wspaniale się bawiłam ale i odkryłam inne spojrzenie na tekst.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Si4vXozGYLI/AAAAAAAAAtA/-Cmb1nEG7Sk/s1600-h/lolita.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px; height: 86px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Si4vXozGYLI/AAAAAAAAAtA/-Cmb1nEG7Sk/s200/lolita.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5345261890870599858" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Źródło: deutsches-theater.de&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;Vladimir Nabokov, &lt;a href="http://www.deutschestheater.de/programm/stuecke/repertoire_detail.php?sid=208"&gt;Lolita&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Reżyseria: Oliver Reese, 16.03.2003&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-5432623991301880336?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/06/lolita-806.html</link><author>noreply@blogger.com (Anna)</author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Si4vXozGYLI/AAAAAAAAAtA/-Cmb1nEG7Sk/s72-c/lolita.jpg' height='72' width='72'/><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-7933387423719711726</guid><pubDate>Tue, 09 Jun 2009 08:54:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-06-09T02:48:21.967-07:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Teatr</category><title>Endspiel, 23.03</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na Becketta wybierałam się już dawno. Przeczytałam sztukę, nic z niej nie zrozumiałam. Przemyślałam, zaczęłam mieć zalążki interpretacji. Ale i tak nie miałam wiele pojęcia, co mnie czeka. Wiedziałam tylko, że główną rolę odgrywa aktor roku Ulrich Matthes. W efekcie muszę przyznać, że bardziej podobała mi się gra Wolframa Kocha, odgrywającego Clova. Jan Bosse (reżyseria) wprowadza kilka "rekwizytów" a właściwie koncentruje się na strojach aktorów, jakby zupełnie nie przystających do treści. Bo i wcale nie jest to tragedia, Bosse inscenizuje komedię. Koch to prawdziwy clown, wyczyniający niesamowite sztuki ze swoim ciałem i wodzący za nos Hamma - zrezygnowanego stańczyka. Sztuka dobrze zagrana, ciekawie zinscenizowana ale to znów nie mój smak literacki.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Si4mgLP1p4I/AAAAAAAAAs4/O7u7BltqfyA/s1600-h/endspielt.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px; height: 86px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Si4mgLP1p4I/AAAAAAAAAs4/O7u7BltqfyA/s200/endspielt.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5345252141952247682" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Źródło: deutsches-theater.de&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;Samuel Beckett, &lt;a href="http://www.deutschestheater.de/programm/stuecke/repertoire_detail.php?sid=755"&gt;Endspiel&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Reżyseria: Jan Bosse, 2.06.2007&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-7933387423719711726?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/06/endspiel-2303.html</link><author>noreply@blogger.com (Anna)</author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Si4mgLP1p4I/AAAAAAAAAs4/O7u7BltqfyA/s72-c/endspielt.jpg' height='72' width='72'/><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-1879175204573511222</guid><pubDate>Tue, 09 Jun 2009 08:39:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-06-09T02:48:46.212-07:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Teatr</category><title>"Faust. Der Tragödie erster Teil" 4.03.</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wybrałam się na Fausta, bo primo chciałam sobie przypomnieć treść utworu, secundo sprawdzić moją aktualną recepcję a tertio Fausta odtwarzał mój lubiony aktor - Ingo Hülsmann. Najpierw próbowałam, jak zawsze, przeczytać dramat. I klapa. Zupełenie do mnie nie trafia. Dziwię się wręcz jak kiedyś mogłam go przeczytać, zrecenzować i jeszcze analizować. Nuuuudaaaaa. Nie nadaję się już do Goethego. Ale do teatru poszłam. I dobrze, że grali świetni aktorzy, bo nawet zinterpretowana sztuka nie poprawiła mojego odbioru.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Thalheimer (znowu!) rezygnuje z inscenizacji, pozwala aktorom grać tylko własnym głosem i ciałem. Większą część sztuki stoi Faust przed poruszającą się ścianą z pionowych desek i mówi, spogląda wewnątrz siebie, rozważa i mówi. Mefisto, odtwarzany przez Svena Lehmanna, to ukryta część Fausta. To nie tyle szatan, co szalejące uwolnione drugie ja. Gretchen to nie tylko głupiutka, bezwolna dziewczyna, to myśląca osoba, odtwarzana przez Regine Zimmermann. Thalheimer potrafi wpleść sceny poruszające do głębi, zaskakujące, dające do myślenia. Tym razem jednak nie podjemę się głębszej interpretacji ze względu na brak emocjonalnego stosunku do samej sztuki Wieczoru w teatrze nie żałuję ale do Fausta na razie nie wrócę.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Si4ieGbF2GI/AAAAAAAAAsw/zh61P4pyOK0/s1600-h/faust.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px; height: 86px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Si4ieGbF2GI/AAAAAAAAAsw/zh61P4pyOK0/s200/faust.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5345247708251019362" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Źródło: deutsches-theater.de&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;Johann Wolfgang Goethe, &lt;a href="http://www.deutschestheater.de/programm/stuecke/repertoire_detail.php?sid=440"&gt;Faust. Der Tragödie erster Teil&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Reżyseria: Michael Thalheimer, Deutsches Theater 16.10.2004&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-1879175204573511222?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/06/faust-der-tragodie-erster-teil-403.html</link><author>noreply@blogger.com (Anna)</author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Si4ieGbF2GI/AAAAAAAAAsw/zh61P4pyOK0/s72-c/faust.jpg' height='72' width='72'/><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-1445448381157947907</guid><pubDate>Tue, 09 Jun 2009 08:36:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-06-09T01:38:00.274-07:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Prywata</category><title>Reaktywacja</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem wrócenia do pisania - kilka razy byłam w teatrze, zobaczyłam kilka filmów. Jest o czym pisać, a i czasu wreszcie mam więcej. Spędzam dni w domu i staram się dobrze sobie zorganizować czas. Czas na bloga też muszę wykroić:)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-1445448381157947907?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/06/reaktywacja.html</link><author>noreply@blogger.com (Anna)</author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-282297586649723134</guid><pubDate>Tue, 03 Mar 2009 22:27:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-03-03T14:34:05.081-08:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>film</category><title>"Spielzeugland" reż. Jochen Alexander Freydank</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Sa2wErKDS7I/AAAAAAAAAnM/0gh46REzJZ0/s1600-h/spz_poster_b200.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Sa2wErKDS7I/AAAAAAAAAnM/0gh46REzJZ0/s200/spz_poster_b200.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5309093130090531762" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ten film krótkometrażowy otrzymał w tym roku Oscara. O filmie jest bardzo głośno, bo reżyser jest Berlińczykiem. W niedzielę zobaczyłam ten czternastominutowy film na ARD. Trudno znaleźć słowa, by opisać uczucia, trudno oddać treść. Zresztą nie powinnam tego robić, bo film żyje nią i pomysłem reżysera. Powiem jedynie, że opowiada historię małego chłopca, któremu mama opowiada, że jego żydowski przyjaciel wraz z rodzicami niebawem wyjedzie do krainy zabawek. Jest II wojna światowa i matka pragnie uchronić syna przed jej grozą. Film bardzo mnie poruszył, wstrząsnął mną i przekonana jestem, iż Oscara dostał zasłużenie. Ten film należy zobaczyć!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;"Spielzeugland", reż. Jochen Alexander Freydank, Mephisto Film 2008.&lt;br /&gt;Źródło zdjęcia: www.mephistofilm.de&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-282297586649723134?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/03/spielzeugland-rez-jochen-alexander.html</link><author>noreply@blogger.com (Anna)</author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Sa2wErKDS7I/AAAAAAAAAnM/0gh46REzJZ0/s72-c/spz_poster_b200.jpg' height='72' width='72'/><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-3069700471097556588</guid><pubDate>Tue, 03 Mar 2009 21:29:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-03-03T14:27:06.987-08:00</atom:updated><category domain='http://www.blogger.com/atom/ns#'>Teatr</category><title>"Kongres futurologiczny" 27.02</title><description>Ta sztuka to właściwie monodram. Główną rolę gra Thomas Schmidt. Odtwarza Ijona Tichego ale także wszystkich innych postaci, występujących w powieści Lema. Schmidt jest świetny - zmienia intonację, głos, sposób bycia, chodzenia, zachowania. Oberwowanie jego przemian to sama przyjemność. Inscenizacja również jest ciekawa - skromna, składająca się z niewielu rekwizytów i dwóch przesuwnych drewnianych ścian. Najciekawsza jest jednak oprawa muzyczna. Troszczy się o nią drugi aktor, siedzący przy fortepianie i laptopie. To nie tyle muzyka, co dźwięki, przeróżne odgłosy. Świetny jest pomysł na przerwę - nawet wtedy Schmidt nie odpoczywa ale moderuje tę pauzę zgodnie z akcją sztuki. Niesamowite ile tekstu, trudnego tekstu, pełnego obcych słów, potrafi zapamiętać! Cieszę się, że mogłam sobie przypomnieć tę powieść Lema - czytałam ją już dawno i większość treści umknęła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Sa2uFNYrqjI/AAAAAAAAAnE/qSFh6Le4BX0/s1600-h/1005-3.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px; height: 86px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Sa2uFNYrqjI/AAAAAAAAAnE/qSFh6Le4BX0/s200/1005-3.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5309090940255447602" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Źródło: deutsches-theater.de&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Stanisław Lem "&lt;a href="http://www.deutschestheater.de/programm/stuecke/repertoire_detail.php?sid=1005"&gt;Der futurologische Kongress&lt;/a&gt;"&lt;br /&gt;Reżyseria: Martin Kloepfer, Deutsches Theater 1.02.2009&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-3069700471097556588?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/03/kongres-futurologiczny-2702.html</link><author>noreply@blogger.com (Anna)</author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Sa2uFNYrqjI/AAAAAAAAAnE/qSFh6Le4BX0/s72-c/1005-3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>1</thr:total></item></channel></rss>