<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174</id><updated>2012-01-30T14:52:42.369-08:00</updated><category term='Teatr'/><category term='Portugalia'/><category term='podróże'/><category term='muzyka'/><category term='dzieci'/><category term='literatura'/><category term='Mój Berlin'/><category term='hobby'/><category term='rozdawajka'/><category term='Opera'/><category term='Kambodża'/><category term='film'/><category term='geocaching'/><category term='Tajlandia'/><category term='koncert'/><category term='Z życia'/><title type='text'>Mój mikrokosmos</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>84</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-1157446107089918628</id><published>2012-01-29T08:45:00.000-08:00</published><updated>2012-01-29T08:45:18.051-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kambodża'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>15 grudnia było tak...</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Naszą podróż rozpoczęliśmy nieco ponad miesiąc temu, a wrażenia już się zacieraja. Nie pozostaje mi więc nic innego, jak zmobilizować się do pisania.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Zacząć należy od początku, czyli od lotu. Wyjeżdżaliśmy z Berlina w strugach deszczu - na dodatek zamówiona taksówka się spóźniła, ze względu na wypadek w okolicy. Z naszego doświadczenia wiemy jednak, że niełatwo jest złapać naprawdę sporą taksówkę w Berlinie. Do standardowego mercedesa czy priusa cztery osoby i bagaże nie pasują. Doczekaliśmy się jednak samochodu i dotarliśmy na lotnisko, gdzie okazało się, że samolot ma spóźnienie, które jeszcze się przedłużyło. Wreszcie jednak siedzieliśmy w samolocie, a przed nami zajął miejsca chaotyczny francuskojęzyczny klan z kilkorgiem, jak się później okazało, niezbyt grzecznych dzieci. Przed wylotem stewardessa zauważyła, że najmłodsze z nich ma podejrzane plamy, więc za pomocą zawołanego na poczekaniu tłumacza próbowała się dowiedzieć czegoś więcej. Zrozumiałam tyle, że chodzi o ospę i że mama dziecka na szczęście ma atest od lekarza. Na wszelki wypadek izolowałam jednak moje nieszczepione dzieci. Dzięki tej akcji spóźnienie wydłużyło się do godziny, ale wreszcie wystartowaliśmy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Konstelacja podziału siedzeń na dwa plus dwa jak najbardziej się sprawdziła. Tym sposobem M. zajmował się Sześciolatką, a ja tylko Dwulatkiem, a nie, jak to zazwyczaj bywa, dwójką. Dzieci grzecznie analizowały pokładowe czasopisma, bawiły się, jadły. Przy podróży z Dwulatkiem jest jednak wiele newralgicznych punktów, ale na szczęście żaden z nich nie okazał się doprowadzić do kryzysu. Syn świetnie korzystał więc z samolotowej toalety:) Zaśnięcie jednak wbrew planom nie było łatwe. Mimo że lecieliśmy nocą, nadmiar wrażeń skutecznie odciągał dzieci od snu. Udało się nam je zmusić spania dopiero ok. 23:30 i sami od razu padliśmy. Niestety po około trzech godzinach było już jasno i nasza drzemka się skończyła. Do lądowania jakoś wytrwaliśmy przy śniadaniu i zabawach. Sześciolatka (jak zwykle) spała najmniej z wszystkich i chyba zmęczenie tak jej dokuczyło, że tuż przed lądowaniem elegancko zwymiotowała do samolotowej torebki. Po wylądowaniu dość sprawnie załatwiliśmy wszelkie lotniskowe formalności, opędziliśmy się od nachalnych naganiaczy taksówek i dotarliśmy do lokalnych taksówkarzy na zewnątrz hali lotniskowej. Z doświadczenia wiemy już, że w Bangkoku rozglądać się należy za &lt;i&gt;meter taxi&lt;/i&gt; i nie warto korzystać z serwisów hotelowych czy na lotnisku, które w przeliczeniu na euro też nie są drogie, ale jednak wielokrotnie droższe od zwykłych miejscowych taksówkarzy.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Podróż do hotelu wydawała się nam trwać całą wieczność - ulicami, autostradą i znów zatłoczonymi niemożliwie ulicami w samym centrum. Marzyliśmy o prysznicu, zmianie ubrań na lżejsze i odpoczynku. Niestety w hotelu okazało się, że nasz pokój jeszcze nie jest gotowy. Chcąc niechcąc musieliśmy czekać, więc zajęliśmy się zwiedzaniem wnętrz. Hotel Prine Palace mieści się w centrum dzielnicy tekstylnej, tuż nad jednym z licznych kanałów. Z wysokości dwudziestuośmiu pięter widok jest wspaniały. Recepcja mieści się na piętrze jedenastym, ale i to wystarczyło by móc mieć widok na całą skyline Bangkoku. Sześciolatka była nadal słabowita, w toalecie niemal umierająca, gdy jednak po wyjściu z ubikacji, ujrzała taras z basenem w ciągu sekundy wróciły jej siły do życia. Dzieci były zachwycone i widokiem, i wodą. Nawet fakt, że nadal musieliśmy czekać na pokój ich nie zniechęcił. Pędziły między bombastycznymi dekoracjami świątecznymi, a basenem i chciały pęknąć z chęci wskoczenia do wody. A my odpoczywaliśmy przy dźwiękach "Let it snow" pocąc się w cieniu. Po trzecim zapytaniu o pokój nadal okazało się, że mamy czekać kolejnych &lt;i&gt;twenty minutes&lt;/i&gt;. Gdy wyraziliśmy swoje niezadowolenie recepcjonista (w mikołajowej czapce) dał nam klucz. Bez większych problemów odszuakaliśmy naszą wieżę (hotel składa się z kilku), a w niej dziewiętnaste piętro, gdzie okazało się, że recepcjonista wybrał typowe tajskie zachowanie - zachował twarz, nieodsyłając nas po raz kolejny, a problem zwalił na pokojówkę, która właśnie nadjechała z wózkiem, by posprzątać pokój. Tak więc poszliśmy obejrzeć basen numer dwa i odczekaliśmy owe &lt;i&gt;twenty minutes&lt;/i&gt;. Wreszcie mogliśmy rozpakować walizki i się przebrać.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Najpierw spełniliśmy życzenie dzieci i poszliśmy na basen, gdzie Sześciolatka i M. zażyli kąpieli. Synowi i mnie było za zimno! Woda w basenie najwyraźniej była schładzana, a i wiatr nie pozwalał odczuwać upału. Potem wybraliśmy się na rekonesans okolic. Przemanewrowaliśmy między setkami stoisk z ubraniami oraz wąską kładką nad kanałem, nawet próbowaliśmy znaleźć jeden geocache ale&amp;nbsp; już wtedy okazało się, że w Bangkoku będzie to najpewniej niemożliwe - setki oczu wciąż były zwrócone na Dwulatka czyli na to niezwykle słodkie dziecko z BIAŁYMI włosami i jego niezwykle wysoką matkę. Każdy, dosłownie każdy, musiał nas zagadać albo spróbować dotknąć Małego. Po mającym na celu zwalczenie &lt;i&gt;jetlaga&lt;/i&gt; spacerze wróciliśmy do hotelu i padliśmy do łóżek. Sześciolatka spała jak kamień, Dwulatek za to bardzo niespokojnie, a ja o 22 już nie mogłam w ogóle spać. Siłą woli zasnęłam jednak, by od 1 w nocy przez godzinę czuwać. To wystarczyło do zniwelowania różnicy czasu, bo potem spokojnie spałam do rana, jak reszta rodziny zresztą:)&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Cdn...&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-1157446107089918628?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/1157446107089918628/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=1157446107089918628' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/1157446107089918628'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/1157446107089918628'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2012/01/15-grudnia-byo-tak.html' title='15 grudnia było tak...'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-4802227145387750757</id><published>2012-01-25T02:03:00.001-08:00</published><updated>2012-01-25T02:03:23.553-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kambodża'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Wspomnienia.....</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-sY0K86xGBgk/Tx_TTpaMnYI/AAAAAAAAEWs/lFXmShlgwWA/s1600/angkorintro.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://2.bp.blogspot.com/-sY0K86xGBgk/Tx_TTpaMnYI/AAAAAAAAEWs/lFXmShlgwWA/s320/angkorintro.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-4802227145387750757?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/4802227145387750757/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=4802227145387750757' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/4802227145387750757'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/4802227145387750757'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2012/01/wspomnienia.html' title='Wspomnienia.....'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-sY0K86xGBgk/Tx_TTpaMnYI/AAAAAAAAEWs/lFXmShlgwWA/s72-c/angkorintro.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-2197007252193810412</id><published>2011-08-14T07:20:00.000-07:00</published><updated>2011-08-14T07:21:16.826-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>Wielka podróż południowoeuropejska</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tym roku zobaczyliśmy spory kawałek Europy. Z początkiem lipca wyjechaliśmy do Portugalii, przez Pireneje i Andorę. Po dwutygodniowym pobycie nad Atlantykiem ruszyliśmy do Ancony, po drodze zwiedzając Monako. Z Ancony prom zabrał nas do Patras. Na Peloponezie spędziliśmy cudowne dwa tygodnie. Podróż powrotna to również prom do Ancony, a potem przepiękna droga przez austriackie Alpy. Mnie niestety nie było dane wracać samochodem. Wraz z najmłodszym członkiem rodziny wróciłam z Peloponezu samolotem. Ostre zapalenie nerwu zębowego pokrzyżowało mi plany. Mąż i prawie Sześciolatka jeszcze jadą. A ja wspominam widoki i wrażenia. Nie było łatwo, nie ma się co oszukiwać. Zabawianie Dwudziestomiesięczniaka, który ma dość siedzenia w foteliku nie jest łatwe. Podróż z Portugalii do Grecji była jednak łatwiejsza, przemierzaliśmy ok 600 km dziennie (w drodze do Portugalii nawet 900 km) więc był czas na dłuższe przerwy. A ja, nie uwierzycie, byłam pierwszy raz we Włoszech i spełniłam marzenie wielu lat. Wprawdzie poza Anconą i wybrzeżem liguryjskim nie widziałam wiele ale te restauracje......:) Na pewno wrócę, do miast i do Toskanii.&lt;br /&gt;A oto mapka naszej podróży (po kliknięciu na dolny link można ją powiększyć):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="300" height="300" frameborder="0" scrolling="no" marginheight="0" marginwidth="0" src="http://maps.google.com/maps?f=d&amp;amp;source=s_d&amp;amp;saddr=Berlin,+Deutschland&amp;amp;daddr=50.104,11.38625+to:47.38603,6.42735+to:45.61312,3.20734+to:44.04739,3.13616+to:43.18574,2.32948+to:42.53175,1.57965+to:42.52124,1.55861+to:40.98419,-0.04728+to:40.35066,-1.10636+to:aljezur+to:Ancona,+Italien+to:45.53912,12.28627+to:Berlin,+Deutschland&amp;amp;hl=de&amp;amp;geocode=FY1xIQMdSKTMACkBWQM_N06oRzFwO15bRiAhBA%3BFcCG_AIdir2tACk1Wnb6S52hRzGAoanEKLcdEw%3BFa4N0wId1hJiACnbZ5y4jHqSRzHZmOMU1XOO-Q%3BFUAAuAIdrPAwAClXI4qVYP72RzFuDcpupyEG7Q%3BFR4coAIdoNovACkRkCIlfcqzEjHxFe8jnPYGEw%3BFUz2kgIdiIsjACkvmXxoCC2uEjH06f4NBtd63w%3BFab7iAIdghoYACnZ1ooJDYqlEjFRVQv2bZQAEw%3BFZjSiAIdUsgXACkFizxPYYqlEjHQQgv2bZQAEw%3BFX5ecQIdUEf__ymNz0e9RV5fDTFwyQ8JZYwBEw%3BFcSzZwIdSB7v_yndmVKdpXNeDTEsofSbXMUchA%3BFYpgOQIdSKd5_ynVgUkzfRUbDTE4O9yWzxg1QA%3BFWSGmQIdk0fOACk9fiKUu38tEzGVswh0g3UXPw%3BFTDftgIdPnm7ACnFU325qLR-RzHOKQVEgZNJxQ%3BFY1xIQMdSKTMACkBWQM_N06oRzFwO15bRiAhBA&amp;amp;mra=dpe&amp;amp;mrsp=12&amp;amp;sz=6&amp;amp;via=1,2,3,4,5,6,7,8,9,12&amp;amp;sll=46.164614,12.875977&amp;amp;sspn=12.450219,25.839844&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;ll=45.859412,10.722656&amp;amp;spn=9.181903,13.183594&amp;amp;z=5&amp;amp;output=embed"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;small&gt;&lt;a href="http://maps.google.com/maps?f=d&amp;amp;source=embed&amp;amp;saddr=Berlin,+Deutschland&amp;amp;daddr=50.104,11.38625+to:47.38603,6.42735+to:45.61312,3.20734+to:44.04739,3.13616+to:43.18574,2.32948+to:42.53175,1.57965+to:42.52124,1.55861+to:40.98419,-0.04728+to:40.35066,-1.10636+to:aljezur+to:Ancona,+Italien+to:45.53912,12.28627+to:Berlin,+Deutschland&amp;amp;hl=de&amp;amp;geocode=FY1xIQMdSKTMACkBWQM_N06oRzFwO15bRiAhBA%3BFcCG_AIdir2tACk1Wnb6S52hRzGAoanEKLcdEw%3BFa4N0wId1hJiACnbZ5y4jHqSRzHZmOMU1XOO-Q%3BFUAAuAIdrPAwAClXI4qVYP72RzFuDcpupyEG7Q%3BFR4coAIdoNovACkRkCIlfcqzEjHxFe8jnPYGEw%3BFUz2kgIdiIsjACkvmXxoCC2uEjH06f4NBtd63w%3BFab7iAIdghoYACnZ1ooJDYqlEjFRVQv2bZQAEw%3BFZjSiAIdUsgXACkFizxPYYqlEjHQQgv2bZQAEw%3BFX5ecQIdUEf__ymNz0e9RV5fDTFwyQ8JZYwBEw%3BFcSzZwIdSB7v_yndmVKdpXNeDTEsofSbXMUchA%3BFYpgOQIdSKd5_ynVgUkzfRUbDTE4O9yWzxg1QA%3BFWSGmQIdk0fOACk9fiKUu38tEzGVswh0g3UXPw%3BFTDftgIdPnm7ACnFU325qLR-RzHOKQVEgZNJxQ%3BFY1xIQMdSKTMACkBWQM_N06oRzFwO15bRiAhBA&amp;amp;mra=dpe&amp;amp;mrsp=12&amp;amp;sz=6&amp;amp;via=1,2,3,4,5,6,7,8,9,12&amp;amp;sll=46.164614,12.875977&amp;amp;sspn=12.450219,25.839844&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;ll=45.859412,10.722656&amp;amp;spn=9.181903,13.183594&amp;amp;z=5" style="color:#0000FF;text-align:left"&gt;Größere Kartenansicht&lt;/a&gt;&lt;/small&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-2197007252193810412?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/2197007252193810412/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=2197007252193810412' title='1 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/2197007252193810412'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/2197007252193810412'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2011/08/wielka-podroz-poudniowoeuropejska_14.html' title='Wielka podróż południowoeuropejska'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-549491160836988454</id><published>2011-05-12T12:56:00.000-07:00</published><updated>2011-05-13T13:42:16.903-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Portugalia'/><title type='text'>Cistus ladanifer - moja ulubiona roślina</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-yeLGGbJA33k/Tcw8dLApxQI/AAAAAAAACX4/yGx2OlpgX7s/s1600/cistus.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 225px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-yeLGGbJA33k/Tcw8dLApxQI/AAAAAAAACX4/yGx2OlpgX7s/s320/cistus.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5605922108038825218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:x-small;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;Zdjęcie z wikipedii&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Słyszeliście kiedyś o czystku? Te krzewy wchodzą w skład makii na Półwyspie Pirenejskim. Nie jest dobrym pomysłem dotykanie ich błyszących zielonych liści, które pokryte są lepką wydzieliną o rajskim zapachu. Na wiosnę zakwitają - porośnięte czystkami wzgórza stają się piegowate. Setki białych kwiatów o żółtym środku uśmiechają się do wędrowca. Napawam się zapachem czystka. Dla mnie to zapach Portugalii.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-4mozg4xrBng/Tcw9ybfRyHI/AAAAAAAACYI/TbW41obawCI/s1600/DSC_0179.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img src="http://1.bp.blogspot.com/-4mozg4xrBng/Tcw9ybfRyHI/AAAAAAAACYI/TbW41obawCI/s320/DSC_0179.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5605923572751124594" style="display: block; margin-top: 0px; margin-right: auto; margin-bottom: 10px; margin-left: auto; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Portugalska makia (po kliknięciu zdjęcie się powiększy, te ciemno-zielone krzewy to czystki):&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-size:16px;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-FdCQUblW8qg/Tcw9ygPnaSI/AAAAAAAACYQ/lP1w5whq3HM/s1600/DSC_0171.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img src="http://4.bp.blogspot.com/-FdCQUblW8qg/Tcw9ygPnaSI/AAAAAAAACYQ/lP1w5whq3HM/s320/DSC_0171.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5605923574027610402" style="display: block; margin-top: 0px; margin-right: auto; margin-bottom: 10px; margin-left: auto; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style=" ;font-size:16px;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-USgPTVeDAsw/Tcw9yNw4CwI/AAAAAAAACYA/2DkDchyF1TU/s1600/DSC_0180.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img src="http://3.bp.blogspot.com/-USgPTVeDAsw/Tcw9yNw4CwI/AAAAAAAACYA/2DkDchyF1TU/s320/DSC_0180.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5605923569066838786" style="display: block; margin-top: 0px; margin-right: auto; margin-bottom: 10px; margin-left: auto; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-549491160836988454?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/549491160836988454/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=549491160836988454' title='1 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/549491160836988454'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/549491160836988454'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2011/05/cistus-ladanifer-moja-ulubiona-roslina.html' title='Cistus ladanifer - moja ulubiona roślina'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-yeLGGbJA33k/Tcw8dLApxQI/AAAAAAAACX4/yGx2OlpgX7s/s72-c/cistus.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-8684368415260777734</id><published>2011-03-26T15:02:00.000-07:00</published><updated>2011-03-26T15:09:51.974-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzieci'/><title type='text'>O rodzeństwie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szesnastomiesięczniak jest mięki, ciepły, pulchny - można się w niego wtulić jak w poduszkę. Gdy siedzi na kolanach czuję ciepłe krągłości i ciężar ponad dwunastu kilogramów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pięciolatka chudziutka, koścista, kanciasta wręcz. Gdy ją przytulam nie mogę znaleźć wygodnej pozycji, gdy siedzi na kolanach odczuwamy obie dyskomfort.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szesnastomiesięczniak wiecznie uśmiechnięty, nawet gdy łobuzuje szelmowsko się uśmiecha.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pięciolatka ciągle niezadowolona, jęczy, marudzi, narzeka. To nie, tak źle, tego nie chciała, to przeszkadza...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;4 lata i 12 dni różnicy. Niby niewiele, a czasem tak dużo. Okazywać obojgu tyle samo miłości - jedno z najtrudniejszych zadań. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-8684368415260777734?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/8684368415260777734/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=8684368415260777734' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/8684368415260777734'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/8684368415260777734'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2011/03/o-rodzenstwie.html' title='O rodzeństwie'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-232615983654124187</id><published>2011-03-22T12:44:00.000-07:00</published><updated>2011-03-22T13:05:11.416-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mój Berlin'/><title type='text'>Paranoja i Knut</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-08C1nUp3B4U/TYkAvSyBbZI/AAAAAAAACMs/RfQ_hq-AR4o/s1600/knut2.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 220px; height: 165px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-08C1nUp3B4U/TYkAvSyBbZI/AAAAAAAACMs/RfQ_hq-AR4o/s320/knut2.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5586997625225309586" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Słyszeliście o Knucie? To miś polarny, który cztery lata temu urodził się w berlińskim zoo. Jego matka odrzuciła młode i małym misiem zajął się pracownik zoo - Thomas Dörflein. Knut podbił serca berlińczyków i w ekspresowym tempie stał się jedną z największych atrakcji miasta. Całe tabuny ludzi ciągnęły do zoo, by zobaczyć pierwsze wyjście puchatej kulki na wybieg. Niecały rok później okazało się, że Knut należy formalnie do zoo w Neumünster, skąd został wypożyczony jego ojciec. Według umowy pierwszy męski potomek będzie również własnością rodzinnego zoo ojca. Dyrektor berlińskiego zoo zawarł z Neumünster umowę wypłacając za Knuta bagatela 430.000 euro. Kolejny rok później zmarł Dörflein, szczególnie żegnany przez Berlin. Knut ciągle był na fali. A zoo korzystało z tego i ruszyło maszynę merchandisingu - koszulki z misiem, wisiorki z misiem, naklejki z misiem, pluszowe misie - z każdego kąta zoo wyskakiwał pluszowy Knut. &lt;/div&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 220px; height: 147px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-LZ-k1WNxUos/TYkAz9FqMZI/AAAAAAAACM0/QewAZ1WOXLM/s320/knut.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5586997705301438866" /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I nagle w zeszłą sobotę Knut zmarł. W niedzielę, już przed otwarciem bram zoo, zebrali się ludzie z kwiatami dla zmarłego niedźwiedzia. W radio słyszałam, że zmarł "symbol ochrony przyrody" (tak!!) i że wkoło wybiegu ludzie składają kwiaty. Już dziś podano wyniki obdukcji i przyczynę śmierci.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A ja się zastanawiam czy tylko mnie to dziwi/zniesmacza wręcz? W radio najpierw pięć zdań o Knucie, a potem pół zdania o Japonii (już się znudziła?) i jedno o Libii. Przeraża mnie w jakiej relacji stoją te fakty, jaką odrgywają rolę w świadomości ludzi. Czy to próba łagodzenia tragicznych wydarzeń myślami o sympatycznym misiu czy raczej obojętność na ludzką tragedię?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Zdjęcia pochodzą z Wikipedii.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-232615983654124187?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/232615983654124187/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=232615983654124187' title='6 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/232615983654124187'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/232615983654124187'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2011/03/paranoja-i-knut.html' title='Paranoja i Knut'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-08C1nUp3B4U/TYkAvSyBbZI/AAAAAAAACMs/RfQ_hq-AR4o/s72-c/knut2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-4183359716077178355</id><published>2010-12-30T14:28:00.000-08:00</published><updated>2010-12-30T15:02:42.316-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Ostatnie odkrycie</title><content type='html'>&lt;object width="480" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/xiLbZcsohCI?fs=1&amp;amp;hl=de_DE"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/xiLbZcsohCI?fs=1&amp;amp;hl=de_DE" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ukrywam, że zawdzięczam je panu Wojtkowi Mannowi, którego muzyczną biografię właśnie przeczytałam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-4183359716077178355?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/4183359716077178355/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=4183359716077178355' title='5 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/4183359716077178355'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/4183359716077178355'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2010/12/ostatnie-odkrycie.html' title='Ostatnie odkrycie'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-5463711127268304845</id><published>2010-12-29T14:41:00.001-08:00</published><updated>2010-12-29T14:47:59.475-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hobby'/><title type='text'>Jest taki magazyn....</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/TRu6PPx5n-I/AAAAAAAAB70/ROFFtQTLpNA/s1600/archipelag-ban.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 130px; height: 183px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/TRu6PPx5n-I/AAAAAAAAB70/ROFFtQTLpNA/s320/archipelag-ban.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5556239336388272098" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;po który koniecznie trzeba sięgnąć! To właśnie on zaprzątał moje myśli, zajmował wieczory i noce. Wyczekiwałam trzeciego numeru z niecierpliwością, ciekawa szaty graficznej, układu artykułów i przede wszystkim odzewu czytelników.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piszę oczywiście o Archipelagu - zachęcam was jak najgoręcej do ściągnięcia pisma. Tematem przewodnim jest miasto - udajcie się więc z nami do Paryża, Londynu, Drohobycza czy Berlina i poznajcie ich literackie zakątki. Między artykułami o miastach znajdziecie recenzje, wywiady m. in. z Jackiem Dehnelem oraz aż trzy konkursy!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miłej lektury!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-5463711127268304845?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/5463711127268304845/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=5463711127268304845' title='2 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/5463711127268304845'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/5463711127268304845'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2010/12/jest-taki-magazyn.html' title='Jest taki magazyn....'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/TRu6PPx5n-I/AAAAAAAAB70/ROFFtQTLpNA/s72-c/archipelag-ban.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-6149090903215282734</id><published>2010-12-04T04:36:00.001-08:00</published><updated>2010-12-04T04:56:12.290-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia'/><title type='text'>Jak to z czasem jest i bywa</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pomysłami na posty mogłabym obdzielić kilka blogów. Najwięcej rodzi się ich podczas spacerów. Gdy wracam ze spaceru, już ich nigdy na ekran nie zdążę przelać. A wieczorem, pośród natłoku zajęć, mija wena. I codziennie sobie obiecuję, że dziś na pewno już napiszę. Zrobiłam się niesłowna. Nie mogę zwalić całej winy na Pięciolatkę i Roczniaka choć spędzanie czasu z nimi to często próba nerwów. A wieczorem, gdy zacznie się najpiękniejsza pora dnia, spędzam czas na pisaniu dla Archipelagu, pisaniu recenzji, robieniu albumów, pisaniu dzieciom bloga, odpisywaniu na maile, bieganiu do budzącego się syna i próbowaniu reaktywowania licznych innych hobby. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Saro przyjmę Twój komentarz jako mobilizację i postaram się od czasu, do czasu conieco napisać:)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-6149090903215282734?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/6149090903215282734/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=6149090903215282734' title='4 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/6149090903215282734'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/6149090903215282734'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2010/12/jak-to-z-czasem-jest-i-bywa.html' title='Jak to z czasem jest i bywa'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-3548239698410197703</id><published>2010-04-28T14:46:00.000-07:00</published><updated>2010-04-28T14:58:02.011-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='geocaching'/><title type='text'>Nowe hobby</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy wybieramy się na zwykłe zakupy, potrafimy taką wyprawę zmienić w całodniową wycieczkę. W drodze powrotnej może się przecież okazać, że znaleźliśmy drogę, którą jeszcze nigdy nie jechaliśmy, a droga ta znowu prowadzi w nieznane nam zakątki, które koniecznie trzeba zobaczyć. Jednym słowem lubimy wyprawy, lubimy poznawać nowe miejsca, a przede wszystkim lubimy wyprawy w nieznane. Geocaching wydaje się więc być idealnym hobby dla nas. Na czym to polega? Ogólnie mówiąc w różnych ciekawych zakątkach świata mieszczą się skrytki. Skrytek tych szuka się z pomocą współrzędnych geograficznych. Okazuje się, że nie zawsze łatwo odnaleźć jest skarb, mimo bardzo dokładnych danych:) Dla zaawansowanych geocacherów są skrytki powiązane - by dotrzeć do ostatecznego skarbu, trzeba odnaleźć kilka skrytek i rozwiązać zadania, by poznać współrzędne kolejnych miejsc. A i gdy to stanie się nudne, można zacząć umiszczać w skrytkach wędrujące gadżety albo samemu nowe skrytki tworzyć. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trochę brzmi jak dorosła wersja dziecięcej zabawy w poszukiwanie skrabów, prawda? Prawie Czteroipółlatka jest zachwycona, choć nie zawsze starcza jej entuzjazmu, by przedzierać się przez nisprzyjające okoliczności przyrody. Prawie Półroczniak też nie zawsze chce współpracować, więc na razie koncentrujemy się na najłatwiej osiągalnych skrytkach, te trudniejsze zostawiając na później. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zachęciłam was? Zajrzyjcie &lt;a href="http://www.geocaching.org.pl/"&gt;tu&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://www.geocaching.com/"&gt;tu&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-3548239698410197703?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/3548239698410197703/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=3548239698410197703' title='5 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/3548239698410197703'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/3548239698410197703'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2010/04/nowe-hobby.html' title='Nowe hobby'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-8237729454148980103</id><published>2010-04-10T14:37:00.001-07:00</published><updated>2010-06-05T15:33:23.860-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia'/><title type='text'>(*)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/S8DvlsLfWzI/AAAAAAAABpA/mZUae1vZVFY/s1600/czarna_wstazka.png"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 63px; height: 100px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/S8DvlsLfWzI/AAAAAAAABpA/mZUae1vZVFY/s320/czarna_wstazka.png" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5458626179166591794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-8237729454148980103?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/8237729454148980103/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=8237729454148980103' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/8237729454148980103'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/8237729454148980103'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2010/04/blog-post.html' title='(*)'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/S8DvlsLfWzI/AAAAAAAABpA/mZUae1vZVFY/s72-c/czarna_wstazka.png' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-184570970790716891</id><published>2010-01-03T13:52:00.001-08:00</published><updated>2010-01-03T14:05:57.038-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mój Berlin'/><title type='text'>Nowy Rok śniegiem się zaczął</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A to sprawa godna odnotowania, bo duże ilości śniegu w Berlinie są przypadkiem rzadkim. Czterolatka po raz pierwszy ma okazję tyle dni z rzędu szaleć w śniegowych masach. Na dobre padać zaczęło nocą poprzedzającą Sylwester. Tak więc ostatni dzień roku rozpoczęliśmy spacerem w świeżym puchu. Pomysł to nie był najlepszy, bo pchanie wózka z Juniorem i równoczesne ciągnięcie sanek z Czterolatką po nieudeptanym śniegu, okazało się być porównywalne z pracą w kamieniołomach. Najważniejsze, że Czterolatce się podobało. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie omieszkałam zrobić kilku zdjęć, którymi się z wami dzielę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/S0EUohJRVQI/AAAAAAAABcE/6ii0pvX7XDs/s1600-h/DSC_0119.jpg" style="text-decoration: none;"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/S0EUohJRVQI/AAAAAAAABcE/6ii0pvX7XDs/s400/DSC_0119.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5422638112655365378" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/S0EUAmxJ0uI/AAAAAAAABb8/u0cPvM05paM/s1600-h/DSC_0120.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/S0EUAmxJ0uI/AAAAAAAABb8/u0cPvM05paM/s400/DSC_0120.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5422637426970055394" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/S0ETVtPaBkI/AAAAAAAABbs/loPPKzjcwgQ/s1600-h/DSC_0128.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/S0ETVtPaBkI/AAAAAAAABbs/loPPKzjcwgQ/s400/DSC_0128.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5422636689973184066" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/S0ETLDQYqBI/AAAAAAAABbk/3qEIFgjFsKI/s1600-h/DSC_0129.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/S0ETLDQYqBI/AAAAAAAABbk/3qEIFgjFsKI/s400/DSC_0129.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5422636506904307730" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/S0ETC1xxRyI/AAAAAAAABbc/Z6Vl_EpxusY/s1600-h/DSC_0143.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/S0ETC1xxRyI/AAAAAAAABbc/Z6Vl_EpxusY/s400/DSC_0143.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5422636365847283490" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/S0ES5BSSRGI/AAAAAAAABbU/JPr3sOuT8m4/s1600-h/DSC_0150.jpg" style="text-decoration: none;"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/S0ES5BSSRGI/AAAAAAAABbU/JPr3sOuT8m4/s400/DSC_0150.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5422636197137761378" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Życzę wam dużo dobrego w Nowym Roku!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-184570970790716891?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/184570970790716891/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=184570970790716891' title='2 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/184570970790716891'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/184570970790716891'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2010/01/nowy-rok-sniegiem-sie-zacza.html' title='Nowy Rok śniegiem się zaczął'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/S0EUohJRVQI/AAAAAAAABcE/6ii0pvX7XDs/s72-c/DSC_0119.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-5684297022003668139</id><published>2009-12-23T14:43:00.000-08:00</published><updated>2010-06-05T15:33:14.667-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia'/><title type='text'>Życzenia świąteczne!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiem, wiem, zaniedbuję tego bloga, zaglądam tu od przypadku, do przypadku, a pomysły na posty pozostają tylko w mojej głowie. Chciałam jednak złożyć tym, którzy mimo mojego niezdycyplinowania tutaj zaglądają, spokojnych, refleksyjnych i zdrowych Świąt! &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-5684297022003668139?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/5684297022003668139/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=5684297022003668139' title='3 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/5684297022003668139'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/5684297022003668139'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/12/zyczenia-swiateczne.html' title='Życzenia świąteczne!'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-3315529360545673926</id><published>2009-11-03T14:15:00.000-08:00</published><updated>2010-06-05T15:33:01.780-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia'/><title type='text'>Oczekiwania czas zakończony!</title><content type='html'>Dziś o 1:24 przyszedł na świat nasz mały-wielki Junior, ważąc 4190 g i mierząc 56 cm. Najwyraźniej dobrze się czuje w domowych pieleszach. Prawie Czterolatka zachwycona i bardzo dumna:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-3315529360545673926?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/3315529360545673926/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=3315529360545673926' title='17 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/3315529360545673926'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/3315529360545673926'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/11/oczekiwania-czas-zakonczony.html' title='Oczekiwania czas zakończony!'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-2152614369340124948</id><published>2009-10-23T06:47:00.000-07:00</published><updated>2010-06-05T15:32:48.106-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia'/><title type='text'>Planowanie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie ukrywam, że lubię mieć wszystko zaplanowane. Na karteluszkach spisuje rzeczy do załatwienia, wieczorem układam plany na następny dzień czy nawet tydzień. Jedynej rzcezy, której nie planuję to urlop - tutaj potrafię zmoblilizować się w chwilę i być gotowa do wyjazdu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tym bardziej dokuczliwy jest dla mnie stan zawieszenia, w jakim już byłam cztery lata temu - nie wiem co będę robić za godzinę, czy jutro o tej samej porze. Nie wiem, kiedy Junior zdecyduje, że jest gotowy na opuszczenie swego lokum. Ciągle mam poczucie, źe muszę zrobić mnóstwo rzeczy ZANIM Junior wyjdzie na świat. Tak jakby jego nadejście oznaczało koniec mojego świata. Co za bzdura, przecież będę mogła nadal planować (ograniczona dziećmi ale jednak) i robić to, co w najbliźszym czasie musi być zrobione. Skąd więc to poczucie, źe muszę załatwić tyle rzeczy już teraz? Nie wiem, ale odhaczanie listy daje mi wewnętrzny spokój. Moja statyczność i wręcz kompletna nieruchliwość ograniczają mnie chyba bardziej niź godzina zero, więc zdana jest na pomoc innych. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić, jak to będzie, gdy będę mogła się normalnie ruszać. Tak samo jak i przed nadejściem Prawie Czterolatki nie potrafiłam sobie wyobrazić źycia z nią, tak teraz zupełnie obce jest mi wyobrażenie życia z Juniorem. Tak jakbym jeszcze nigdy nie była matką. A z drugiej strony pewna jestem, że gdy już będzie, to wszystko potoczy się swoim rytmem. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cierpliwości mi nie brak, spokoju teź nie, tylko muszę popracować nad przemożną chęcią planowania:)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-2152614369340124948?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/2152614369340124948/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=2152614369340124948' title='3 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/2152614369340124948'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/2152614369340124948'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/10/planowanie.html' title='Planowanie'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-2863843261380145734</id><published>2009-10-06T12:49:00.000-07:00</published><updated>2009-10-06T12:56:07.468-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia'/><title type='text'>Powrót</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powrót nastąpił bez problemów. Drobny kamuflaż w postaci bluzy na sobie i bluzy przełożonej przez rękę oraz skierowanie się do okienka z przystojnym Portugalczykiem, pozwoliły uniknąć wszelkich niewygodnych pytań. Pan nawet nie zauważył mojego wielorybiego brzucha. Uuuuuffff! Prawie Czterolatka z rutyną zbieracza mil lotniczych zniosła oba loty, zadając szacunkowe kilkaset pytań (tym razem na tapecie był m. in. mur berliński) oraz rozwiązała pełny zeszyt zadań. Po dotarciu do domu pozałatwiała najważniejsze sprawy, takie jak przegląd zabawek, i ok. 1 w nocy poszła spać. Ponad dwudziestostopniowa amplituda nieco nas wystraszyła ale zdążyliśmy się przyzwyczaić do niemieckiej jesieni. Ogarniam powolutku ogrom zaległości z Prawie Czterolatką przy boku. Na razie nie jest źle.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-2863843261380145734?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/2863843261380145734/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=2863843261380145734' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/2863843261380145734'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/2863843261380145734'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/10/powrot.html' title='Powrót'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-8710596781869462527</id><published>2009-09-29T09:34:00.001-07:00</published><updated>2009-09-29T09:34:58.851-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Portugalia'/><title type='text'>Praca i ostatnie dni</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przez kilka dni nie dawałam znaku życia, więc czas nadrobić zaległości. Zeszły piątek był dniem sukcesów. Ale po kolei. Trudno się umawiac z Portugalczykami. Nie potwierdzają spotkania, nie podają konkretnej godziny ale w efekcie końcowym zawsze się zjawiają. My jednak przyjmujemy postawę niewiernego Tomasza i nie wierzymy, póki nie zobaczymy. Tak było z naszym zepsutym piecykiem gazowym. Niejaki Pedro próbował kilka razy naprawić owo ccudo portugalskiej techniki, konsultując się z niejakim Carlosem. Jako że nasz portugalski, nawet wzięty do kupy, nie wystarczał na zrozumienie ich dyskusji, wiedzieliśmy jedynie, że naprawią, ale nie ma części i tyle. Tak więc czekaliśmy na Carlosa jak na zbawienie. W piątek Carlos przybył, z tajemniczą częścią. I naprawił. Podczas gdy Carlos walczył z piecykiem, podjechała cieżarówka. To był efekt naszego zamówienia, złoźonego jakieś półtora tygodnia wcześniej. Pojechaliśmy zamówić drewno. Na wielkiej działce zawalonej drewnem zastaliśmy jedynie panią w średnim wieku, władającą tylko portugalskim. Skoncentrowałam się i uźyłam całej mojej wiedzy, by z nią się dogadać. Zamówiliśmy drewno do kominka i ustaliliśmy, źe dostawa w październiku to zdecydowanie za późno, bo 2. przecież wyjeżdżamy. Pani dokonała notatek i zrozumieliśmy, że ktoś do nas zadzwoni. Faktycznie w czwartek wieczorem ktoś dzwonił, czego nie słyszeliśmy. Za to w piątek nadjechała wyźej wymieniona cieżarówka załadowana do pełna drewnem dębowym. To nie było wszystko! Okazało się, źe to jedynie część z zamówionych 10 m3. Trochę wystraszyliśmy się czy nasza szopka pomieści te ilości, a M. zaraz zabrał się za rąbanie swoją nową fińska siekierą. Sobota była troszkę chłodniejsza i pochmurna - idealny dzień na rąbanie i układanie drewna. Skończyliśmy w niedzielę, zapełniając całą szopkę. A potem wybraliśmy się na plażę. Po drodze zmieniliśmy plany, chcąc wypróbować jedną z wielu nieutrwadzonych dróg na wybrzeżu. Nieźle się wytrzęśliśmy, ale dojechaliśmy tam, dokąd planowaliśmy! Szkoda, źe nie mamy samochodu z napędem na cztery koła, moglibyśmy zaspokoić naszą ciekawość i przejechać niezliczone drogi w porastających wybrzeże lasach i krzewach. Dla mnie ten dzień okazał się zbyt męczący i od niedzieli właściwie tylko leżę. Wystraszyłam się, że Junior, mimo źe bezimienny, wcześniej wybierze się na świat. Zwłasazcza, że noce są bardzo ciężkie i juz tęsknie za łóżkiem wodnym. W normalnym łóźku nie jestem w stanie znaleźć ani jednej pozycji, w której jestem w stanie leźeć, a samo zmienianie pozycji to koszmar. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;M. pracuje nadal - maluje, buduje, podłącza. A my wczoraj wykąpałyśmy się w oceanie. Prawie Czterolatka szaleje niewyobrażalnie, nie przeszkadzają jej fale, zalewające twarz ani słona woda. W basenie też próbuje ćwiczyc samodzielne plywanie, ale tutaj trudno przełamac jej lęk. I dobrze, źe wczoraj się wykąpałyśmy, bo dziś jest pochmurno (choć nie zimno) a właśnie mieliśmy sporą burzę z ulewą. Deszcz się przyda, nie narzekamy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trudno uwierzyć, źe zostało nam jeszcze kilka dni do powrotu. Trudno będzie się nam przestawić na jesienną aurę, ale ja chyba będę spokojniejsza w domu.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-8710596781869462527?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/8710596781869462527/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=8710596781869462527' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/8710596781869462527'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/8710596781869462527'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/09/praca-i-ostatnie-dni.html' title='Praca i ostatnie dni'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-313156597993667343</id><published>2009-09-23T13:35:00.001-07:00</published><updated>2009-09-23T13:35:42.636-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Portugalia'/><title type='text'>Odwiedziny i upał</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W poniedziałek przyleciała do Faro nasza niania-cud czyli moja kuzynka i mama chrzestna Prawie Czterolatki. B. przyleciała do Faro ze sporym opóźnieniem,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;jej pobyt na lotnisku w Luton się nieco przedłużył, bo podobno nie doleciał pilot? Jego dziewczyna miała wypadek?! Zastanawiamy się czy to kolejna wyszukana wymówka izidżeta? Nieistotne, B. przyleciała. A my w drodze po nią znów załatwialiśmy sprawunki w markecie budowlanym. Czy to kiedyś się skonczy? Podczas gdy M. poszukiwał kolejnych rur i innych śrubek, ja zatsanawiałam się czy istnieje możliwość przedziurawainia brzucha? Niezwykle ruchliwy Junior przechodzi samego siebie do tego stopnia, że zaczynam się zastanawiać czy nie obkleić brzucha taśmą. Bo że on nigdy nie śpi, to jestem pewna.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lotnisko w Faro położone jest u skraju Rii Formosy - tworzącej ogromną deltę, przypominającą podczas odpływu Everglades. Do plaży można dotrzeć dopiero po przejechaniu mostu nad ową rzeką. Wtedy dopiero dociera się do wąskiego pasa lądu dzielącego rzekę od morza. Bezkresna piaszczysta plaża ciągnie się jak okiem sięgnąć. Tak więc B. w pół godziny po wylądowaniu moczyła nogi w oceanie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Prawie Czterolatka przeżyła eksplozję szczęścia. Mama i tata się nie liczą. Bawi się z B., je obok B., śpi z B. Rodzice się cieszą:) Miejmy nadzieję, że B. również. Wczoraj upłynęło na kreatywnych zabawach z B. - malowanie akwarelami i kredą, nawlekanie korali, kąpiele w basenie, budowanie z piasku itd. Ukoronowaniem dnia była krótka wycieczka na naszą plażę zakończona kąpielą w wielkich falach oceanu. Oczywiście nieplanowaną. Ale Prawie Czterolatka była tak zachwycona, że nawet jej mokra twarz nie przeszkadzała. Dziś właśnie też plażuje z B., a jak korzystam ze spokoju i nadrabiam zaległości domowo-komputerowe. A M.? Montuje nowe lampy, maluje deski, naprawia jakieś nieznane mi urządzenia.....&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miało być jeszcze o upale - dziś kolejny bezchmurny dzień. Termometr wskazuje 30 st., a ja siedzę w chłodnej kuchni i mi bardzo przyjemnie - przezornie założyłam tylko bikini. Na dworze nie da się wytrzymać:)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-313156597993667343?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/313156597993667343/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=313156597993667343' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/313156597993667343'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/313156597993667343'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/09/odwiedziny-i-upa.html' title='Odwiedziny i upał'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-2801680823287771258</id><published>2009-09-20T14:29:00.000-07:00</published><updated>2009-09-20T14:40:07.556-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Portugalia'/><title type='text'>Skorpion, izolacja i brak chmur</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj znów spędziliśmy niemal cały dzień na zakupach. M. ciągle kupuje jakieś rurki, śruby, pędzle i inne cuda. Kiedy on to wszystko zdąży zainstalować? Na razie w ciągu dwóch popołudni założył izolację na dachu. Okropna robota, cieszę się, że moja działka polegała na opiece nad Prawie Czterolatką. Która, nota bene, koniecznie musiała wejść na dach a nawet w przestrzeń między dachówkami a stropem. Ale teraz wie&lt;img src="http://www.blogger.com/img/blank.gif" alt="Blocksatz" border="0" class="gl_align_full" /&gt;, jak tam wygląda.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pracy  w ogrodzie też sporo, trochę próbowałam pomóc M. w wyrywaniu chwastów, ale niestety nie skończyło się dla mnie najlepiej, więc znów leżę na leżaku i denerwuję się, że nic nie mogę  robić.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy nie leżę, nieustannie podejmuje próby zrobienia czegokolwiek i taki tylko z tego pożytek, że znalazłam skorpiona. Tuż przed wejściem z tarasu do pokoju dziennego. Na szczęście nieżywego. Ale świeżo nieżywego. Stałam się trochę bardziej podejrzliwa. Jako że nie pasują mi już żadne buty, nawet crocsy nie bardzo, chodzę ciągle boso. Hmm....&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Brak chmur mieliśmy dziś, absolutnie turkusowe, bezchmurne niebo. I lekki chłodnawy wietrzyk. Świetna pogoda. Podczas gdy  M. i Prawie Czterolatka korzystali z wielgachnego odpływu i zwiedzali niedostępne normalnie plaże, wreszcie zaczęłam przerabiać dale kurs portugalskiego, który wzięliśmy ze sobą. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tylko jedna sprawa stoi w miejscu, jak stała - obawiam się, że nasz syn albo zostanie bezimmienny albo dostanie jakiekolwiek imię, by mu tego losu zaoszczędzić.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-2801680823287771258?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/2801680823287771258/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=2801680823287771258' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/2801680823287771258'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/2801680823287771258'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/09/skorpion-izolacja-i-brak-chmur.html' title='Skorpion, izolacja i brak chmur'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-7510591127327010267</id><published>2009-09-16T07:03:00.000-07:00</published><updated>2009-09-16T07:08:09.182-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Portugalia'/><title type='text'>Codzienność</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale dziś upalnie! Słonko mocno grzeje, 28 stopni wygoniło nas do domu, żeby odsapnąć. Za to wczoraj mieliśmy trochę chmur. Ale to nie przeszkadza Prawie Czterolatce moczyć się ciągle w basenie. Pływa w pływaczkach ale podejrzewamy, że niebawem się przełamie i zacznie sama pływać. Kilka dni temu, jak zwykle z tatą zrolowała folię pokrywającą basen, przebrała się w strój i pomaszerowała pod prysznic. Potem jak zwykle po schodkach szybciutko do wody i płynie. TYLKO źe zapomniała o pływaczkach. Przewrażliwiona mama spytała gdzie ma pływaczki i wtedy Prawie Czterolatka zreflektowała się i przestała pływać. A widać było że sobie radzi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj nadeszła paczka, wysłana przez nas dzien przed odlotem. Z wielkiego kartonu zrobiliśmy domek a Prawie Czterolatka ozdabia go farbkami. Z moją pomocą naturalnie. Robimy zadania, chodzimy na spacery, huśtamy się ale bardzo przydałoby się Prawie Czterolatce towarzystwo, najlepiej siostra bliźniaczka. Tylko skąd ją wziąć?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-7510591127327010267?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/7510591127327010267/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=7510591127327010267' title='2 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/7510591127327010267'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/7510591127327010267'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/09/codziennosc.html' title='Codzienność'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-456130814178889831</id><published>2009-09-14T14:24:00.000-07:00</published><updated>2009-09-14T14:34:07.537-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Portugalia'/><title type='text'>Z przygodami</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś mieliśmy, przynajmniej da, dość męczący dzień. Mieliśmy do załatwienia sporo pilnych sprawunków do domu więc wybraliśmy się wszyscy razem - jakoś nie miałam ochoty na samotny dzień z Prawie Czterolatką - taka opcja mogła być jeszcze bardziej wykańczająca. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak więc spakowaliśmy się i ruszyliśmy, dla odmiany przez góry. Prawie Czterolatka zaczęła narzekać na gardło. Uznałam, że z udów symuluje i niepedagogicznie zaproponowałam żelka. Zrezygnowała. I w tym momencie powinnam się zastanowić ale zbyt byliśmy zagłębieni w dyskusji o imieniu dla Juniora. Wtedy Prawie Czteroaltka delikatnie zasugerowała, że musi wymiotować. Od razu włączyłam myślenie awaryjno-rozkazowe: zatrzymaj się, wysiądź, wyjmij Prawie Czterolatkę, trzymaj ją. Patrząc na nich chciałam szybko (o ile to w moim wydaniu w ogóle możliwe) wyskoczyć z auta, naturalnie boso (zakladanie butów od dawna nie nalezy do łatwych czynności) i stanęła na jedyny w okolicy bardzo ciernisty krzak. Tak więc Prawie Czterolatka wymiotowała, M. ją trzymał a ja stałam na jednej nodze, z drugiej zwisał mi ów krzak. Mało nie wybuchnęłam śmiechem, mimo że bolało jak nie wiem. Potem stwierdziliśmy, że nie mamy ani chusteczek, ani wody. Tak więc poświęciliśmy kapelusz Prawie Czterolatki (o zgrozo) a ja manualnie wyciąhałam jakieś dwadzieścia cierni ze stopy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Reszta wycieczki była spokojniejsza. Zaliczyliśmy tylko wielką burzę z oberwaniem chmury i zalanie supermarektu, w którym własnie byliśmy. A naa podsumowanie dnia Prawie Czterolatka dostala niesamowicie żarówiasty, kiczowaty różowy  rower, który na pewno nie przeszedłby ani jednego niemieckiego testu ale radość Prawie Czterolatki - bezcenna! Najpiękniejsze sa wściekłoróźowe frędzle zwisające z kierownicy. W domu, mimo chłodu i zapadającego zmierzchu, Prawie Czterolatka musiała objechać okolicę, a biedny M. pędzić za nią. Nie będę pisać, kto był bardziej zmachany:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W portugalskim zaliczyłam niewielkie postępy - jednak już nie staram się wszędzie  mówić w tym języku, bo Portugalczyki przechodzą płynnie na ojczysty a ja jednak mam "niewielkie" problemy ze zrozumieniem odpowiedzi:)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-456130814178889831?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/456130814178889831/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=456130814178889831' title='1 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/456130814178889831'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/456130814178889831'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/09/z-przygodami.html' title='Z przygodami'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-3989919907509885220</id><published>2009-09-13T13:44:00.000-07:00</published><updated>2009-09-13T13:45:10.222-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Portugalia'/><title type='text'>Nic nowego:)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dni szybko mijają - nie nudzimy się nic a nic. Wczoraj byliśmy na naszej najbliższej plaży Monte Clerigo - Prawie Czterolatka była przeszczęśliwa. Nie wychodziła z oceanu, wspinała się po skałach i biegała w kałużach jakie tworzył odpływ. Jesienny ocean jest dość ciepły, więc korzystamy z kąpieli. Nasz basen też ciepły, przy wczorajszych 28 stopniach nawet ja się skusiłam:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Im więcej leżę i faktycznie nie nie robię, tym lepiej się czuję. Noce niezmiennie ciężkie, ale na nie nie ma rady. Czasem jednak tylko odpoczywac się nie da, zresztą muszę oszczędzać książki, bo już czytam trzecią:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czekam na nadejście naszej paczki, najpewnie jutro, nadejdzie więcej roboty remontowo-urządzeniowej. Na razie M. walczy z nowym stołem i krzesłami - krzesła już gotowe i wyglądają pięknie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przesyłam mnóstwo portugalskiego słonka:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-3989919907509885220?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/3989919907509885220/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=3989919907509885220' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/3989919907509885220'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/3989919907509885220'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/09/nic-nowego.html' title='Nic nowego:)'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-3342182228826192057</id><published>2009-09-11T14:43:00.000-07:00</published><updated>2009-09-11T14:57:03.930-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Portugalia'/><title type='text'>W Portugalii</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przedwczoraj do naszej Portugalii:) Choć lot całkiem miły nie był. Problemy trafiły nas na lotnisku. Zaraz zk okienku pani uznała, że w takiej wysokiej ciąży nie mogę latać i nie interesują ją warunki przewoźnika. Dyskusja bezcelowa, bo się trzebwa wszędzie informować a nie tylko w liniach lotniczych, którymi się leci!!??!! Na koniec dostałam jeszcze ochrzan, że to ja byłamm nieuprzejma i że ona przecież nie miała zamiaru mnie nie wpuścić na pokład! Dla mnie szczyt bezczelności, że   d, że zepsuła mi dzień i dotąd jest zdenerowana gdy pomyślę o locie powrotnym...przecież to dopiero za 3 tygodnie! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale na szczęście dolecieliśmy szczęśliwie i bez komplikacji. Gdy wreszcie dotarliśmy do naszego doomu, Prawie Czterolatka już kwiczała z radości i mimo wieczoru wpakowała się z tatą do basenu. My też z resztą byliśmy bardzo podniecieni - od razu sprawdziliśmy czy urosły roślinki, co się zmieniło, czy nasz nowy stół i krzesła faktycznie tak ładne, jak wydawały się być w internecie itd., itp. Poszliśmy wszyscy spać bardzo późno.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj jeszcze nie było czasu na odpoczynek - zakupy, urządzanie, M. zaczął już malować nowe krzesła. Byłam zmęczona a M. chyba dopiero całkiem z bliska zobaczył jaka jestem nieruchliwa i obolała. Dziś zarządził dla mnie dzień leżący, po tym jak zobaczył, że zwijam się bólu nawet przy kichaniu;) Więc skorzystałam, podczas gdy Prawie Czterolatka z tatą szaleli na plaży, grzałam miejsce na leżaku i przeczytałam pierwszą książkę. Tym razem nie będę więc zamieszczać opisow krajoznawczych, bo na pewno zwiedzać nie będziemy - z resztą zwiedzanie oznaczałoby dalsze podróźe, bo najbliższe otoczenie już znamy. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Za to zbieramy kolejne spostrzeżenia kulturowe. Ja przede wszystkim językowe - czytam każdy szyld, staram się zapamiętywac nowe słówka i rozpoznawac już znane, słucham intensywnie radia, starając się nie załamać tym, że niewiele rozumiem no i mam zamiar kontynuować naukę. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A pierwsze spostrzeżnie kulturowe to specjalne miejsca parkingowe pod sklepami dla kobiet w ciąży! Aż dziw, że dotąd ich nie zauwazyliśmy, teraz za to skrzętnie korzystamy!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Prawie czterolatka tryska pełnią szczęscia - korzysta z wody niemal cały czas i eksplatuje nas pytaniami. Dziś głównie tatę choć i ja miałam okazję na analizowanie celu wykopalisk archeologicznych. Najwięcej problemów storzyło mi opisanie świata dawno temu - szczególnie domy zainteresowały naszą ciekawską córkę. Nie było lekko. Ale jeszcze trudniej było wytłumaczyć celowość istnienia cmentarzy - przeszłyśmy na śliski teren śmierci, faktu konieczności pogrzebania ciała (kremacji specjalnie nie poruyszłam) i jeego rozkładu. Niestety Prawie Czterolatka przypomniała sobie, że kiedyś tłumaczyłam, że po śmierci wszyscy ida do nieba. Kłamstwo jednak nie popłaca, bo jakbym jej teraz nie tłumaczyła faktu istenia duszy i ciała, za każdym razem bezradnie na mnie spoglądała kwitując, źe nie rozumie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;C.d.n.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-3342182228826192057?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/3342182228826192057/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=3342182228826192057' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/3342182228826192057'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/3342182228826192057'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/09/w-portugalii.html' title='W Portugalii'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-5074492041873285013</id><published>2009-08-18T10:47:00.000-07:00</published><updated>2009-08-18T10:49:54.658-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia'/><title type='text'>Nowości i remament</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czas uporządkować bloga - wciąż mam zaległe 3 recenzje ze sztuk teatralnych - postaram się je wkrótce uzupełnić zanim zupełnie zatrą się moje wrażenia. Teraz niestety, z przyczyn niezależnych, nieprędko wybiorę się znów do teatru.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Obejrzałam też kilka filmów, kilka wartych wspomnienia. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I najważniejsze, zaczęłam od wczoraj na poważnie uczyć się portugalskiego! Bardzo się z tego cieszę i mam nadzieję, szybko zrobić postępy.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-5074492041873285013?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/5074492041873285013/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=5074492041873285013' title='2 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/5074492041873285013'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/5074492041873285013'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/08/nowosci-i-remament.html' title='Nowości i remament'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-5378919591834947951</id><published>2009-07-28T02:11:00.001-07:00</published><updated>2009-07-28T02:12:08.371-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozdawajka'/><title type='text'>Rozdawajka!</title><content type='html'>U Joanny można wylosować prześliczną rozdawajkę - &lt;a href="http://brahdelt.blogspot.com/"&gt;zobaczcie sami&lt;/a&gt;!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-5378919591834947951?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/5378919591834947951/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=5378919591834947951' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/5378919591834947951'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/5378919591834947951'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/07/rozdawajka.html' title='Rozdawajka!'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-1201323413867773371</id><published>2009-07-24T00:45:00.000-07:00</published><updated>2009-07-24T01:13:21.575-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='koncert'/><title type='text'>18.07. Koncert U2 360° Berlin</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak jak cztery lata temu z Trzyipółlatką w brzuchu, byłam teraz z Juniorem w brzuchu. Dzieci trzeba przyzwyczajać do dobrej muzyki jak najwcześniej. Ale się cieszę, że zdobyłam bilety na koncert. Dobrze, przyznaję się, że byłam na bardzo niewielu koncertach ale ten był gigantyczny!!! Począwszy od sceny - usytuowanej tak, że koncert mógł być śledzony niemal z każdej strony. Nad sceną stała gigantyczna makieta statku kosmicznego? Ogromnego robota? A samą scenę dwa mosty łączyły z otaczającą ją okrągłą wstęga estrady. Ale zazdrościłam osobom, które mogły stać między ową okrągłą "drogą" a samą sceną. Ale pocieszał mnie fakt, że na pewno nie mieli tak wspaniałego widoku na wyżej wspomniany statek, który wręcz mienił się kolorami. Efekty świetlne były tak sugestywne, że co rusz miało się wrażenie, że statek wystartuje. Takiego show jeszcze nie widzieliśmy! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A co z najważniejszym czyli muzyką? Rewelacja. Najnowsza płyta U2 "No line on the horizon" nie zachwyciła mnie właściwie. Od pierwszego przesłuchania pokochałan numer siedem i właściwie stwierdziłam, że to bardzo kamerlana i ambientowa płytka, w sam raz na leniwe wieczory. Mam wrażenie, że słychać na niej tęsknotę za pustynią, pokrzykiwania Beduinów i bezkres marokańskich rozdroży. A na koncercie płyta zamieniła się w eksplozję muzyki - kawałki wydały mi się być bardzo rockowe, wybuchowe, zmuszające do tańca wręcz. Tak bardzo cenię koncerty U2, bo potrafią każdą piosenkę zaaranżować tak, że brzmi inaczej niż na płycie. To, co zrobili z "I'll go crazy if I don't get crazy tonight" było niesamowite - powstał kawałek wręcz dyskotekowy, który rozgrzał Stadion Olimpijski do czerwoności. Bono jak zawsze nawiązał do wydarzeń politycznych - "Wolk on" poświęcił birmańskiej działaczce Aung San Suu Kyi, więzionej od wielu lat, zaintonował "Sto lat", dla obchodzącego urodzny Nelsona Mandeli aż wreszcie apelował o datki na organizację one.org. Fragmentem "Don't stop till you get enough" przypomniał Bono o Michaelu Jacksonie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Było też sporo kawałków ze straszych płyt. Nie zabrakło "One" - wygranego i wyśpiewanego przez Bono. Tutaj Bono wspomniał, podobnie jak przy "Stay", że oba utowry zostały nagrane w Berlinie.  &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najlepsze jednak były trzy utowry zagrane na końcu. "Ultra violet", "With or without you" oraz "Moment of surrender". Bono śpiewał do mikrfonu w stylu lat 60 wiszącego z góry. A to co z nim robił, przyprawiało o dreszcze. Tak się śpiewa całym ciałem i duszą. Bezapelacyjnie. Szkoda, że w Berlinie był tylko jeden koncert....&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-1201323413867773371?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/1201323413867773371/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=1201323413867773371' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/1201323413867773371'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/1201323413867773371'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/07/1807-koncert-u2-360-berlin.html' title='18.07. Koncert U2 360° Berlin'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-765417575997435272</id><published>2009-07-19T15:07:00.001-07:00</published><updated>2009-07-19T15:07:40.144-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>I jeszcze mój mąż</title><content type='html'>tu to już prawie 1/4 świata zaliczona:&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Lucida Grande'; font-size: 11px; white-space: pre-wrap; "&gt;&lt;img src="http://chart.apis.google.com/chart?cht=t&amp;amp;chs=440x220&amp;amp;chtm=world&amp;amp;chf=bg,s,336699&amp;amp;chco=d0d0d0,cc0000&amp;amp;chd=s:9999999999999999999999999999999999999999999999&amp;amp;chld=ATFRDEGRITPLPTMXTRCNMAUSJMTTDMCOBRVESYTHMYKHSGPHBENLDKCHESLUADMCCZRSGIMKHRSIBABGROSKSELIHUME" width="440" height="220" /&gt;&lt;br/&gt;visited 46 states (20.4%)&lt;br/&gt;&lt;a href="http://douweosinga.com/projects/visited?region=world"&gt;Create your own visited map of The World&lt;/a&gt; or &lt;a href="http://www.tonjafabritz.com/nederlands/legal"&gt;jurisdische veraling duits?&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-765417575997435272?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/765417575997435272/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=765417575997435272' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/765417575997435272'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/765417575997435272'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/07/i-jeszcze-moj-maz.html' title='I jeszcze mój mąż'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-5057760296277511706</id><published>2009-07-19T14:53:00.000-07:00</published><updated>2010-12-04T13:29:15.245-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>Gościnnie mapka dla mamy</title><content type='html'>Zobaczcie jaki niezły wynik: &lt;img src="http://chart.apis.google.com/chart?cht=map:fixed=-70,-180,80,180&amp;chs=450x300&amp;chf=bg,s,336699&amp;chco=d0d0d0,cc0000&amp;chd=s:9999999999999999999999999999999&amp;chld=AT|BY|BG|HR|CZ|FR|DE|GR|HU|IT|LI|LT|NO|PL|PT|RU|SK|SI|ES|SE|CH|RS|DK|VA|MX|TR|IL|CN|EG|GT|US" width="450" height="300" &gt;&lt;br/&gt;visited 31 states (13.7%)&lt;br/&gt;&lt;a href="http://douweosinga.com/projects/visited?region=world"&gt;Create your own visited map of The World&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-5057760296277511706?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/5057760296277511706/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=5057760296277511706' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/5057760296277511706'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/5057760296277511706'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/07/goscinnie-mapka-dla-mamy.html' title='Gościnnie mapka dla mamy'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-5603754878919459945</id><published>2009-07-16T14:59:00.000-07:00</published><updated>2011-08-12T11:38:24.253-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>Podróżniczo - gdzie już byłam?</title><content type='html'>Taki kawałek świata widziałam:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://chart.apis.google.com/chart?cht=map:fixed=-70,-180,80,180&amp;chs=450x300&amp;chf=bg,s,336699&amp;chco=d0d0d0,cc0000&amp;chd=s:999999999999999999999999999&amp;chld=AT|BE|CZ|DK|FR|DE|GR|HU|LI|LU|NL|PL|PT|SK|ES|CH|GB|JM|US|TH|MY|PH|CN|TR|AD|IT|MC" width="450" height="300" &gt;&lt;br/&gt;visited 27 states (12%)&lt;br/&gt;&lt;a href="http://douweosinga.com/projects/visited?region=world"&gt;Create your own visited map of The World&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-5603754878919459945?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/5603754878919459945/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=5603754878919459945' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/5603754878919459945'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/5603754878919459945'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/07/podrozniczo-gdzie-juz-byam.html' title='Podróżniczo - gdzie już byłam?'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-733666153485674844</id><published>2009-07-02T13:23:00.000-07:00</published><updated>2009-07-02T13:49:06.870-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mój Berlin'/><title type='text'>Po sąsiedzku.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Berlin to najbardziej "wodne" miasto Niemiec i bardzo zielone. Podobno 30% powierzchni miasta zajmują tereny zielone i mamy blisko 200 km dróg wodnych. Coraz mniej z owych dróg wodnych korzystamy. W tym roku nasze plany nocowania na łódce pokrzyżowała pogoda. Może w lipcu lub sierpniu nam się uda? Za to bardzo chętnie poruszamy się kanu w najbliższej okolicy naszego domu - nie ma nic bardziej odprężającego i relaksującego niż wieczorne odgłosy natury. Oto kilka impresji:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Sk0aXBvTVSI/AAAAAAAAAyA/zwGl6vHqDnU/s200/DSC_0068.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5353964514919535906" /&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Sk0az5_fMGI/AAAAAAAAAyI/8rXnj0wdmvw/s200/DSC_0070.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5353965011056144482" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Sk0bkKaYBmI/AAAAAAAAAyQ/ilXmYJhvC-c/s200/DSC_0098.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5353965840097609314" /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czapla polująca na ryby:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Sk0b0HzvYMI/AAAAAAAAAyY/JHfDN0pALHU/s200/DSC_0101.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5353966114276597954" /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nenufary:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Sk0cd8MBDbI/AAAAAAAAAyg/mZZawxnyI9Q/s200/DSC_0141.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5353966832711699890" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-733666153485674844?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/733666153485674844/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=733666153485674844' title='2 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/733666153485674844'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/733666153485674844'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/07/po-sasiedzku.html' title='Po sąsiedzku.'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Sk0aXBvTVSI/AAAAAAAAAyA/zwGl6vHqDnU/s72-c/DSC_0068.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-5540157669146373392</id><published>2009-06-19T02:21:00.000-07:00</published><updated>2009-06-19T02:52:18.696-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>Fillmy</title><content type='html'>Obejrzałam, jak na mnie, sporo filmów i króciuteńko chciałam je wspomnieć, bo wśród nich znalazło się kilka wartych zapamiętania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SjtZpVOx5DI/AAAAAAAAAuw/8td-eTWFf4g/s1600-h/kleinohrhasen.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 143px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SjtZpVOx5DI/AAAAAAAAAuw/8td-eTWFf4g/s200/kleinohrhasen.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5348967549041239090" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Najpierw było lekko, łatwo i przyjemnie: czyli niemiecki hit "Kleinohrhasen". Oglądało się miło, ale nie jest to kino dla mnie. Płytka historia miłosna, przekolorwane, nostalgiczne zdjęcia, płytkie dialogi. Nie popisał się dla mnie pan Till Schweiger.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SjtauyAqIqI/AAAAAAAAAu4/Q9Ru9DVAeWs/s1600-h/das-leben-der-anderen.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 150px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SjtauyAqIqI/AAAAAAAAAu4/Q9Ru9DVAeWs/s200/das-leben-der-anderen.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5348968742177612450" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Kolejny film to zupełnie inna kategoria. Akcja toczy się w byłym Berlinie Wschodnim. Słynny dramaturg i pisarz podpada Stasi i jest obserwowany. Reżyser Florain Henckel von Donnersmarck ukazuje działanie całego aparatu, zakłamanie, obłudę, sposób prowadzenia przesłuchań, bezwartościowość życia ludzkiego. Świetny film!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SjtbygyAc3I/AAAAAAAAAvA/WQgrdUSUMF4/s1600-h/3072.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 142px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SjtbygyAc3I/AAAAAAAAAvA/WQgrdUSUMF4/s200/3072.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5348969905783862130" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Film tureckiego reżysera Fatiha Akina, uhonorowany Złotym Niedźwiedziem na Berlinale w 2004 roku. Akcja toczy się w Niemczech. Młoda Turczynka - Sibel - decyduje się na fikcyjne małżeństwo z Cahitem - straszym od niej alkoholikiem i narkomanem ale Turkiem, by spełnić oczekiwania rodziców. Jej marzenia i wyobrażenia życia są zupełnie odmienne - dopiero po ślubie może zacząć  z niego w pełni korzystać. Oboje jednak zakochują się w sobie i gdy były kochanek Sibel zaczyna wyśmiewać Cahita, zabija go w afekcie. Film, który stawia wiele pytań, który kryje wiele tajmenic. Zakończenie daje dużo do myślenia. Bardzo dobry!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SjtdJkFnNaI/AAAAAAAAAvI/-7xAAuxnvf0/s1600-h/good-bye-lenin-plakat.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 142px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SjtdJkFnNaI/AAAAAAAAAvI/-7xAAuxnvf0/s200/good-bye-lenin-plakat.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5348971401320019362" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Komedia Wolfganga Beckera, której akcja rozpoczyna się w byłym NRD. Na krótko przed upadkiem muru matka głównego bohatera - Alexandra - dostaje zawału serca i zapada w śpiączkę. Po wybudzeniu NRD już nie istnieje. Matka była wielką patriotką więc by zaoszczędzić jej emocji, Alexander podtrzymuje iluzję i pozwala NRD dalej istnieć w ich małym mieszkaniu. Równocześnie przypadkiem trafia na ślad ojca, który rzekomo zostawił rodzinę, uciekając na Zachód. Świetna komedia, która przy okazji porusza pytania bardziej poważne. Dobrze się bawiłam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SjtfH0TOc-I/AAAAAAAAAvQ/yJR0hwjM3aU/s1600-h/99pekj.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 142px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SjtfH0TOc-I/AAAAAAAAAvQ/yJR0hwjM3aU/s200/99pekj.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5348973570335601634" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Dror Zahavi sfilmował głośną autobiografię Marcela Reicha-Ranickiego. Film montumentalny, koncentrujący się na przeżyciach krytyka w czasie wojny, zupełnie ignorujący pierwsze lata po wojnie, by bezpośrednio przeskoczyć do momentu odwołania Reicha-ranickiego z jego posady w ambasadzie w Londynie. Ciekawe się oglądało ale nadmierna koncentracja na przeżyciach tylko wojennych nie zasługuje na tytuł "Moje życie".&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SjtZUYB0tFI/AAAAAAAAAuo/9SEcWwAlVkU/s1600-h/kleinohrhasen.jpg"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-5540157669146373392?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/5540157669146373392/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=5540157669146373392' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/5540157669146373392'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/5540157669146373392'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/06/fillmy.html' title='Fillmy'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SjtZpVOx5DI/AAAAAAAAAuw/8td-eTWFf4g/s72-c/kleinohrhasen.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-5432623991301880336</id><published>2009-06-09T02:20:00.000-07:00</published><updated>2009-06-09T02:47:54.009-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Teatr'/><title type='text'>"Lolita" 8.06.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Póki jeszcze mogę chodzę do teatru. 11 lipca kończy się sezon i wiele sztuk granych jest po raz ostatni. Tak też "Lolita" w reżyserii Olivera Reese. To właściwie monodram - Humberta Humberta odtwarza nie kto inny niż Ingo Hülsmann. Niesamowicie cieszyłam się na niego w tej roli. I nie rozczarowałam się. Humbert Humbert opowiada swoją historię przed sądem - jako zblazowany intelektualista opisuje swoje uczucia i przeżycia. Nie tyle opisuje ile tłumaczy, wyjaśnia mechanizm swojej własnej perwersji. Hülsmann jest świetny, gra całym sobą, potrafi przedstawić każde uczucie od podniecenia po rozpacz. Do dyspozycji ma niewiele rekwizytów - swój garnitur, amerykańską lodówkę z lat pięćdziesiątych pełną butelek mleka. Pozostałe rekwizyty - zdjęcie, listy, samochód, jabłko lądują w owej lodówce. I kilka krzeseł, które po pewnym czasie znikają. Pomysł Ressego na stworzenie z powieści Nabokova monodramu udał się znakomicie. Wspaniale się bawiłam ale i odkryłam inne spojrzenie na tekst.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Si4vXozGYLI/AAAAAAAAAtA/-Cmb1nEG7Sk/s1600-h/lolita.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px; height: 86px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Si4vXozGYLI/AAAAAAAAAtA/-Cmb1nEG7Sk/s200/lolita.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5345261890870599858" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Źródło: deutsches-theater.de&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;Vladimir Nabokov, &lt;a href="http://www.deutschestheater.de/programm/stuecke/repertoire_detail.php?sid=208"&gt;Lolita&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Reżyseria: Oliver Reese, 16.03.2003&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-5432623991301880336?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/5432623991301880336/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=5432623991301880336' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/5432623991301880336'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/5432623991301880336'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/06/lolita-806.html' title='&quot;Lolita&quot; 8.06.'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Si4vXozGYLI/AAAAAAAAAtA/-Cmb1nEG7Sk/s72-c/lolita.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-7933387423719711726</id><published>2009-06-09T01:54:00.000-07:00</published><updated>2009-06-09T02:48:21.967-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Teatr'/><title type='text'>Endspiel, 23.03</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na Becketta wybierałam się już dawno. Przeczytałam sztukę, nic z niej nie zrozumiałam. Przemyślałam, zaczęłam mieć zalążki interpretacji. Ale i tak nie miałam wiele pojęcia, co mnie czeka. Wiedziałam tylko, że główną rolę odgrywa aktor roku Ulrich Matthes. W efekcie muszę przyznać, że bardziej podobała mi się gra Wolframa Kocha, odgrywającego Clova. Jan Bosse (reżyseria) wprowadza kilka "rekwizytów" a właściwie koncentruje się na strojach aktorów, jakby zupełnie nie przystających do treści. Bo i wcale nie jest to tragedia, Bosse inscenizuje komedię. Koch to prawdziwy clown, wyczyniający niesamowite sztuki ze swoim ciałem i wodzący za nos Hamma - zrezygnowanego stańczyka. Sztuka dobrze zagrana, ciekawie zinscenizowana ale to znów nie mój smak literacki.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Si4mgLP1p4I/AAAAAAAAAs4/O7u7BltqfyA/s1600-h/endspielt.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px; height: 86px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Si4mgLP1p4I/AAAAAAAAAs4/O7u7BltqfyA/s200/endspielt.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5345252141952247682" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Źródło: deutsches-theater.de&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;Samuel Beckett, &lt;a href="http://www.deutschestheater.de/programm/stuecke/repertoire_detail.php?sid=755"&gt;Endspiel&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Reżyseria: Jan Bosse, 2.06.2007&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-7933387423719711726?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/7933387423719711726/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=7933387423719711726' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/7933387423719711726'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/7933387423719711726'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/06/endspiel-2303.html' title='Endspiel, 23.03'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Si4mgLP1p4I/AAAAAAAAAs4/O7u7BltqfyA/s72-c/endspielt.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-1879175204573511222</id><published>2009-06-09T01:39:00.000-07:00</published><updated>2009-06-09T02:48:46.212-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Teatr'/><title type='text'>"Faust. Der Tragödie erster Teil" 4.03.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wybrałam się na Fausta, bo primo chciałam sobie przypomnieć treść utworu, secundo sprawdzić moją aktualną recepcję a tertio Fausta odtwarzał mój lubiony aktor - Ingo Hülsmann. Najpierw próbowałam, jak zawsze, przeczytać dramat. I klapa. Zupełenie do mnie nie trafia. Dziwię się wręcz jak kiedyś mogłam go przeczytać, zrecenzować i jeszcze analizować. Nuuuudaaaaa. Nie nadaję się już do Goethego. Ale do teatru poszłam. I dobrze, że grali świetni aktorzy, bo nawet zinterpretowana sztuka nie poprawiła mojego odbioru.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Thalheimer (znowu!) rezygnuje z inscenizacji, pozwala aktorom grać tylko własnym głosem i ciałem. Większą część sztuki stoi Faust przed poruszającą się ścianą z pionowych desek i mówi, spogląda wewnątrz siebie, rozważa i mówi. Mefisto, odtwarzany przez Svena Lehmanna, to ukryta część Fausta. To nie tyle szatan, co szalejące uwolnione drugie ja. Gretchen to nie tylko głupiutka, bezwolna dziewczyna, to myśląca osoba, odtwarzana przez Regine Zimmermann. Thalheimer potrafi wpleść sceny poruszające do głębi, zaskakujące, dające do myślenia. Tym razem jednak nie podjemę się głębszej interpretacji ze względu na brak emocjonalnego stosunku do samej sztuki Wieczoru w teatrze nie żałuję ale do Fausta na razie nie wrócę.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Si4ieGbF2GI/AAAAAAAAAsw/zh61P4pyOK0/s1600-h/faust.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px; height: 86px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Si4ieGbF2GI/AAAAAAAAAsw/zh61P4pyOK0/s200/faust.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5345247708251019362" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Źródło: deutsches-theater.de&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;Johann Wolfgang Goethe, &lt;a href="http://www.deutschestheater.de/programm/stuecke/repertoire_detail.php?sid=440"&gt;Faust. Der Tragödie erster Teil&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Reżyseria: Michael Thalheimer, Deutsches Theater 16.10.2004&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-1879175204573511222?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/1879175204573511222/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=1879175204573511222' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/1879175204573511222'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/1879175204573511222'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/06/faust-der-tragodie-erster-teil-403.html' title='&quot;Faust. Der Tragödie erster Teil&quot; 4.03.'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Si4ieGbF2GI/AAAAAAAAAsw/zh61P4pyOK0/s72-c/faust.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-1445448381157947907</id><published>2009-06-09T01:36:00.000-07:00</published><updated>2010-06-05T15:34:09.031-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia'/><title type='text'>Reaktywacja</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem wrócenia do pisania - kilka razy byłam w teatrze, zobaczyłam kilka filmów. Jest o czym pisać, a i czasu wreszcie mam więcej. Spędzam dni w domu i staram się dobrze sobie zorganizować czas. Czas na bloga też muszę wykroić:)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-1445448381157947907?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/1445448381157947907/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=1445448381157947907' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/1445448381157947907'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/1445448381157947907'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/06/reaktywacja.html' title='Reaktywacja'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-282297586649723134</id><published>2009-03-03T14:27:00.000-08:00</published><updated>2009-03-03T14:34:05.081-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>"Spielzeugland" reż. Jochen Alexander Freydank</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Sa2wErKDS7I/AAAAAAAAAnM/0gh46REzJZ0/s1600-h/spz_poster_b200.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Sa2wErKDS7I/AAAAAAAAAnM/0gh46REzJZ0/s200/spz_poster_b200.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5309093130090531762" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ten film krótkometrażowy otrzymał w tym roku Oscara. O filmie jest bardzo głośno, bo reżyser jest Berlińczykiem. W niedzielę zobaczyłam ten czternastominutowy film na ARD. Trudno znaleźć słowa, by opisać uczucia, trudno oddać treść. Zresztą nie powinnam tego robić, bo film żyje nią i pomysłem reżysera. Powiem jedynie, że opowiada historię małego chłopca, któremu mama opowiada, że jego żydowski przyjaciel wraz z rodzicami niebawem wyjedzie do krainy zabawek. Jest II wojna światowa i matka pragnie uchronić syna przed jej grozą. Film bardzo mnie poruszył, wstrząsnął mną i przekonana jestem, iż Oscara dostał zasłużenie. Ten film należy zobaczyć!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;"Spielzeugland", reż. Jochen Alexander Freydank, Mephisto Film 2008.&lt;br /&gt;Źródło zdjęcia: www.mephistofilm.de&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-282297586649723134?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/282297586649723134/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=282297586649723134' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/282297586649723134'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/282297586649723134'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/03/spielzeugland-rez-jochen-alexander.html' title='&quot;Spielzeugland&quot; reż. Jochen Alexander Freydank'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Sa2wErKDS7I/AAAAAAAAAnM/0gh46REzJZ0/s72-c/spz_poster_b200.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-3069700471097556588</id><published>2009-03-03T13:29:00.000-08:00</published><updated>2009-03-03T14:27:06.987-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Teatr'/><title type='text'>"Kongres futurologiczny" 27.02</title><content type='html'>Ta sztuka to właściwie monodram. Główną rolę gra Thomas Schmidt. Odtwarza Ijona Tichego ale także wszystkich innych postaci, występujących w powieści Lema. Schmidt jest świetny - zmienia intonację, głos, sposób bycia, chodzenia, zachowania. Oberwowanie jego przemian to sama przyjemność. Inscenizacja również jest ciekawa - skromna, składająca się z niewielu rekwizytów i dwóch przesuwnych drewnianych ścian. Najciekawsza jest jednak oprawa muzyczna. Troszczy się o nią drugi aktor, siedzący przy fortepianie i laptopie. To nie tyle muzyka, co dźwięki, przeróżne odgłosy. Świetny jest pomysł na przerwę - nawet wtedy Schmidt nie odpoczywa ale moderuje tę pauzę zgodnie z akcją sztuki. Niesamowite ile tekstu, trudnego tekstu, pełnego obcych słów, potrafi zapamiętać! Cieszę się, że mogłam sobie przypomnieć tę powieść Lema - czytałam ją już dawno i większość treści umknęła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Sa2uFNYrqjI/AAAAAAAAAnE/qSFh6Le4BX0/s1600-h/1005-3.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px; height: 86px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Sa2uFNYrqjI/AAAAAAAAAnE/qSFh6Le4BX0/s200/1005-3.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5309090940255447602" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Źródło: deutsches-theater.de&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Stanisław Lem "&lt;a href="http://www.deutschestheater.de/programm/stuecke/repertoire_detail.php?sid=1005"&gt;Der futurologische Kongress&lt;/a&gt;"&lt;br /&gt;Reżyseria: Martin Kloepfer, Deutsches Theater 1.02.2009&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-3069700471097556588?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/3069700471097556588/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=3069700471097556588' title='1 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/3069700471097556588'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/3069700471097556588'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/03/kongres-futurologiczny-2702.html' title='&quot;Kongres futurologiczny&quot; 27.02'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/Sa2uFNYrqjI/AAAAAAAAAnE/qSFh6Le4BX0/s72-c/1005-3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-257414440657434053</id><published>2009-02-25T12:10:00.000-08:00</published><updated>2009-06-09T01:53:50.439-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Teatr'/><title type='text'>"Emilia Galotti" 24.02</title><content type='html'>Michael Thalheimer przyciął nieco sztukę, wyrzucił wszystkie ozdobniki i postawił, jak zawsze, na minimalizm. Aktorzy wchodzą na scenę jak po wybiegu. A scena to właściwie parkiet ograniczony po obu stronach ścianami z dykty. Aktorzy wchodzą z tyłu i pędzą jak modele do samego przodu, gdzie w zawrotnym tempie wypowiadają swoje kwestie. Słowa nie wydają się być ważne, zresztą trudno zrozumieć każde z nich. Najważniejszym mechanizmem, kierującym działaniem jest uczucie. Liczą się gesty, mimika, niewypowiedziane i wyszeptane słowa, obrazy i kształty. Książę nie dotyka Emilii, zapamiętuje jej obraz nakreślając rękami jej sylwetkę. Regine Zimmermann odgrywa Emilię oszczędnie, ukazując kamienną twarz. W ostatniej scenie dopiero zmienia swój głos szepcząc aż wreszcie krzycząc, co nadaje jej wypowiedzi podtekst erotyczny - tak, jest zbudowana z ciała i krwi, oświadcza ojcu. Książę - Sven Lehmann - to ślepo dążący do celu, niepewny osobnik. Najbardziej błyskotliwa rola to Ingo Hülsmann jako Marinelli. Po raz trzeci widziałam tego aktora i jestem zachwycona jego grą. Marinelliego i jego intrygi odtwarza rewelacyjnie, wspaniale używając mimiki i gestów.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W czasie spektaklu wydaje się, że aktorzy grają w rytmie walca, który niemal ciągle im towarzyszy. Bert Wrede wybrał motyw muzyczny z filmu &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=I0tMmsUEGOY"&gt;"In the mood for love"&lt;/a&gt; (pod linkiem można jej posłuchać), który raz ciszej, raz głośniej steruje postaciami. Ich serca wydają się bić w rytmie muzyki. Najbardziej poruszyła mnie scena końcowa - wywołująca wręcz dreszcze. Niezapomniana!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SaWr9EE2JZI/AAAAAAAAAmU/pZvoj4b6wuY/s1600-h/emiliagal.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px; height: 86px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SaWr9EE2JZI/AAAAAAAAAmU/pZvoj4b6wuY/s200/emiliagal.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5306836801480435090" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Źródło: deutsches-theater.de&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Gotthold Ephraim Lessing "&lt;a href="http://www.deutschestheater.de/programm/stuecke/repertoire_detail.php?sid=23"&gt;Emilia Galotti&lt;/a&gt;"&lt;br /&gt;Reżyseria: Michael Thalheimer, Deutsches Theater 27.09.2001&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-257414440657434053?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/257414440657434053/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=257414440657434053' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/257414440657434053'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/257414440657434053'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/02/emilia-galotti-2402.html' title='&quot;Emilia Galotti&quot; 24.02'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SaWr9EE2JZI/AAAAAAAAAmU/pZvoj4b6wuY/s72-c/emiliagal.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-1547193923176185235</id><published>2009-02-16T12:30:00.000-08:00</published><updated>2009-02-16T12:45:15.662-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Refleksji ciąg dalszy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Język&lt;br /&gt;Gdy podróżujemy staramy się nauczyć jak najwięcej zwrotów w języku kraju, w którym przebywamy. Po tajsku ciężko się nauczyć czegoś więcej niż pojedyncze słowa i zworty. Trzylatka radziła sobie całkiem nieźle. Słuchowo jednak trudno pojąć różnicę między pięcioma tonacjami, a potem trudno nie popełnić gafy nawet tylko powtarzając słówka. Mnie najbardziej przeraża ilość samogłosek, których podobno jest 28 na 44 litery alfabetu. Dla Polaka niemal niewykonalne! Trochę więcej podstawowych informacji znalazłam w &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyk_tajski"&gt;Wikipedii&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ekologia&lt;br /&gt;Obawiam się, że jest w powijakach. Przerażała mnie wszechobecność worków i reklamówek. Każdy zakup ląduje w osobnej reklamówce lub wręcz mikroskpoijnej reklamóweczce, jedzenie sprzedawane jest w workach, woreczkach i wszelkich wariacjach na ten temat. Pełne danie można kupić na ulicy właściwie na wynos. W tym celu zostanie ono zapakowane w woreczek foliowy. Takie gotowe worki z potrawami moźna nawet kupić w supermarketach. Przerażał mnie ten zalew opakowań wszelakich i ogromna produkcja śmieci.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-1547193923176185235?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/1547193923176185235/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=1547193923176185235' title='3 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/1547193923176185235'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/1547193923176185235'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/02/refleksji-ciag-dalszy.html' title='Refleksji ciąg dalszy'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-1725554826418628404</id><published>2009-02-15T12:51:00.000-08:00</published><updated>2009-02-15T13:36:13.169-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Powrót i refleksje</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lot jak lot - długi i urozmaicony wszelakimi pytaniami Trzylatki, tym razem głównie o zabijaniu:/ W domu przywitały nas dwa stopnie minus, chłodny wiatr i lekki śnieg. Nie będę wspominać o ogołoconych drzewach i szarym nisko wiszącym niebie. Po eksplozji zieleni taki krajobraz aż boli.&lt;br /&gt;A o Tajlandii jeszcze trochę chciałam napisać. Moje subiektywne spostrzeżenia, być może część z nich nie jest zgodna z rzeczywistością. Jeśli tak, mam nadzieję to kiedyś zweryfikować. To była m oja druga podróż do Tajlandii. Ostatni raz byliśmy tam dziesięć lat temu i nie mieliśmy tak bliskiego kontaktu z tubylcami. Wiele wrażeń się zatarło, więc ten wyjazd przeżywałam częściowo jako świeży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedzenie&lt;br /&gt;Tajlandczycy kochają przegryzki, ciągle coś jedzą. Tam, gdzie są ludzie, niewiadomo skąd pojawiają się od razu garkuchnie na kółkach, gdzie można kupić malutkie szaszłyki z niemal wszystkiego, wózki, gdzie można kupić pokrojone na kwałki owoce, stoiska z napojami i czym tylko dusza zapragnie. W każdej wiosce mieści się też malutki market, w którym można głównie kupić czipsy i inne wysokokaloryczne i średnio zdrowe przegryzki plus słodkie napoje. Poza tym tajską kuchnie uwielbiamy za wszystko:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzieci&lt;br /&gt;Jest ich dużo, wszędzie widać maluchy. Przy stoiskach otwartych do późna w nocy stoją zaimprowizowane kołyski albo chodziki, gdzie drzemią lub siedzą dzieci pod okiem pracujących matek. Zaskoczyła mnie duża ilość grubych maluchów, co jednak w kombinacji z powyższym przestaje mnie dziwić. Widok dziecka w piżamie z paczką czipsów w ręce nie jest rzadki. Po zachowaniu wobec naszej Trzylatki sądzę również, że dzieci dostają słodycze przy każdej okazji. Nieprzyzwyczajona do takich ilości Trzylatka odmawiała, co spotykało się z ogromnym zdumieniem. Nie widziałam prawie wogóle dzieci przy piersi (3 razy w tym dwoje cudzoziemców), za to mnóstwo dzieci z butelką w ręce.&lt;br /&gt;Tajlandczycy uwielbiają dzieci, europejskie dzieci są wielką atrakcją - nasza Trzylatka była ciągle, naprawdę ciągle, zagadywana i dotykana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drogi&lt;br /&gt;Są całkiem porządne. Ruch lewostronny na szczęście dla M. nie był problemem. Zaskoczyła nas niewielka ilość znaków drogowych, zwłaszcza ograniczeń prędkości oraz zdyscyplinowana jazda Tajlandczyców. Jako pojazdów używają niemal wszystkiego - zdezelowanych ciężarówek, pikapów, gdzie z tyłu siedzi kilkanaście osób, często na jakiś towarach, motorowerów, na krórych siedzi przynajmniej kilka osób wraz z niemowlętami, motorowerów z dobudowanymi przyczepami bocznymi, gdzie siedzą dzieci. Niemal każdy z tych pojazdów zostałby w Niemczech wyłączony z ruchu w trybie natychmiastowym. Podejrzewamy, że ilość wypadków przy użyciu takich pojazdów wzrosłaby lawinowo. A w Tajlandii wydaje się być spokojnie - nikt nie jedzie szybko, nikt nie pcha się na pierwszego, nikt nie trąbi i nie denerwuje się. Naprawdę komfortowe warunki jazdy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na razie kończę moją relację, powalczę z jet lagiem:)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-1725554826418628404?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/1725554826418628404/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=1725554826418628404' title='2 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/1725554826418628404'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/1725554826418628404'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/02/powrot-i-refleksje.html' title='Powrót i refleksje'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-1758541151618452773</id><published>2009-02-15T12:20:00.000-08:00</published><updated>2009-02-15T12:51:00.611-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Pattaya dzień ostatni</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzień ostatni spędziliśmy bardzo relaksowo, próbując nie poddać się depresji. Po południu, gdy upał nieco zelżał wybraliśmy się znów do centrum. Tym razem obejrzeliśmy słynną Walking street, przy której mieszczą się różnorakie miejsca uciech. Trzylatka zadała kilka kłopotliwych pytań na temat skąpo ubranych pań przed lokalami, ale jakoś wybrnęłam. Na koniec pozwoliliśmy sobie już na ostatni masaż na tym urlopie - ja nogi, a M głowa i plecy. M. wybył do innego pomieszczenia a ja zostałam z Trzylatką, której uroda zadziałała jak zawsze. Masażystki padały przed nią niemal na kolana, a gdy zaczęła prezentować swoją znajomość tajskiego były bliskie szoku;) Tym sposobem nasza Trzylatka dostała swój pierwszy w życiu tajski masaż i była przeszczęśliwa. Do hotelu dotarliśmy bardzo późno a tam musiałam upchać po walizkach nasze manatki - nie było to łatwe ale jakoś się udało. Żegnaj cudowna Tajlandio:(&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-1758541151618452773?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/1758541151618452773/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=1758541151618452773' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/1758541151618452773'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/1758541151618452773'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/02/pattaya-dzien-ostatni.html' title='Pattaya dzień ostatni'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-3328163145867472959</id><published>2009-02-15T11:51:00.000-08:00</published><updated>2009-02-17T05:51:23.887-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Pożegnanie z Chao Lao</title><content type='html'>&lt;div style="TEXT-ALIGN: justify"&gt;Pożegnanie trwało ponad 2 godziny;) Rano jeszcze wskoczyliśmy do morza i ostatni raz posiedzieliśmy na plaży w cieniu kazuaryn. Koło południa udaliśmy się po wiszącym moście na ostatni lancz w naszej restauracji. A tam czekały już wszystkie trzy szefowe. Po zjedzeniu koniecznie musieliśmy pójść do kuchni, bo akurat ich mama przywiozła wielką płaszczkę. Atmosfera jak zwykle była świetna. Dzień wcześniej przyjechali nowi goście: Tajka z mężem Niemcem. Oni już siedzieli razem z dziewczynami z restauracji na zewnątrz i przyglądali się sprawianiu ryby. Oh krążyła ciągle z jakimiś przysmakami, wszak Tajlnadczycy ciągle coś przegryzają. Więc pogryzaliśmy a to zielone mango, a to świeżuteńką ugrilowaną ośmiornicę, a to bananka i rozmawialiśmy. Trzylatka niestrudzenie zadawała pytania na temat uśmiercania ryb wprowazdając w zakłopotanie Oh. I tak siedzielibyśmy do wieczora, gdyby czas nas nie gonił. Na pożegnanie dostaliśmy paczkę z bananami i ulubionymi ciasteczkami Trzylatki oraz pamiątkę ze zdjęciami z naszego wieczoru nauki gotowania. Nor robiła ciągle zdjęcia, które dziewczyny wymyślnie poukładały na stronie formatu A4 i dały wywołać. Nie muszę chyba pisać jak byliśmy zaskoczeniu. Po niezlicoznych uściskach i całusach wyruszyliśmy do Pattayi, gdzie bez problemu dotarliśmy w dwie godziny. Trzylatka pospała w aucie, więc mogliśmy się wybrać na miasto. Postanowiliśmy zobaczyć największe centrum handlowe. Ależ to dla nas był szok - turyści, gwar, tłum, chaos. Po cudownie spokojnych chwilach w Chanchaolao odczuwałam to jako nieprzyjemną ingerencję. Zaskoczona jestem ilu Rosjan bądź pewnie innych obywateli byłych republik widać na ulicach. Praktycznie &lt;img class="gl_align_full" alt="Blocksatz" src="http://www.blogger.com/img/blank.gif" border="0" /&gt;dominują krajobraz, a rozpoznać ich nie jest trudno. Drugim rodzajem turystów są tzw. "mixed couples" czyli właściwie mężczyźni z "wynajętą" na miejscu towarzyszką urlopu. Od czasu do czasu widać też zwykłe rodziny i pary, ale jest ich zdecydowanie mniej. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-3328163145867472959?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/3328163145867472959/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=3328163145867472959' title='3 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/3328163145867472959'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/3328163145867472959'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/02/pozegnanie-z-chao-lao.html' title='Pożegnanie z Chao Lao'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-6425350050533535224</id><published>2009-02-11T11:13:00.000-08:00</published><updated>2009-02-15T11:51:36.685-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Wycieczka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś Oh zajęła się organizacją naszego czasu wolnego. Najpierw zabrała nas do swojego rodzinnego miasta Tha Mai. Po drodze wstąpiliśmy do kafejki jej przyjaciół. Okazało się, że mają własną palarnię kawy, którą mogliśmy obejrzeć. M od razu zakupił kilka paczek kawy, bo podobno dobra. Nie wiem, ja zadowoliłam się czekoladą na zimno. Potem udaliśmy się do główengo punktu naszej wizyty, czyli do szlifierni kamieni szlachetnych brata Oh. Prowincja Chanthaburi słynie z obróbki kamieni szlachetnych, a zwłaszcza z czerwonego szafiru. Szlifiernia znajdowała się w podwórzu jednego z domów w centrum miasta. Z przodu przy jednym z biurek segregowane były drobne kamyczki rubinu. Przy kolejnym stanowisku robin otrzymywał pierwszy szlif i kształt. Następne stoisko to poprawianie kształtu a ostatnie dwa to dopracowywanie szlifu. Mogliśmy wszystkiego dotknąć, obejrzeć, zadawać pytania. W drodzej powrotnej zatrzymaliśmy się przy targu, gdzie sporo dowiedzieliśmy się o jeszcze nam nieznanych potrawach i kupiliśmy rambutan. Sezon owocowy zaczyna się dopiero w kwietniu, więc na razie na rambutan i mangosteen trzeba polować. Na koniec zaliczyliśmy mały sklepik z produktami z owoców. Kupiliśmy mydła z mangosteen, owocowe żele do kąpieli i przede wszystkim czipsy z durianu. Smakują całkiem dobrze i nawet nie śmierdzą. Ale skosztowanie ciasta z durianu było dla mnie niemal traumatycznym przeżyciem, M smakowało:/&lt;br /&gt;Ostatnia atrakcja czekała nas wieczorem. Nauka gotownia. Wszystkie trzy szefowe stawiły się w restauracji, produkty już były przygotowane, a każde z nas dostało fartuch. Gotowaliśmy Tom Yam Kung i poszło nam całkiem nieźle. Mieliśmy naprawdę dużo radochy przy szykowaniu jarzyn i sprawianiu krewetek. Już się nie mogę doczekać aż poćwiczymy sami w domu.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-6425350050533535224?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/6425350050533535224/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=6425350050533535224' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/6425350050533535224'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/6425350050533535224'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/02/wycieczka.html' title='Wycieczka'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-8292343256377676745</id><published>2009-02-10T06:28:00.000-08:00</published><updated>2009-02-16T01:39:51.525-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Wat Khao Sukin</title><content type='html'>&lt;div style="TEXT-ALIGN: justify"&gt;Wybraliśmy się do Wat Khao Sukin. To wielka świątynia obejmująca obszar ponad 82 ha i położona na stoku góry. U podnóża znajduje się mnóstwo ogromnych statui Buddy, wielki staw oraz mnóstwo stoisk z jedzeniem. Do głównych budynków wjeżdża się kolejką zębatą.Najpierw zagłębiliśmy się w teren świątyni. Na zboczu, pośród lasu rozsianych jest sporo budynków, kręcą się mnisi w pomarańczowych szatach, panuje spokój i cisza. Drzewa pośród których mieszczą się budynki są ogromne, nie widać ich czubków. W głównym budynku mieści się coś na kształt muzeów – wiele sal wypełnionych jest znaleziskami archeologicznymi, misternie rzeźbionymi meblami oraz wizerunkami Buddy wszelakich rozmiarów i wykonanymi z różnorakich materiałów. W jednej z sal pośród dwu- i trzymetrowych chińskich waz mieszczą się woskowe figury zmarłych mnichów – robią niesamowite wrażenie, bo wykonane są idealnie. Na koniec wróciliśmy do głównej hali, gdzie kupiliśmy kosz z produktami żywnościowymi i artykułami drogeryjnymi. Taki kosz to dar dla klasztoru. Trzylatka zaniosła go do mnicha, tam wrzuciła pieniądze, postawiła kosz na specjalnie prszez mnicha rozłożonej szarfie, a potem musiałyśmy kleknąć a mnich nas pobłogosławił i pokropił. Na koniec Trzylatka dostała wafelka i plecioną bransoletkę. Niesamowite przeżycie. Trzylatka była tak zmęczona wrażeniami, że po raz pierwszy usnęła w aaucie i spała jeszcze nawet po przeniesieniu do hotelu ponad dwie godziny. Pewnie dlatego nadal tutaj skacze i szaleje. Wieczorem mieliśmy jeszcze jedną atrakcję – lekcje gotowania w hotelowej kuchni. Wszystkie trzy szefowe i cała obsługa uczyły nas gotwać tam yam kung. Było wesoło i ciekawie, dostaliśmy fartuchy, Trzylatka ze mną szykowała warzywa, a M uczył się sprawiać wielkie krewetki. Wyszło pysznie!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm; TEXT-ALIGN: justify"&gt;Jutro czekają nas kolejne atrakcje, a w czwartek niestety opuszczamy to cudowne miejsce.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-8292343256377676745?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/8292343256377676745/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=8292343256377676745' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/8292343256377676745'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/8292343256377676745'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/02/wat-kao-sukin.html' title='Wat Khao Sukin'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-1235876698515324401</id><published>2009-02-09T00:47:00.000-08:00</published><updated>2009-02-09T00:49:25.617-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Chanthaburi 6.02</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Planowaliśmy wyjazd do Chanthaburi ale Trzylatka chciała bawić się ze swoją tajską koleżanką, więc zostaliśmy na plaży. Później przyjechała długo wyczekiwana przez nią Oh, tak więc wypad dod miasta przesunął się na popołudnie. Do Chanthaburi mamy zaledwie niecałe 30 kilometrów. To ciekawe miasto, zachowało się sporo budynków z końca XIX w oraz katolicka katedra, zbudowana przez napływowych Wietnamczyków. Katdera jest w remoncie, więc jej nie zwiedziliśmy. Za to pochodziliśmy po pełnych ludzi ulicach starego miasta. Chanthaburi słynie z owoców i przede wszystkim z handlu kamieniami szlachetnymi zwłaszcza tajskim czerwonym szafirem. Trafiliśmy na ulice, gdzie w każdym sklepie liczono i handlowano kamieniami. Trzylatce było gorąco i marudziła, więc zbyt długo nie pochodziliśmy. W drodze powrotnej wstąpiliśmy do Tesco, gdzie właściwie każdy chciał ddotknąć albo przyjrzeć się Trzylatce. Jednym słowem stanowiliśmy atrakcję. Wróciliśmy dość późno, ale nasze dziecko kocha swoje rytuały więc zmusiło nas do wyjścia do restauracji. Gdy właśnie byliśmy w drodze, zamknięto a Trzylatka dostała histerii. Wszystkie dziewczyny z restauracji oraz szefowe do nas przybiegły. Trzylatka została zasypana pieszczotami, a Oh była gotowa owtorzyć restraurację specjlanie dla niej. Jakoś udało się nam ją przekonać, że nie trzeba, a Trzylatkę uspokoić. Hotel jest pełniutki, my rano przeprowadziliśmy się do innego pokoju, by udostępnić nasz bungalow innym gościom, którzy wcześniej go zarezerwowali. Ciekawa jestem jak jutro będzie wyglądała nasza spokojna plaża. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sprawozdanie z soboty dopiero dzis, bo mielismy problemy z netem. A ostatnie dwa dni spedzilismy na leniuchowaniu:)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-1235876698515324401?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/1235876698515324401/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=1235876698515324401' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/1235876698515324401'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/1235876698515324401'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/02/chanthaburi-602.html' title='Chanthaburi 6.02'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-6375290358483631061</id><published>2009-02-06T06:49:00.001-08:00</published><updated>2009-02-06T06:49:44.878-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Malpka</title><content type='html'>&lt;p style="text-align: justify;margin-bottom: 0cm; "&gt;Dziś wiele nie napiszę, gdyż odpoczywaliśmy po atrakcjach na Koh Chang. Korzystaliśmy z morza, basenu, plaży, a po południu byliśmy pokazać Trzylatce małpę. Prawdziwą. Nasze gospodynie zatroszczyły się o to i zawiozły nas do hotelu, w którym owa małpka mieszka. Biedactwo mieszka samotnie, przywiązane do drzewa. Ale dwoiedzieliśmy się, że jest rozpiszczona i nie przepada za bananami, woli durian i rambutan oraz że była bardzo chora i właściciele zawieźli ją do lekarza. Dziś wygladała naa zdrową i nawet zjadła przywiezione przez nas banany. Trzylatce się podobała. Później wybraliśmy się jeszcze do specjalnej ścieżki w lesie namorzynowm. To obok akwarium drugi projekt ufundowany przez króla. 1,5 kilomterowa drewniana ściażka prowadzi przez specjalnie zaprojektowany i wysadzony las namorzynowy – wiele gatunków drzew jest opisanych, także struktura lasów, ich znaczenie oraz rodzaje korzeni. Droga jest świetnie założona, z mnóstwem ławeczek, opisów i mostem wiszącym. W pewnym momencie dociera do zatoki, którą właśnie namorzynyobrastają, podczas przypływu można tam wypoźyczyć kajak i obejrzeć lasy od strony wodnej. Na ścieżce ciągle upominałam Trzylatkę, żeby nie spadła w namorzyny, albo czegoś nie zgubiła. I oczywiściw spadł jej klapek, prosto w błoto, jakiś metr w dół. Biedaczka dostała histerii a my na syzbko kombinowaliśmy jak jej tego buta wyjąć. Najlepszym pomysłem było chwycenie Trzylatki za nogi i spuszczenie jej w dół, by buta chwyciła. Ale nie chciała. W końcu zmuszeni byliśmy zniszczyć jedno z królewskich drzew i ułamać sporą gałęź. But został uratowany, Trzylatka odetchnęła.&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;margin-bottom: 0cm; "&gt;Podczas kolacji już standardowo przejmowana jest przez obsługę – dziewczyny z nią malują, rozpiszczają słodyczami i uczą ją tajskiego. Pytania są nadal na topie, w ciągu kilku minut można zostać zbombardowanym dziesięcioma pytanniami na przeróżne tematy. Główną ofiarą  jestem ja. Teraz Trzylatka śpi, a ja ładuję akumulatory na jutro. Siedzę na patio – gdzieś dudni muzyka, ale ja słucham cykad i wdycham cudowne powietrze.  &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-6375290358483631061?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/6375290358483631061/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=6375290358483631061' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/6375290358483631061'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/6375290358483631061'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/02/malpka.html' title='Malpka'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-8099235772534762909</id><published>2009-02-05T07:17:00.001-08:00</published><updated>2009-02-05T07:18:16.869-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Z powrotem w Chao Lao</title><content type='html'>&lt;p style="text-align: justify;margin-bottom: 0cm; "&gt;Jesteśmy w Chao Lao. Po śniadaniu pozbieraliśmy nasze bagaże i ruszyliśmy w drogę do promu. Nie bylibyśmy nami, gdybyśmy nie zboczyli z drogi. Zjechaliśmy w boczną drogę, prowadzącą w dolinę między górami i wjechaliśmy w palmowy gaj – palmy pochylały się nad wąską drogą, tworząc przepiękną aleję. Po jakimś czasie ustąpiły miejsca ogromnym bambusom, które również kołysały się nad drogą, tworząc wręcz tunel. Powyżej zbocza gór porastała nieprzebyta dżungla. Fascynuje mnie taka gęstwina. Udało nam się dojechać przed godziną 12 do promu, ale okazało się, że jest spora kolejka. Obawialiśmy się dwugodzinnego czekania, ale najwyraźniej zwiększono ilość kursów i dość szybko wjechaliśmy na pokład. Po przeprawie wracaliśmy tą samą drogą przez plantacje kauczuku i palm. W Chanchaolao wszyscy już wiedzieli o naszym przyjeździe i serdecznie nas powitano. Mamy znowu pokój z patio – tym razem bardzo dużym. W poniedziałek jest w Tajlandii święto narodowe i będzie nawał gości, pokoje już od dawna są zarezerwowane, więc będzemy musieli się dwa razy przeprowadzić:)  &lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;margin-bottom: 0cm; "&gt;Morze nas zaskoczyło, czas odpływu się przesunął i akurat gdy przyjechaliśmz plaża powiększyła się przynajmniej o sto metrów. Najpierw oglądaliśmy różne ślimaki i muszle, które odkryło morze, a potem poszliśmy się ochłodzić, tzn wymoczyć, w ciepłym morzu. Trzylatka siedziała by w wodzie nonstop, więc przerzuciliśmy się jeszcze na basen, gdzie sama pływała. Na kolację poszliśmy do restauracji, gdzie dziewczyny już na nas, a zwłaszcza na Trzylatkę czekały. A i ona ucieszyła się i co chwilę zaglądała do kuchni i pozwalała się rozpieszczać. Ciągle też szukała Oh – szefowej, ale niestety dziś jej nie było.&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;margin-bottom: 0cm; "&gt;Teraz na szczęście śpi, a ja siedzę na patio, na drewnianym łóżku, słucham cykad, ptactwa i gekonów, w tle szumi morze, powietrze jest wilogtne i gorące – dla mnie idealne. Mogłabym tu spędzić całą noc.  &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-8099235772534762909?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/8099235772534762909/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=8099235772534762909' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/8099235772534762909'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/8099235772534762909'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/02/z-powrotem-w-chao-lao.html' title='Z powrotem w Chao Lao'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-170908876501956179</id><published>2009-02-04T08:14:00.000-08:00</published><updated>2009-02-04T08:15:39.735-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Słonie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Słonie były świetne! Ale od początku. Po śniadaniu pojechaliśmy wpierw na drugą stronę wyspy – przy okazji zawieźliśmy w naszym hotelu poznaną parę do ich nowego hotelu. Dojechaliśmy aż za plażę Klong Prao Beach do pięknego punktu widokowego, skąd widać było pięknie małe wysepki Ko Rom, Ko Yuak itd. W drodze do Elephant Camp zahaczyliśmy jeszcze o wulkanizację, żeby naprawić naszą oponę. Zdążyliśmy na czas i znaleźliśmy bez problemu słonie. Stały dostojnie i czekały na gości. Musieliśmy trochę czekać, dostaliśmy ananas i napoje. Po jakimś czasie ruszyliśmy za dwoma słoniami do rzeki, gdzie mogliśmy się z nimi kąpać. Szybciutko przebraliśmy się i chlup do wody. Trzylatka chciała tylko taty. Weszła z nim nawet na słonia, trochę się bała ale się dzielnie trzymała. Wtedy słoń wypuścił z trąby fontannę wody prosto w jej twarz. Jej ryk niósł się pewnie  po całej dżungli. Kąpieli ze słoniem sobie nie odpuściłam, wdrapałam  się na niego – ale cielsko! Oczywiście słoń oblał mnie wodą prosto z trąby, cały się zanurzył nawet. Niesamowite przeżycie. Potem wróciliśmy z powrotem do punktu wyjścia, gdzie wsidaliśmy na słonie i ruszyliśmy do dżungli. Bardzo dziwne uczucie – słoń porusza się wolno i nieźle trzęsie. Szliśmy baardzo wąskimi i stromymi ścieżkami. Gdy nasza słonica schodziła w dół, mieliśmy wrażenie, że zaraz z niej spadniemy. Widoki na dżunglę były wspaniałe. Trzylatka była zafascynowana wielkimi dtrzewami i dziczą. Na koniec M sam siedział z przodu na głowie słonia a nasz przewdonik szedł obok i robił zdjęcia. Bardzo się nam podobało! Po tej ekspedycji wybraliśmy się jeszcze na same południe wyspy. Obejrzeliśmy kilka plaż, żadna nas nie zachwyciła. Klong Prao jest bardzo wąska i niezbyt urokliwa, Bai Lan Bay całkiem kamienista.Wróciliśmy więc do White Sand Beach na kolację i potem prosto do naszgeo hotelu. Trzylatka była taka rozemocjonowana wrażeniami, że calutką drogę opowiadała: bajki i historie o słoniach. Jej pytania są coraz ciekawsze a historie, które wymyśla rzucają nas na kolana. Zastanawiamy się skąd ma takie pomysły.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt; &lt;p style="text-align: justify;margin-bottom: 0cm; "&gt;Jutro opuszczamy Koh Chang i wracamy do Chao Lao.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-170908876501956179?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/170908876501956179/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=170908876501956179' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/170908876501956179'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/170908876501956179'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/02/sonie.html' title='Słonie'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-3778037976042638129</id><published>2009-02-03T06:17:00.000-08:00</published><updated>2009-02-03T06:18:35.408-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Na żaglach</title><content type='html'>&lt;p style="text-align: justify;margin-bottom: 0cm; "&gt;Cały dzień na wodzie! Wypożyczyliśmy małą żaglówkę, jolkę właściwie i szaleliśmy po zatoce, nad którą, a właście na której, mieszkamy. Wpierw dopłynęliśmy do małej wyspeki Koh Prao Nok, gdzie jest mała ale całkiem symaptyczna plaża. Po kąpieli i plażowaniu opłynęliśmy mieszcząca się w zatoce wyspę Koh Prao Nai. Nasza Trzylatka nie wychodzi z wody, więc znowu poszłam z nią na plażę, a M pocieszył się żaglówką sam. Gdy tylko przybył na plażę, Trzylatka wciągnęła go do wody. Nie ma szans na wyciągnięcie jej na plażę, cały czas pływa na plecach, na brzuchu, skacze, biega. Pełnia szczęścia. Nasza żaglówka to dość sportowy typ, więc po całym dniu byliśmy kompletnie mokrzy. Na kolację zamówiliśmy specjalność lokalu – rybę żyjącą w lasach namorzynowych. Napierw jest ona patroszona a jej mięso zpiekane w cieście, potem opieczone kawałki misternie układane są we wnętrzu ryby, tak że na półmisku prezentuje się cały okaz. Do tego mango i nerkowce. Pycha!&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;margin-bottom: 0cm; "&gt;Na jutro planujemy spotkanie ze słoniami, Trzylatka z wrażenia nie mogła zasnąć:)&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-3778037976042638129?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/3778037976042638129/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=3778037976042638129' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/3778037976042638129'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/3778037976042638129'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/02/na-zaglach.html' title='Na żaglach'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-6047405635831046844</id><published>2009-02-02T07:58:00.001-08:00</published><updated>2009-02-02T08:01:51.862-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Koh Chang</title><content type='html'>&lt;p style="text-align: justify;margin-bottom: 0cm; "&gt;Jestesmy na Koh Chang – po dlugim dniu jestem zmeczona ale sprobuje jeszcze choc pare slow napisac. Gospodyni naszego hotelu bardzo serdecznie nas zegnala, az zal bylo nam wyjezdzac. Gdy odjezdzalismy, okazalo sie, ze w jednej z opon jest gwodz i ucieka powietrze. Pojechalismy wwiec do warsztatu samochodowego, gdzie wymieniono nam szybko opone na zapasowa. Na szczescie pomogla nam nasza tajska gospodyni, wiec cala procedura przebiegla bardzo sprawnie. Dopiero potem moglismy opuscic Chao Lao. Podazalismy droga wzdluz wybrzeza na wschod, by w okolicach Khleng wjechac na znana nam juz Sukhumvit Road. Gdy wjechalismy do prowincji Trat, skrecilismy na droge prowadzaca do Laem Ngep, gdzie podazylismy za znakami Center Point Ferry. Jechalismy przez calkiem bbezludne lesne tereny – zielen az gryzla w oczy, setki palm kolysaly sie na wietrze. Trudno bylo sobie wyobrazic, ze dotrzemy do brzegu. Ale faktycznie calkiem nagle dojechalismy do wybrzeza, tuz przed 13. Nie udalo nam sie jednak wjechac na prom odjezdzajacy o tej godzinie – byl juz pelny. Godzina czekania szybko nam zleciala i wjechalismy na prom. Przeprawa trwala 45 min. Wyspe widzielismy na horyzoncie – wysokie, zielone gory. Zachodnie wybrzeze jest bardziej znane ze wzgledu na piaszczyste plaze, na wschodzie dominuja lasy namorzynowe i wioski na palach. My zdecydowalismy sie na zamieszkanie na poludniowym-wschodzie. Dlatego też po zjechaniu z promu skreciliśmy w lewo. Droga otaczająca wyspę nie jest jeszcze ukończona, więc tylko tak  mogliśmy dotrzeć do wybranego przez nas miejsca. Od razu uderzyła nas soczysta zieleń, ogromne góry porośnięte gęstą dżunglą. Taką dżungla, jaką sobie zawsze wyobrażałam, nieprzebytą, tajemniczą. Jadąc na południe obserwowaliśmy linię brzegową – faktycznie dominują tu namorzyny lub kamieniste wybrzeże. Droga wiła się wśród lasu i wzgórz aż w końcu dotarliśmy do jej końca. Znaleźliśmy się w Salak Phet, więkwszość domów na palach i las. Na samym końcu drogi zaparkowaliśmy i powęddrowaliśmy pieszo wąskim chodnikiem do mola prowadzącego do wybranego przez nas hotelu &lt;a href="http://www.erlebnisreisen-thailand.de/"&gt;Island View Resort&lt;/a&gt;. Hotelik jest malutki, na palach 150 metrów od brzegu, prowadzony przez Niemca. Pokoje są urządzone dość skromnie ale niczego tu nie brak, wkoło nich jest taras i restauracyjka otraz mnóstwo jachtów. Właściciel oferuje jachty, katamarany oraz kajaki. Sam hotel mieści się w zatoce skąd widać wiele pobliskich wysp. Na najbliższej jest plaża, z której goście hotelowi mogą korzystać, pod warunkiem, że sami się do niej dostaną. My zostawiliśmy tylko nasz bagaż i pojechaliśmy na drugą stronę wyspy. Musieliśmy jechać całą drogę z powrotem aż na północ, gdzie zaczynają się niesamowite zakręty i podjazdy. Po minięciu ich dotarliśmy do słynnej White Sand Beach. Dla nas wielkie rozczarowanie – hotel obok hotelu, na plaży sporo ludzi, a sama plaża mimo odpływu dość wąska. Jak dla nas za dużo hoteli, resortów, knajp, restuaracji, turystów, ruchu i sklepów. Zjedliśmy tylko, kupili parę drobiazgów i wróciliśmy do nas. Wybierzemy się jeszcze raz obejrzeć całe wybrzeże zachodnie ale już teraz wiemy, że jest tam dla nas zbyt turystycznie. Cudowne są jedynie wysokie góry porośnięte dżungla, które opadają niemal do morza.  &lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;margin-bottom: 0cm; "&gt;Nasza Trzylatka zaaklimatyzowała się w Tajlandii w czwarty dzień pobytu. Po fazie mnostwa pytań dotyczących buddyzmu, tajskich dzieci, języka i życia w Tajlandii, nastąpiła calkowita asymilacja. Na śniadanie wcina tajską ryżankę z krewetkami, na wszystkie inne okazje żąda ryżu z ananasem, krewetek lub innych ośmiornic. Próbuje pierwszych słów po tajlandzku, wykazuje pełne rozeznanie w tajskich sklepach i świątyniach, a dziś po przybyciu na Koh Chang całkiem profesjonalnie spytała: „Dobra mamo, to co tutaj można zobaczyć za zabytki? Co tu jest ciekawego?“. Teraz więc siedzimy i glowimy się co też ciekawego naszej Trzylatce możemy zaproponować i już mamy kilka pomysłów.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-6047405635831046844?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/6047405635831046844/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=6047405635831046844' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/6047405635831046844'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/6047405635831046844'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/02/koh-chang.html' title='Koh Chang'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-5161410064456453508</id><published>2009-02-01T07:25:00.000-08:00</published><updated>2009-02-01T07:26:49.848-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>01.02</title><content type='html'>&lt;p style="text-align: justify;margin-bottom: 0cm; "&gt;Zaliczylismy dzis kolejna „dziecieca“ atrakcje – Oasis Sea World. Ok. 20 km od nas, w lesie namorzynowym powstalo miejsce, gdzie mozna podziwiac delfiny. Nielatwo bylo je znalezc, na szczescie gdzieniegdzie byly angielskie drogowskazy. Akurat trafilismy na koncowke pokazu. Za chwilke mialo jednak rozpoczac sie plywanie z delifnami. Mimo ze miejsca trzeba rezerwowac wczesniej, udalo sie nam zalapac. M z Trzytlatka szybciutko sie przebrali w stroje, obcieli krociotuko paznokcie, oddali bizuterie i juz wskakiwali do wielkiej niecki z woda. Niema godzine mogli dotykac, przytulac, glaskac, calowac delfiny a takze z nimi plywac. Zrobilam setke zdjec! Gdy wyszli z wody obejrzelismy pokaz akrobacji delfinow, a potem ja zalapalam sie rowniez na plywanie z delfinami, choc nie jestem zwolenniczka i fanka takich atrakcji. Jednak naprawde bylo swietnie! Po tylu atrakcjach bylismy niezle wykonczeni, po drodze zakupilismy znow za bezcen owoce i zjedlismy swietne tajskie dania w malym resorcie nad laguna. W naszym hotelu juz na nas czekano – dziewczyna z restauracji dzwonila zapytac czy przyjedziemy na kolacje;) My jednak wpierw popedzielismy do morza – nadal tak cieplego, ze po prostu siedzimy na piaszczystym dnie i pozwalamy falom nas oblewac. Nawet nasza Trzylatka to uwielbia. Potem jak zwykle wskoczylismy wszyscy troje do wanny pod golym niebiem. Co za rozkosz!!! Az szkoda nam opuszczac to miejsce i jego sympatyczne wlascicielki. Jutro jednak ruszamy na Koh Chang.&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;margin-bottom: 0cm; "&gt;P.S. Przepraszam za brak polskich literek. Niestety komputer oodmowil w tej kwestii wspolpracy.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-5161410064456453508?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/5161410064456453508/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=5161410064456453508' title='1 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/5161410064456453508'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/5161410064456453508'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/02/0102.html' title='01.02'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-70146762055693131</id><published>2009-01-31T08:06:00.000-08:00</published><updated>2009-01-31T08:07:29.150-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>31.01</title><content type='html'>&lt;p style="text-align: justify;margin-bottom: 0cm; "&gt;Nauczeni doświadczeniem, wybraliśmy się na wycieczkę, jak mawia Trzylatka, przed południem. Odwiedziliśmy pobliskie akwarium – projekt wykonany na zlecenie króla. W sporym budynku w wielu małych i całkiem sporych akwariach można oglądać ryby, żyjące w tajlandzkich morzach. Wszystko czyste, opisane, zadbane i za darmo. Trzylatce bardzo się podobało a i my chętnie poczuliśmy jak podczas nurkowania. Jako że jest sobota na plaży, na przeciwko akwarium, w ceiniu drzew sporo tajskich rodzin urządzało pikniki. Tajlandczycy ciąglew jedzą, więc tuż obok już stały garkuchnie i stosika z owocami. Nakupiliśmy owoców – orzechy kokosowe do picia, pokrojone na kawałki anansy, arbuzy i nieznane nam owoce, które je się na słono. Tuż dalej odkryliśmy polecany przez nasz przewdonik Jungle bay resort. Rzeczywiście jest świetny, bungalowy rozrzucone są w dżungli. Pośrod drzew i lian mieszczą się drewniane domki, każdy troszkę inny – czysty i schludnie urządzony. Rankiem do okien zaglądają skaczące małpy, między drzewami przechadzają się kury a na tarasie świergocą ptaki. Zieleń aż kipi! Poznaliśmy właściciela, który świetnie mówi po angielsku i bardzo troszczy się o gości. Miejsce godne polecenia, a w internecie można je zobaczyć tu. Do królewskiego projektu należy również specjalnie założona ścieżka poznawcza w lesie namorzynowym. Z naszych obserwacji wynika, że niewiele tych lasów zachowało się na wybrzeżu, które poprzecinane jest głębokimi zatokami, zwanymi tu lagunami. Z pewnością ich brzegi porośnięte były namorzynami. Teraz widać głównie wioski rybackie.  &lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;margin-bottom: 0cm; "&gt;Zaczął się weekend, ale oczekiwana fala gości nie przybyła – zaledwie kilka tajskich par zakwaterowało się u nas. Odjechali za to goście z Bhutanu – pierwsi bhutańczycy, których poznałam.  &lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;margin-bottom: 0cm; "&gt;Pogoda nadal świetna, bo niebo nie jest bezchmurne. Nie jesteśmy więc narażeni na palące słońce, co więcej czasem bywa nam chłodno, np gdy wychodzimy z morza, które jest cieplejsze niż powietrze. Nasza Trzylatka szaleje w wodzie bez obaw – sto metrów od brzegu nadal sama może stać, fale nie są zbyt wysokie, a dno piaszczyste. Po kąpieli oświadcza nam, że jest głodna i idziemy do restauracji jeść ryż. Wszystko i wszystkich już zna, czaruje właścicielki, a  nieznajomość tajskiego i angielskiego nie przeszkadza jej się z nimi bawić. Aklimatyzacja zakończona. Za to faza pytań nie zakończona i nadal roztrząsamy kwestie pożywienia krecików, nazw owoców, buddyjskich świątyni, momentu robienia dzidziusia, rozmnażania drobiu itp.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-70146762055693131?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/70146762055693131/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=70146762055693131' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/70146762055693131'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/70146762055693131'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/01/3101.html' title='31.01'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-4375722665089228047</id><published>2009-01-30T05:39:00.000-08:00</published><updated>2009-01-30T05:40:34.640-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Lenistwo</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po tak leniwym dniu niewiele mogę pisać. Korzystaliśmy z morza, piasku, hamaków i naszej wanny z wodospadem, mieszczącej się pod gołym niebem. Po południu chcieliśmy obejrzeć okolice ale zmęczona i jęcząca Trzylatka niestety nie pozwoliła. Dośc szybko zawróciliśmy. Zaliczyliśmy za to mały targ z jedzeniem, przyrządzanym na świeżo. Jako jedyni biali stanowiliśmy niemałą atrakcję, a zwlaszcza Trzylatka, która fachowym okiem wybierała klapki na jedynym stoisku z butami oraz szukała rambutanu. Faza pytająca nadal w absolutnym maksimum. Tym razem wałkujemy szczegółowo kwestię religii – dziś musieliśmy obejrzeć „kościół od Buddy“, przeanalizować kwestię Bożego Narodzenia w buddyźmie, obecność Maryi, Józefa i Jezusa w małych przydomowych świątyniach oraz fakt istnienia świątyń w Berlinie. Ufff! Nie sposób zliczyć pozostałe pytania dręczące nasze dziecko, które wymagały wyjaśnienia tak pilnego, jak dokładnego. A jakie mamy tajskie spostrzeżenia? Mnie jak zwykle fascynuje kwestia spędzania przez Tajlandczyków czasu. W przyhotelowej restauracji pracują ze cztery dziewczyny, obsługuje jedna, bo gości oprócz nas jeszcze tylko czworo, a reszta siedzi obok. Siedzą, rozmawiają, patrzą, drzemią. I tak wszędzie, przy sklepach, garkuchniach, restauracyjkach. Ja bym oszalała. Podejrzewam jednak, że rzuca się to tak mocno w oczy, bo wszyscy są na zewnątrz. Nie gniją przed telewizorami czy komputerami, jak to pewnie w Europie bywa. Inna obserwacja to wszechobecny król. Tajlandczycy swego króla kochają miłością absolutną. Każdą więc niemal ulicę zdobią portrety króla – przekolorowane i wyidealizowane. Król we wszelkich pozycjach: zamyślony, uśmiechnięty, z małżonką, z aparatem, z dziećmi, na galowo, w mundurze itd. W każdej restauracji i sklepie wiszą oczywiście portrety króla.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt; &lt;p style="text-align: justify;margin-bottom: 0cm; "&gt;Na razie zostajemy w Chao Lao, nie planujemy kolejnych dni, choć pewnie postaramy się zobaczyć okolicę. Wczoraj zapomniałam podać &lt;a href="http://www.clbeach.com"&gt;linka&lt;/a&gt; do nas, więc nadrabiam to dziś.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-4375722665089228047?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/4375722665089228047/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=4375722665089228047' title='1 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/4375722665089228047'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/4375722665089228047'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/01/lenistwo.html' title='Lenistwo'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-9134486897982831790</id><published>2009-01-29T07:48:00.001-08:00</published><updated>2009-01-30T05:54:48.384-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Chao Lao</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś poznawaliśmy kolejne zakątki wybrzeża. Wpierw dotarliśmy do Laem Mae Phim, skąd dotarliśmy Klaeng. To duże miasto, które rozciąga się przy Sukhumvit Road (H3). Na tej drodze pozostaliśmy przez jakieś dwadzieścia kilometrów, skąd skręciliśmy potem w prawo, w kierunku kolejnych plaż. Równocześnie przekkroczyliśmy granicę prownicji Chanthaburi. Wpierw dotarliśmy do Khung Wiman – malutkiej wioski przyklejonej do wybrzeża. Plaża nie jest zbyt szeroka i raczej krótka. Tak więc wróciliśmy z powrotem do skrzyżowania, skąd pojechaliśmy do Laem Sadet i w końcu do Chao Lao. Te dwie plaże są ze sobą połączone. Przy nich mieści się sporo hoteli, bungalowów i resortów. Rozglądaliśmy się za wyszukanymi w necie miejscami. Wpierw znaleźliśmy New Travel Beach, która w internecie wyglądała świetnie. W rzeczywistości plaża byłam wąskim piaskiem mułu, a obiad w tamtejszej restauracji okazał się złym pomysłem. Wróciliśmy więc do Changchaolao Beach Resort. I to było dobre posunięcie. Resort mieści się tuż przy plaży kilkadziesiąt metrów od drogi. Wszystkie pokoje są niesamowicie oryginalne. Urządzone w tajskim stylu, tylko drewnianymi meblami, z otwartymi łazienkami. Przy samej plaży mieszczą się bungalowy. Trzy z nich mają tarasy właściwie na piasku. Każdy z nich ma wannę pod gołym niebem, otwartą część łazienkową, piękne drewniane meble i ogromne przeszklone drzwi. Nie zastanawialiśmy sie długo. Cały teren również jest świetnie zagospodarowany – wszędzie rosną palmy, krotony, mangowce, między nimi wiszą hamaki i stoją leżaki. Nad małą laguną mieści się wiszący most, po którym można się dostać do restauracji. Tajskie pracowniczki zahcwycone są Trzylatką, a gdy mała po tajsku podziękowała osiągnęły pełnię szczęścia. Nasza Trzylatka ma niespożytą energię. Weszła w największe ekstremum fazy pytającej. Dziś wyjaśniałam takie kwestie jak: co to są kolędnicy, czemu w Tajlandii nie ma śniegu, czy moczyłam w kąpieli kapelusz gdy była dzidziusiem, kiedy zrobimy nam dzidziusia, dlaczego tu są takie dziwne łazienki itd. Trzylatka jest zachwycona naszym nowym „domem“: hamakami i przede wszystkim morzem, które jest niesamowicie ciepłe i płytkie. Woda ciągle sięga jej do ud, niezależnie jak głęboko wchodzi. Zaplanowała już codziennie zabawy na plaży i powiększanie jej kolekcji muszelek i sepii. Jeśli przez kolejne dni będzie się nam nadal tak tu podobać, zrezygnujemy z wyprawy na Koh Chang i zajmiemy się zwiedzaniem prowincji Chanthaburi. Już późno, Trzylatka nadal tryska energią, podejmiemy kolejną próbę usypiania.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-9134486897982831790?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/9134486897982831790/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=9134486897982831790' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/9134486897982831790'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/9134486897982831790'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/01/chao-lao.html' title='Chao Lao'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-6389427005903404620</id><published>2009-01-28T06:23:00.000-08:00</published><updated>2009-01-28T06:25:59.989-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Nad morzem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kciuki się opłaciły – po przespanej nocy świat wygląda piękniej, a i dziś zapowiadał się dzień na luzie. Zaraz po śniadaniu przenieśliśmy się na leżaki ipobiegliśmy do morza – ale ciepła woda! Niezbyt wielkie fale i piękny piasek skusiły i naszą Trzylatkę, która najchętniej z plażby by nie schodziła. Troszkę pospacerowaliśmy plażą, by pooglądać okolice. Hoteli tu jak na lekarstwo, na działkach prrzylegających do wybrzeża mieszczą się albo próby zbudowania resortu, albo na prędce sklecone restauracyjki, oferujące również masaż i sprzedające jakieś drobiazgi albo po prostu nieużytki. Po południu wybraliśmy się jeszcze raz do Ban Phe – wioski, przez którą przejeżdżaliśmy wczoraj. Pospacerowaliśmy wąska uliczką, pełną ludzi, motorowerów, straganów, na których  sprzedawane jest dosłownie wszystko. Największe z nich oferowały wszlekie owocy morza, ale suszone. Nie zabrakło też żywych ryb, muszli i krabów, które zaciekawiły Trzylatkę. Po obu stronach ulicy mieszczą się rynienki, którymi spływa brudna woda, przykryte są prowizorycznie skleconymi deskami, z których od razu wchodzi się do całkowicie otwartych z przodu sklepików. Ban Phe żyje głównie z faktu, iż stąd odpływają promy na pobliską wyspę Koh Samed – część parku narodowego. Tutaj także rozpoczynają się plaże, które ciągną się aż po Laem Mae Phim. Stamtąd zamierzamy pojechać przez Klaeng do prowincji Chantabouri i zobaczyć kolejne plaże. Jutro wyruszamy.  &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-6389427005903404620?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/6389427005903404620/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=6389427005903404620' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/6389427005903404620'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/6389427005903404620'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/01/nad-morzem.html' title='Nad morzem'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-7544327136061892650</id><published>2009-01-27T08:20:00.000-08:00</published><updated>2009-01-27T08:24:20.928-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Okolice Rayong</title><content type='html'>&lt;p style="text-align: justify;margin-bottom: 0cm; "&gt;Sprzedajemy Trzylatkę! Ale dała czadu. Urlop staje się niezbyt miły. W nocy od czwartej marudzła przez sen jęcząc, rzucając się i kopiąc. Nie mogłam zmrużyć oka, gdyż bałam się, że spadnie z łóżka. Ona nie była w stanie wyartykułować o co jej chodzi a my się denerwoaliśmy. Gdy wstawaliśmy, spała w najlepsze. Po śniadaniu M zajął się odbiorem samochodu, a ja spakowałam nasze manatki. Ok. 11 wyruszyliśmy z Pattayi. Prawie cały czas jechaliśmy Sukhumvit Road, mijając setki sklepów, warsztatów, szyldów, garkuchni i czego tam jeszcze nie było. Okolice nie zachęcały do skręcenia w kierunku morza. Minęliśmy Sattahip i Ban Chang czemu towarzyszyły ryki Trzylatki. Wszystko jej nie pasowało, a każde żądanie wyrażała wrzaskiem. Cud, że się nie pozabijaliśmy. Dotarliśmy w końcu do Rayong, gdzie zatrzymaliśmy się na szybki posiłek, zakończony naturalnie rykiem. Nie naszym. Za Rayong nasze dziecko wreszcie usnęło, a  my opuściliśmy Sukhumvit Road i skręciliśmy na boczną drogę, wiodącą wzdłuż wybrzeża. Droga wiodła w tunelu z pochylonych drzew, a my zatrzymaliśmy się na chwilę, by przejść się po raz pierwszy po plaży.  Jeszcze dość wąskiej i brudnej ale i tak rozkoszowaliśmy się ciepły morzem. Gdy minęliśmy Ban Phe zaczęliśmy rozglądać się za noclegiem, Jak to w życiu bywa, wpierw nic ciekawego nie widzieliśmy. Wreszcie po prawej (morskiej) sttronie zaczęłe się pojawiać hoteliki, bungalowy i całkiem spore hotele. Wiele nieczynnych lub na takich wyglądających. Zaryzykowaliśmy blizsze przyjrzenie się jednemu z nich, wyglądającemu na niecałkiem wymarły. Na dzień dobry zostałam spytana czy mówię po tajsku. Rękami i elokwencją udało mi sie jakoś dogadać. Pokoje wolne były, ale cena w żadnym wypadku nie odzwierciedlała standradu. W obliczu braku kooperacji ze strony recepcji, pojechaliśmy dalej. Kilka kilometrow dalej trafiliśmy na &lt;a href="http://www.novotel.com/de/hotel-1130-novotel-rayong-rim-pae/index.shtml"&gt;Novotel Rayong Rim Pae&lt;/a&gt; – i cóż tu mówić, znów mieszkamy dość luksusowo. Cena niewiele wyższa od tajskiego hotelu, a standrad o niebo lepszy. Szybciutko poszliśmy na spacer na plażę, podczas gdy sprzątano pokój dla nas. Potem tylko zaniesliśmy bagaże do pokoju, wyszukaliśmy stroje i popędziliśmy do basenu. Na ekskluzywną kolację w hotelu nie mieliśmy ochoty i poszliśmy na przeciwko, tak jak wielu innych mieszkańców zresztą. Sprytni Tajlandczycy założyli restaurację, biuro podróży i studio masażu dokładnie na przeciwko i było widać, że na tym korzystają – było pełno! Jedzenie pyszne! Korzystamy z internetu „na kartę“, więc przede wszystkim wyszukaliśmy kandydatów na nocleg na kolejne noce (tu zostajemy jeszcze jedną)  oraz zarezerwowaliśmy ten sam hotel w Pattayi na ostatnie dwie noce. A teraz trzymamy kciuki, by Trzylatka dała się nam choć trochę wyspać. Dobranoc!&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-7544327136061892650?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/7544327136061892650/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=7544327136061892650' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/7544327136061892650'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/7544327136061892650'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/01/okolice-rayong.html' title='Okolice Rayong'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-2444870546033532847</id><published>2009-01-26T06:29:00.000-08:00</published><updated>2009-01-26T06:42:30.239-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Pattaya drugi dzień</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po wczorajszej nauczce, dziś rozpoczęliśmy od wyjścia na miasto. Pozwoliliśmy się wpierw zawieźć do ogromnego centrum handlowego z częściami komputerowymi - Michael takie uwielbia:) Przede wszystkim jednak zaopatrzyliśmy się w kartę, która umożliwi nam łączenie się z netem przez najbliższe dni. Potem zagubliliśmy się na uliczkach i ulicach Pattayi - cóż to za moloch! Hałas, ruch, mnóstwo ludzi, turystów i Tajlandczyków i wszędzie szyldy, reklamy, budki, stoiska, sklepy, centra handlowe, bary, restauracje, kluby. Tygodni trzeba by na zobaczenie wszystkiego! Na szczęście nas szczegółowe zobaczenie Pattayi nie pociąga. Skorzystaliśmy właściwie tylko z przyjemności - najpierw masaż głowy i karku. Godzina cudownego relaksu dla nas i kultury tajskiej dla naszej Trzylatki, która została od razu zaszczebiotana przez dziewczyny pracujące w salonie masażu. Gdyby była śmielsza nosilby ją na rękach. Ale ona jak zwykle trzyma rezerwę i ze stoickim spokojem reaguje na piszczoty, prezenty, uśmiechy. Coraz bardziej jednak przyzwyczaja się do nowego kraju i podejrzewam, że niebawem zacznie korzystać z tajskiego zachwytu nad nią i zacznie się uczyć języka. Już kilka razy skonfrontowała mnie z pytaniem: "Mamo, co to znaczy (tu następuje tajska fraza, którą powtórzyła)" - oczywiście musiałam spasować. Mimo zakupienia trzech niezwykle kiczowatych sukienek nasza córka nie była całkiem szczęśliwa, bo nie dostała obiecanych zabawek do piasku. Wszystkie były koszmarnie drogie! Szzkoda, że jednak nie wzięliśmy naszych. Największym sukcesem dnia jest jednak fakt, że chyba choroba cofa się ostatecznie, bo trzylatka zaczęła jeść! No ale jak tu ulec tajskiej zupie z "makaronami" i kurczakowi w nerkowcach? Pycha! Gdy wreszcie wróciliśmy do naszej zielonej oazy, czyli do hotelu, od razu wskoczyliśmy do basenu. Mnie było znów chłodno ale mała siedziała bardzo długo. Przed snem oczarowała jeszcze jednego z kelnerów hotelowych i tajskich muzyków, którzy dziś u nas przygrywali. Najbardziej jednak podoba mi się teraz usypianie - nie ma długiego czytania, trzymania za rączkę, opowiadania. Nasze dziecko samo żąda udania się do pokoju, umycia minimum i ubrania w piżamę. Zasypia w sekundę:) Żeby jeszcze tylko przesypiała noce...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jutro opuszczamy Pattayę, tęskno nam do bardziej typowych dla Tajlandii okolic, bez huku, tłumów i sklepów. Bardzo jestem ciekawa dokąd jutro dotrzemy:)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-2444870546033532847?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/2444870546033532847/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=2444870546033532847' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/2444870546033532847'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/2444870546033532847'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/01/pattaya-drugi-dzie.html' title='Pattaya drugi dzień'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-3533621172288408359</id><published>2009-01-25T05:42:00.000-08:00</published><updated>2009-01-25T05:54:19.407-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Pattaya</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O Pattayi jeszcza zbyt wiele nie napiszę...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Spaliśmy długo, z przerwą w nocy na wycieczkę Trzylatki do  nas, która później spadła nawet z łóżka, na szczęście bez konsekwencji. Po kilkunastu godzinach snu byliśmy nawet wypoczęci i wybraliśmy się na śniadanie - pyszne. Micha od razu rzucił się na azjatyckie specjalności, ja jeszcze nie była gotowa na ostre curry na śniadanie a mała była szczęśliwa, że dostała płatki na mleku. Po śniadaniu przenieśliśmy się nad basen - wedle życzenia naszej małej tyranki. Najlepiej nie wychodziłaby wogóle z wody! A gdy już wyszła odbywaliśmy niezliczone spacerki po terenie hotelu. Ja zafundowałam sobie (mam nadzieję, że jeden z wielu) masaż - trzylatka bacznie obserwowała ale sama nie chciała być masowana. Nie dość, że masaż był bardzo przyjemny, to i pogoda cudowna - ciągle wieje przyjemna bryza, nie jest zbyt gorąco, na niebie wciąż jest trochę chmur. Idealna pogoda! Mnie naturalnie najbardziej ciekawi słynna Pattaya. M. już wczoraj wieczorem wyszkoczył obejrzec okolice, dziś wybraliśmy się razem. Mnie interesowały ulice, a nasze dziecko ciągle mówiło o plaży. Jednak zasnęła mi na rękach zanim w ogóle ujrzała morze. I dobrze, bo to, co jest w Pattayi plażą nazwać nie można. Niewielki pasek piasku przyklejony do niewyobrażalnie ruchliwej ulicy. Chodnik i ów pasek zastawione są leżakami, niedaleko brzegu kołysze się na falach mnóstwo kutrów, woda więc jest niezbyt czysta. Nie dziękuję, plażą tego nie nazwę. Mała pospała chwilę a potem serwowała jedną histerię za drugą, więc nie widzieliśmy zbyt wiele - ot, kawałek promenady i boczne ulice. Wszystko dość chaotycznie zabudowane, pełno knajpek, barów, dyskotek, hoteli, sklepów, centrów handlowych i wieżowców. Nic pięknego. Promenada ciągnie się jednak przez wiele kilometrów a ja widziałam tylko jej północny początek, do tego z wyjącą trzylatką u nogi. Dziś rozpoczyna się chiński nowy rok - trochę dekoracji jest widocznych, cały dzień słychać było petardy, ale większych obchodów nie widzieliśmy. W drodze powrotnej przeszliśmy przez ulicę ze straganami - trzylatka zażyczyła sobie najbardziej wściekle różową sukienkę z disneyowskimi księżniczkami, a tata jej ją kupił. Zaliczyliśmy jeszcze tajskiego fryzjera dla M. i supermarket i koczujemy w pokoju. Dziecko nasze zasnęło z lizakiem w buzi, takie było śpiące.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-3533621172288408359?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/3533621172288408359/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=3533621172288408359' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/3533621172288408359'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/3533621172288408359'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/01/pattaya.html' title='Pattaya'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-4621491459448724505</id><published>2009-01-24T03:58:00.000-08:00</published><updated>2009-01-24T04:17:31.524-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><title type='text'>Lot i pierwszy dzień</title><content type='html'>Jeszcze na lotnisku w Berlinie zastanawiałam się czy dobrze robimy decydując się na lot. Ale nie było już odwrotu. Raz dwa, siedzieliśmy w samolocie - jeszcze tylko odmrożono skrzydła i już wystartowaliśmy. Trzylatka była bardzo śpiąca ale w samolocie ruch, rozmowy, światło i oczekiwanie na jedzenie przeszkadzały jej spać. A naczekaliśmy się sporo, bo turbulencje opóźniły całą procedurę. Ale gdy wreszcie zjedliśmy i jako tako usadowiliśmy się, przejrzeliśmy wszystko, co można było przejrzeć, sprawdziliśmy czy na pewno mamy wszystkie zabawki i przeczytaliśmy kilka książeczek Trzylatka zdecydowała się spać. Przyjęła maksymalnie wygodną pozycję na mnie i padła, a i ja z nią, choć katar i suchość powietrza mnie zabijały. Ja akurat zbyt długo nie pospałam - bo nieoczekiwane ruchy przez sen Trzylatki skutecznie mnie przed porządnym uśnięciem powstrzymywały. Mała przespała śniadanie i w sumie obbudziła się bardzo marudna na samo lądowanie. Gdy już niemal lądowaliśmy była bardzo podekscytowana, że wreszcie dotrzemy na ten Bahnhof (czyt. Bangkok). Po raz pierwszy widziałam nowe lotnisko w Bangkoku - bardzo rozległe, zadbane o ciekawej architekturze. Bez najmniejszych problemów odebraliśmy bagaż i odnaleźliśmy kierowcę, który miał nas zawieźć do Pattayi. Jedynym zgrzytem było to, że nie udało mi się pobarć z bankomatu pieniędzy moją kartą - dziwne bardzo, sprawdzimy to jeszcze. Gdy tylko wyszliśmy z lottniska poczułam znajomy zapach - upału i bardzo wysokiej wilgotności. Zapach, który oblepia każdy por ciała. Wszechobecna zieleń od razu rzuciła się w oczy - setki palm, a później gaje bananowców. Podczas jazdy do Pattayi miałam zamiar obserwowac okolice ale z autostrady niewiele było widać a i trudno było mi powstrzymać mi się od snu. Zdążyłam zobaczyć jedną czy dwie świątynie i jak zwykle podziwiać niesamowite rozwiazania komunikacyjne wraz z sześciopasmowa (w jedną stronę!) autostradą. Nasz przez internet wyszukany hotel okazał się być bardzo miły. W centrum Pattayi, pełen zieleni. Wśród zadbanych rabat pełnych palm, hibiskusów, drzewek bonsai i innych roślin umieszczone są bungalowy i inne budynki, a w środku ciagnie się spory basen. Moża to miejsce zobaczyć &lt;a href="http://www.thaigarden.com/"&gt;tu&lt;/a&gt;. Pokój mamy rowniez bardzo przyzwoity, na pewno byłby dobrym lokum na dłużej niż nasze trzy noce. Gdy wreszcie dotarliśmy do pokoju, marzyłam żeby dac odpocząc skołatanej głowie, ale nasza Trzylatka już w aucie podskakiwała ze szczęścia na  samą myśl o plaży. W hotelu udało się ją przekonać, że basen wystarczy.l Musieliśmy więc wszyscy udać się do wody. Och, jak miło było, położyć się na leżaku i rozciągnąc kości. Aż głupio mi było korzystać z obsługi kelnera, który serował dania prosto na stoliczek obok leżaka. Skusiliśmy się jednak na ulubione pad thai i kurczaka satay. Zamierzaliśmy jeszcze udać się zobaczyć okolice i sprawdzić sprawę z moja kartą, ale gdy przebrałam i wyszykowałam Trzylatkę - ona zwyczajnie zasnęła. Więc siedzimy w piżamach, a właściwie wszyscy śpią, a ja piszę, oglądając wiadomości po tajlandzku;) Korzystam z sieci hotelowej i postaram się pisać, jakk długo będziemy mieli taką możliwość.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-4621491459448724505?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/4621491459448724505/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=4621491459448724505' title='2 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/4621491459448724505'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/4621491459448724505'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/01/lot-i-pierwszy-dzie.html' title='Lot i pierwszy dzień'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-3808334824941839566</id><published>2009-01-23T04:16:00.001-08:00</published><updated>2010-06-05T15:36:20.441-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia'/><title type='text'>Urlop</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Dziś wieczorem wylatujemy, ale wogóle nie cieszy mnie wyjazd. Jesteśmy z Trzylatką totalnie opanowane przez choroby. Usiłuję myśleć, że ona już jest na prostej, a ja jakoś sobie poradzę. Ale od zeszłej soboty jestem totalnie załamana tym faktem. Oby to była dobra decyzja...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Jeśli faktycznie uda się nam kupic kartę i mieć dostęp do sieci, będę starała się na bieżąco zdawać relację z naszych poczynań.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-3808334824941839566?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/3808334824941839566/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=3808334824941839566' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/3808334824941839566'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/3808334824941839566'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/01/urlop.html' title='Urlop'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-293153343288159488</id><published>2009-01-21T11:27:00.000-08:00</published><updated>2009-01-21T11:44:06.804-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>"Pręgi", reż. Magdalena Piekorz</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SXd699xEvjI/AAAAAAAAAkU/pXYlrPlMMdU/s1600-h/pregi.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 150px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SXd699xEvjI/AAAAAAAAAkU/pXYlrPlMMdU/s200/pregi.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5293835091968310834" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;W zeszłą sobotę obejrzałam "Pręgi". "Gnój" czytałam już dawno, poza treścią i że książka mi się podobała, niestety niewiele pamiętam. A po filmie zapragnęłam sobie książkę odświeżyć.&lt;br /&gt;Sam film podobał mi się. Tematyka wiadomo brutalna - dla mnie oczywiste, że wychowanie w taki sposób pozostawi po sobie ślady. Dla ojca Wojtka nie, bo i w filmie widać, że na swój sposób syna kochał. Tyle że zupełnie swojego uczucia nie umiał wyrazić. Syna poniża, szykanuje, stosuje przemoc psychiczną i fizyczną. Wojtek zamienia się w trzesące się ze strachu, skurczone swtorzenie. Widok straszny i poruszający. Wierzyć się nie chce, że teraz ktoś tak może traktowac własne dzieci. Podejrzewam jednak, że coś takiego ma miejsce.&lt;br /&gt;Druga część filmu ukazuje dorosłego Wojtka - człowieka samotnego, który z przestrachem zauważa, iż coraz bardziej upodabnia się do znienawidzonego ojca. Jego życie zmienia się pod wpływem Tatiany. I właśnie ta część filmu najmniej mnie przekonuje - trochę za szybko, za gładko następuje refleksja i zrozumienie siebie. Ale film wart obejrzenia, także ze względu na dobrą grę Jana Frycza i Michała Żebrowskiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Pręgi", reż. Magdalena Piekorz, Jan Frycz jako ojciec, Wacław Adamczyk jako mały Wojtek, Michał Żebrowski jako dorosły Wojtek, Agnieszka Grochowska jako Tatiana, Polska 2004.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-293153343288159488?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/293153343288159488/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=293153343288159488' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/293153343288159488'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/293153343288159488'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/01/prgi-re-magdalena-piekorz.html' title='&quot;Pręgi&quot;, reż. Magdalena Piekorz'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SXd699xEvjI/AAAAAAAAAkU/pXYlrPlMMdU/s72-c/pregi.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-7027565215457091696</id><published>2009-01-16T00:11:00.000-08:00</published><updated>2010-06-05T15:35:45.183-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia'/><title type='text'>Wpływ wiadomości</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Czytam o awaryjnym lądowaniu airbusa na Hudson i łzy cisną mi się do oczu. Potem dowiaduję się, iz odnaleziono ciało zaginionej dziewczynki z Paderborn i juz płaczę. Zupełnie nie jestem odporna na wiadomości, im jestem starsza tym gorzej znoszę wiadomości smutne. Przestałam juz dawno oglądać telewizję, ale i radio i internet wystarczą, by mnie wzruszyć. Co robić?:)&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Od wczoraj mamy dodatnie temperatury, śnieg topnieje, jest szaro, mgliście i bardzo nieprzyjemnie. Cieszę się, ze za tydzień będziemy juz tuz przed wylotem na urlop. Na razie rozpoczęliśmy juz przegląd rzeczy i sporządzanie ostatnich list zakupowych. Wczoraj usiłowałam się doliczyć ile razy moja Trzylatka leciała samolotem, przy dwudziestu spasowałam. Ale tylu godzin w samolocie jeszcze nie spędziła. Ciekawa jestem jak będzie. Mamy doświadczenie dwunastogodzinnej jazdy pociągiem, więc gorzej niż wtedy chyba nie powinno być.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-7027565215457091696?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/7027565215457091696/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=7027565215457091696' title='1 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/7027565215457091696'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/7027565215457091696'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/01/wpyw-wiadomoci.html' title='Wpływ wiadomości'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-5416076282153183416</id><published>2009-01-15T02:30:00.000-08:00</published><updated>2009-01-21T11:46:54.555-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>Brúðguminn, reż. Baltasar Kormákur</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SW8TqquYVLI/AAAAAAAAAic/wA3FXAYIN7E/s1600-h/180px-Brudguminn.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291469710927877298" style="margin: 0px 10px 10px 0px; float: left; width: 141px; height: 200px;" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SW8TqquYVLI/AAAAAAAAAic/wA3FXAYIN7E/s200/180px-Brudguminn.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Pierwszy w tym roku obejrzany film:) Jedna z najnowszych islandzkich produkcji, Brúðguminn, tłumaczona na angielski jako "White NIght Wedding", znanego i lubianego przeze mnie rezysera Baltasara Kormákura. Film zapowiadał się na lekki, przyjemny i bardzo krajobrazowy. A jaki był? Na pewno krajobrazowy, warto go zobaczyć dla przepięknych zdjęć wyspy Flatey. Sama histroia oparta jest na sztuce Czechowa "Iwanow". Baltasar Kormákur zaadoptował ją do współczesności i przeniósł na Flatey. Wykładowca uniwersytecki w średnim wieku właśnie przygotowuje się do swojego drugiego ślubu z o połowę młodszą swoją studentką, która właśnie z Flatey pochodzi. Przygotowaniom tym towarzyszą wspomnienia wykładowcy - Jóna. Rok wcześniej przyjechał na wyspę ze swoją zoną. Anna była chorą psychicznie artystką, a ich wyjazd próbą odnalezienia siebie. Podczas gdy Anna tworzy i zamyka się w sobie, Jón angazuje się w wątpliwy projekt budowy pola golfowego na wyspie oraz poznaje Þorę. Więcej fabuły nie zdradzę:) Co mi się w filmie podobało? Niepowtarzalny islandzki klimat, ciekawe, dziwne osobowości, dowcipne sceny, gra aktorska, zwłascza matki Þory - Sissi. Jednak sam chwil nie zachwycił mnie az tak, jak inne filmy islandzkie. Czegoś mi brakło, do końca nie jest dla mnie jasne zakończenie. Myślę, ze celem Baltasara Kormákura było zmuszenie widza do zastanowienia się nad istotą miłości i zdrady (Jón wykłada właśnie na ten temat, posługując się poetyką Kanta) ale mam wrazenie, ze niezbyt mu to wyszło. Gdzieś to przesłanie między jedną, a drugą dowcipną sceną ginie i zamiast filmu, który zmusza do myślenia, dostajemy tylko lekką rozrywkę. Niemniej nie żałuję, iż film zobaczyłam i znów mam ochotę wrócić do znanych mi juz filmów z wyspy.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Brúðguminn, reż. Baltasar Kormákur, Hilmir Snær Guðnason jako Jón, Margrét Vilhjálmsdóttir jako Anna i Laufey Elíasdóttir jako Þóra, Islandia 2008.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-5416076282153183416?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/5416076282153183416/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=5416076282153183416' title='2 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/5416076282153183416'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/5416076282153183416'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/01/brguminn-re-baltasar-kormkur.html' title='Brúðguminn, reż. Baltasar Kormákur'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SW8TqquYVLI/AAAAAAAAAic/wA3FXAYIN7E/s72-c/180px-Brudguminn.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-3911658217237918679</id><published>2009-01-05T13:28:00.001-08:00</published><updated>2010-06-05T15:36:00.047-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia'/><title type='text'>Jest zima!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czekaliśmy na nią trzy lata. Ostatnia była na przełomie lat 2005/2006, gdy miałam w domu maleńką córeczkę. W nocy sypnęło, temperatura ujemna, rażące w oczy słońce. Wszystko idealne, tylko ja w pracy, a Trzylatka w przedszkolu. Nie byłyśmy na sankach. Może do weekendu śnieg się utrzyma?&lt;br /&gt;A dorga do pracy straszna. Najpierw rodzinnie zaspaliśmy, obudziłam nas o 8:40:) Mąż zajął się śniadaniem Trzylatki a ja popędziłam do pracy. Ha, popędziłam to złe słowo. Najpierw odkopałam auto, a potem jechałam z zawrotną prędkością 20-30 km/h. Niemcy to bardzo zdyscyplinowany naród - nikt się nie wyłamał. Wszyscy brnęli powolutku przez zasypane ulice. Ulice nie będą czarne, bo w Berlinie nie wolno używać soli, więc odśnieżana jest tylko wierzchnia warstwa śniegu. O ile droga do pracy była jeszcze przyjemna - żałowałam, że nie mam aparatu, by sfotografować te śnieżne cudna, jakie wyczarowała natura - to droga powortna była koszmarna. Szarówka, śliskie drogi, korki, wypadki i niecałe 10 km/h. Jechałam godzinę, a jutro przerzucam się na kolejkę. Zbyt niepewne dla mnie takie drogi. Ale zima niech trochę zostanie:)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-3911658217237918679?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/3911658217237918679/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=3911658217237918679' title='2 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/3911658217237918679'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/3911658217237918679'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/01/jest-zima.html' title='Jest zima!'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-694382266209087733</id><published>2009-01-02T14:50:00.000-08:00</published><updated>2010-06-05T15:35:19.922-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia'/><title type='text'>Noworocznie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z Polski wróciliśmy tuż po świętach. Szukałam atmosfery dzieciństwa, ale nie potrafię jej już w sobie odszukać, a może wskrzesać. Brak mi już dziecięcej naiwności. Mam nadzieję jednak, że moja Trzylatka podobnie te magiczne dni przeżywa. Cieszę się, że mogła zobaczyć polską wigilię i pobyć w polskiej świątecznej atmosferze. Nie wiem czy coś akurat z tych świąt zapamięta, ale wierzę, że pozostanie w niej ogólne wrażenie. A same święta były udane, nie moge narzekać. Przede wszystkim objadłam się bez umiaru, napchałam świątecznych potraw jakbym sto lat jeść nie miała. Pysznie było!&lt;br /&gt;W Polsce byliśmy w sumie krótko i właściwie stale w domu, więc spostrzeżen tym razem mam mało. Pierwsze to smród - okropny smród, po wjechaniu do pierwszego miasta, gdy opuściliśmy autostradę. Niemal z każdego komina unosi się ciemny dym, a w powietrzu zalega gęsty smog. Mimo że siedzieliśmy w samochodzie odczuliśmy zapach i zaczęły nam dokuczać oczy. Teraz jeżdżę po Berlinie i rozkoszuję się czystym powietrzem - mimo mnóstwa samochodów i wielkości miasta. Drugie co mnie uderzyło po raz już kolejny to wszechobecne szyldy. Każde miasto otoczone jest wianuszkiem billboardów, szyldów i reklam wszelkiej maści. Zaczynam podejrzewać, że tak ogromne nagromadzenie powyższych to polska specyfika, niestety bardzo szpecąca krajobraz. Owszem widywałam reklamy przy drogach dojazdowych do miast w wielu krajach, ale nie w takich ilościach!&lt;br /&gt;Nastał nowy rok. Myślę po raz pierwszy o spisaniu kilku postanowień. Nigdy tego nie robiłam, ale w tym roku mam ochotę. Chciałabym kilka spraw uporządkować. Po pierwsze projekt zdjęciowy, który już właściwie jest na finiszu. Musze ukończyć album Trzylatki - wykleiłam na razie pierwszy rok - oraz zrobić album ze zdjęciami z ostatniego urlopu. Nie jest ich dużo, bo urlop był na pół gwizdka. Po drugie portugalski - wreszcie zacząć się porządnie uczyć! Po trzecie wrócić do genealogii - przejrzeć ten ogrom danych, które mam i je zafiszkować, uporządkowach, skatalogować. Jeszcze więcej czytać:) I chciałabym wreszcie zabrać się za opracowanie kaset, nakręconych kamerą. Jest ich mnóstwo, a ja nawet nie wiem, co na nich jest. Ogrom pracy! Mam nadziej ę, że uda mi się choć kilka z tych spraw zrealizować. Dobrego Nowego Roku!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-694382266209087733?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/694382266209087733/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=694382266209087733' title='1 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/694382266209087733'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/694382266209087733'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2009/01/noworocznie.html' title='Noworocznie'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-6540107122035351927</id><published>2008-12-23T06:41:00.001-08:00</published><updated>2010-06-05T15:35:07.235-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia'/><title type='text'>Przedświąteczne rozważania</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Już jutro Wigilia - pierwszy raz od czterech lat w domu rodzinnym. W tym roku moje przygotowania świąteczne ograniczyły się tylko do rzeczy mało pracochłonnych i przyjemnych, tak więc świąt de fact nie czuję. Cieszą mnie tylko błyszczące oczy Trzylatki i jej zakłopotanie, gdy wspominamy o Weihnachtsmannie, który w kooperacji z Dzieciątkim być może zawita po Wigilii. Oby tylko Trzylatka była zdrowa! To pierwszy adwent, w którym odwiedziłam jaramrk tylko raz, w którym nie ganiałam po sklepach i nie głowiłam się nad organizacją świąt. Wszystkie prezenty zamówiłam w necie, co pozostanie tradycją, po tym jak raz musiałam wpaść do arkad. W Polsce na takie centra szumnie mówi się galeria, tutaj nie mniej szumnie arkady. Chciałam tylko kupić jeden drobiazg, a wyszłam na granicy wytrzymałości nerwowej, zgrzana i sfrustrowana. Tabuny ludzi kłębiły się w nagrzanych do niemożliwości sklepach, biedne dzieci w kombinezonach płakały w wózkach, kolejki pryz kasach były kilomterowe. Nigdy więcej! W niedzielę pomyslałam, że wpadnę do IKEI po pudło. Umyśliłam sobie, że w ostatnią niedzielę przed świętami ludzie gotują albo stroją choinki. Ale byłam naiwna! Parking pękał w szwach, sklep również. Kartonów poszukiwanych przeze mnie nie było, rozdawane dla posiadaczy kart ikejowskich termosy "wyszły", zastąpiono je maskotkami. Porwałam szybko inny karton, maskotkę i popędziłam do kasy. A tam horror. Kolejki sięgały końca hali z meblami, stania na szacunkowe dwie godziny. Ludzie, kto 2 dni przed świętami kupuje meble???? A przed kasami góra wywalonych maskotek, moja dołączyła do niej. Powariował ten świat. Ile osób zastanowiło się o co w świętach chodzi? Na co czekamy? Zakład, że nikt. I ja mam sobei wiele do zarzucenia - zajęta chorobą swoją i Trzylatki niewiel myślałam o adwentowych ścieżkach. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Chciałam jeszcze o czymś innym. O pięknych bombkach. Co roku (począwszy od roku 2003) jeden z licznych islandzkich artystów projektuje bombkę. Taka oryginalna bombka sprzedawana jest w celach charytatywnych. Chore islandzkie dzieci dostają pieniążki, a szczęśliwi nabywcy mogą cieszyć oko oryginalną i artystyczną ozdobą. Zobaczcie jakie są ciekawe: &lt;a href="http://www.slf.is/styrktarfelag-lamadra-og-fatladra/viltu-styrkja-felagid/kaerleikskulan/kaerleikskulan-2003/"&gt;2003&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://www.slf.is/styrktarfelag-lamadra-og-fatladra/viltu-styrkja-felagid/kaerleikskulan/kaerleikskulan-2004/"&gt;2004&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://www.slf.is/styrktarfelag-lamadra-og-fatladra/viltu-styrkja-felagid/kaerleikskulan/kaerleikskulan-2005/"&gt;2005&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://www.slf.is/styrktarfelag-lamadra-og-fatladra/viltu-styrkja-felagid/kaerleikskulan/kaerleikskulan-2006/"&gt;2006&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://www.slf.is/styrktarfelag-lamadra-og-fatladra/viltu-styrkja-felagid/kaerleikskulan/kaerleikskulan-2007/"&gt;2007&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://www.slf.is/styrktarfelag-lamadra-og-fatladra/viltu-styrkja-felagid/kaerleikskulan/kaerleikskulan-2008/"&gt;2008&lt;/a&gt;. Kazda bombka niesie ze sobą przesłanie, tegoroczna na przykład "Wszystko, co oddycha" i wykonywana jest ręcznie. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Moi drodzy, życzę wam świąt pełnych harmonii, poczucia spełnienia i bycia we właściwym miejscu! &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-6540107122035351927?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/6540107122035351927/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=6540107122035351927' title='2 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/6540107122035351927'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/6540107122035351927'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2008/12/przedwiteczne-rozwaania.html' title='Przedświąteczne rozważania'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-5617318795743821983</id><published>2008-12-19T11:42:00.000-08:00</published><updated>2009-01-21T11:47:37.240-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>Alfabet filmowy</title><content type='html'>Na kilku blogach znalazłam alfabety filmowe - ciekawa to lektura. Kiedyś namiętnie chadzałam do kina, więc poczułam się zachęcona przez &lt;a href="http://chiara76.blox.pl/"&gt;Chiarę&lt;/a&gt; do wzięcia udziału w zabawie. Okazało się, że wyraźnie preferuję niektóre literki i trudno będzie mi znaleźć filmy na każdą literę. Skoncentrowałam się na tytułach oryginalnych (polskie tytuły w nawiasach).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A -&lt;br /&gt;B - (Trois couleurs:) Bleu (Trzy kolory: Niebieski), Backbeat, Breaking the waves (Przełamując fale)&lt;br /&gt;C -&lt;br /&gt;D - Dirty Dancing (tak!), Dekalog, Dług&lt;br /&gt;E - Europa, Europa&lt;br /&gt;F - Le fabuleux destin d'Amélie Poulain  (Amelia)&lt;br /&gt;G - Gamle m&lt;em&gt;æ&lt;/em&gt;nd i nye biller  (Old men in new cars)&lt;br /&gt;H - Hafi&lt;em&gt;ð &lt;/em&gt;(The Sea), Heaven (Niebo)&lt;br /&gt;I - I Kina spiser de hunde (In China they eat dogs), Idioterne (Idioci)&lt;br /&gt;J -&lt;br /&gt;K - Kaldaljós (Cold light)&lt;br /&gt;L - Leaving Las Vegas  (Zostawić Las Vegas)&lt;br /&gt;M -&lt;br /&gt;N - Natural Born Killers (Urodzeni mordercy), Nói albinói&lt;br /&gt;O - Olivier, Olivier&lt;br /&gt;P - Pulp fiction, Picnic at Hanging Rock (Piknik pod Wiszącą Skałą), Pump up the volume (Więcej czadu)&lt;br /&gt;R - (Trois couleurs:) Rouge (Trzy kolory: Czerwony), Rejs&lt;br /&gt;S - Seven (Siedem), Seksmisja&lt;br /&gt;T - True Romance (Prawdziwy romas), Tár úr steini (Tears of stone)&lt;br /&gt;U -&lt;br /&gt;V -&lt;br /&gt;W -&lt;br /&gt;X - X-files (Z Archiwum X - serial)&lt;br /&gt;Y -&lt;br /&gt;Z -&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka literek pozostało do uzupełnienia:)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-5617318795743821983?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/5617318795743821983/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=5617318795743821983' title='1 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/5617318795743821983'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/5617318795743821983'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2008/12/alfabet-filmowy.html' title='Alfabet filmowy'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-8339626096299700312</id><published>2008-12-11T04:23:00.001-08:00</published><updated>2010-06-05T15:34:51.761-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia'/><title type='text'>Urodzinowo</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Świętuję dziś, a że świętowania na razie, siedząc w pracy, nie czuję, to chociaż na blogu rozprzesztrzenię urodzinową atmosferę. A rocznica dla mnie dziś piękna, bo składająca się z dwóch takich samych literek. Niemcy mają na takie urodziny specjalne określenie - &lt;a href="http://de.wikipedia.org/wiki/Schnapszahl"&gt;Schnapszahl&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Od pięciu lat (tak!) nie świętowałam urodzin, z różnych przyczyn. Tak więc postanowiłam, że najwyższy czas wrócić do starej dobrej tradycji. Dziś planuję tylko wyjście we dwoje, a jutro małą imprezkę w gronie najbliższych przyjaciółek:)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-8339626096299700312?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/8339626096299700312/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=8339626096299700312' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/8339626096299700312'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/8339626096299700312'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2008/12/urodzinowo.html' title='Urodzinowo'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-791947178587125640</id><published>2008-12-04T02:37:00.001-08:00</published><updated>2008-12-04T03:03:44.981-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mój Berlin'/><title type='text'>Jarmarki adwentowe</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Mam wiele pomysłów na tematy postów, a akurat ostatnio cierpię (cóz za nowość!) na brak czasu i nawał zajęć. Chciałam jednak popełnić parę słów na temat adwentu i jarmarków adwentowych. Adwent w Niemczech to bardzo wazny i skwapliwie celebrowany czas. Juz przed pierwszą niedzielą adwentową ozdabiane są domy - w oknach mrugają światełka, na drzwiach wiszą gałązki, a na stole staje wieniec adwentowy. Bardzo często Niemcy sami taki wieniec wykonują. W pierwszą niedzielę (zwaną tu po prostu pierwszym adwentem) zapala się pierwszą z czterech świec. Wiele rodzin świętuje ten dzień wspólnie z dziadkami, krewnymi. Kazde szanujące miasto ma swój jarmark adwentowy. W Berlinie są ich setki, kazda dzielnica ma swój, a często osobne powstają w okolicach atrakcji turystycznych. Jarmarki są różne. Niektóre bardzo kiczowate, pełne krzykliwych kolorów, głośnych sprzedawców, loterii, karuzel, stoisk, na których oferowne jest badziwie i śmierdzących przypalonymi migdałami i olejem. Są też jarmarki spokojne, nastrojowe, na których sprzedawcy oferują głównie rękodzieło, własnoręcznie wyrabiane miody, dżemy itd. I mimo ze jestem przeciwniczką komercji to lubię wszystkie te jarmarki - bo są kolorowe, bo łączą ludzi, bo zmuszają do wyjścia z domu i tak bardzo cieszą dzieci.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Nieodłącznym elementem niemieckiego adwentu są ciasteczka - masowo wypiekane w domach właśnie w tym czasie, nie na święta. Piecze się zwykłe cisteczka maślane, wykrwane tak jak nasze pierniczki, ciasteczka waniliowe w kształcie półksięzycy, ciasteczka orzechowe i setki innych. Bardzo lubię tę tardycję - pieczemy juz teraz, gdy mamy czas, gdy nie gonią nas przygotowania wigilijne, gdy mozemy się tą czynnością rozkoszować. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Zachwycają mnie równiez samodzielnie robione kalendarze adwentowe - widziałam prawdziwe cudeńka! Tektura z mikroskopijnymi czekoladkami to najmniejsza linia oporu. Najpiękniejsze są kalendarze, kryjące codziennie inny prezencik. O dziwo moja Trzylatka zaskoczyła od razu, ze otwieramy tylko jedną kieszonkę dziennie.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-791947178587125640?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/791947178587125640/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=791947178587125640' title='4 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/791947178587125640'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/791947178587125640'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2008/12/jarmarki-adwentowe.html' title='Jarmarki adwentowe'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-4685869202180838467</id><published>2008-11-22T13:22:00.000-08:00</published><updated>2008-11-22T14:16:37.430-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Teatr'/><title type='text'>"Breaking the waves" 21.11</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Już dawno widziałam ten film. Nie pamiętam szczegółów treści, ekranizacji, ale pamiętam emocje. Film wtedy bardzo mnie poruszył, płakałam długo. Gdy zobaczyłam tę sztukę w repertuarze Gorki Theater zaproponowałam jej obejrzenie Oli. Musze przyznać bez przekonania. Ola jednak podchwyciła ten pomysł i wybrałyśmy się do nowego dla mnie teatru.&lt;br /&gt;Sama nie wiem, co powiedzieć o sztuce. Nie porównam jej z filmem, bo nie o to chodzi, a i, jak pisałam, zbyt mało mam wspomnień. Inscenizacja była dość surowa - kilka czarnych stołów, aktorzy ubrani na czarno. Akurat to mi się podobało, taki sposób przedstawienia korespondował z treścią. Aktorzy grali poprawnie. Najbardziej podobała mi się Hanna Eichel w roli Bess. Wspaniale ukazała naiwność, wręcz dziecięca wiarę dziewczyny. Cała jej twarz emanowała ufnością. Świetnie też ogdrywała na zmianę role Bess i jej zmarłego ojca. Bardzo podobała mi się też gra Ulricha Anschütza, odtwarzającego matkę Bess oraz grającego epizodyczną rolę kochanka Bess.&lt;br /&gt;Czemu jednak nie jestem zachwycona sztuką? Zabrakło mi emocji. Nie odczuwałam poza ubawianem od czasu do czasu żadnych głębszych emocji. Byłam tylko obserwatorem gry aktorskiej. Gdys obie przypomnę jakie wrażenie wywarł na mnie film, to sztuka wypada bardzo blado. Jednak nie żałuję, iż poszłam do Gorki Theater i pewnie skuszę się na kolejny wypad do tego teatru. A film zobaczę niebawem jeszcze raz.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SSiBPIln4nI/AAAAAAAAAb4/XcNqVs8GxgM/s1600-h/image_toolkit.php"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px; height: 134px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SSiBPIln4nI/AAAAAAAAAb4/XcNqVs8GxgM/s200/image_toolkit.php" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5271605460840473202" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Źródło: gorki.de&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Lars von Trier &lt;a href="http://www.gorki.de/?page=spielplan&amp;amp;subpage=monatsplan&amp;amp;eventId=3920025"&gt;"Breaking the waves"&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Reżyseria: Christian Lollike, Maxim Gorki Theater, 1. Oktober 2007&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-4685869202180838467?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/4685869202180838467/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=4685869202180838467' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/4685869202180838467'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/4685869202180838467'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2008/11/breaking-waves-2111.html' title='&quot;Breaking the waves&quot; 21.11'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SSiBPIln4nI/AAAAAAAAAb4/XcNqVs8GxgM/s72-c/image_toolkit.php' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-8153407905211552344</id><published>2008-11-21T06:31:00.000-08:00</published><updated>2008-11-22T14:16:48.286-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mój Berlin'/><title type='text'>Pierwszy tegoroczny śnieg</title><content type='html'>Dziś spadł. Juz go nie ma. Zaczęło padać o 10:00 gdy wsiadaliśmy do auta. Jechałam do pracy przez zawieję. Mokre płaty śniegu lepiły się do szyby. Moze w tym roku moja trzylatka po raz pierwszy nacieszy się śniegiem?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-8153407905211552344?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/8153407905211552344/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=8153407905211552344' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/8153407905211552344'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/8153407905211552344'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2008/11/pierwszy-tegoroczny-nieg.html' title='Pierwszy tegoroczny śnieg'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-3654901292817023197</id><published>2008-10-28T12:39:00.000-07:00</published><updated>2008-11-22T14:16:08.981-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Teatr'/><title type='text'>"Was ihr wollt" 27.10</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Udało się! Już właściwie byłam pewna, że nie zobaczę tej sztuki. Ostatnio rozchorował się jeden z aktorów i zobaczyłam "Mirandolinę". Persepktywy wybrania się do teatru na tę sztukę były beznadziejne. Jako tymczasowa samotna matka mogłam o teatrze zapomnieć. Ale wszystko zmieniło się jak w kalejdoskopie:) Na moje szczęście. Gdy weszłam do namiotu Deutsches Theater, ujrzałam scenę okoloną z tyłu dyktą, w której mieszczą się jedynie wahadłowe drzwi. Cała scena pokryta była błotem. Wszystkie role odtwarzali mężczyźni, jak niegdyś w teatrze wiktoriańskim. Błoto zapewne miało też przypominać, że ówczesnie sztuki odgrywane były bezpośrednio na ziemi lub na prostych scenach. Przede wszystkim jednak błoto (regularnie zraszane w trakcie sztuki) ma być alegorią układów i układzików, zakłamania i krętactwa. Przynajmniej ja to tak odebrałam. Aktorzy siłą rzeczy poruszają się wolniej, grzeznąć w błocie, ślizgając i przewracając się. Wszyscy graja świetnie. Najbardziej podobała mi się gra Ingo Hülsmanna, odtwarzającego Olivię. Olivia myśli tylko o seksie, zakochuje się w Cesariu i pragnie tylko jego. Aktos rewelacyjnie ukazał targaną pożądaniem Olivię. Wszyscy aktorzy byli na swój sposób świetni: błazen grany przez Michaela Schweighöfera to otyły gość w garniturku i przykrótkim krawacie, z twarzą zarośnięta brodą i długimi włosami. Obcesowo staje i wygłasza swoje kwestie. Scena, w której pląsając podśpiewuje "Je t'aime" jest rewelacyjna. Violę grał Stefan Konarske - podobno przeziębiony, co nie przeszkodziło mu stworzyć postać chorą, trzęsącą się z miłości. Targana żądzą Olivia skąpała go do tego stopnia w błocie, że na koniec sztuki widać było tylko jego oczy. Matthias Bundschuh jako Maria ujmuje surowością gry - zaciętą miną, rozpaczliwą miłością i rewelacyjnym monologiem po angielsku zakończonym chóralnym odśpiewaniem "Wish you were here" Pink Floyd. Powiem tylko tyle: gęsia skórka! Świetnym pomysłem było umieszczenie obok sceny gitarzysty. Rewelacyjną grę zaprezentował Sven Lehmann, który tylko zastępował chorego aktora. Zastępując zagrał tak, jakby to było jego rola. Jego Malvolio to elgancik w białych spodniach w kancik pokrzykujący co chwilę "Scheiße" na widok brył błota, którymi mógłby zbrudzić buty. Na końcu sztuki po odkryciu mistyfikacji zostaje sam na scenie w groteskowym przebraniu, wystrychnięty na dudka. Nie mogę zapomnieć o rolach sir Andrew Bleichenwanga i Toby'ego Rülpsa - ich błazenady, śpiewy i podskoski nadały sztuce wiele smaku. Inscenizacja Thalheimera była bardzo krytykowana, SPIEGEL i Kulturradio wręcz ją zniszczyli. A mnie się podobała - czułam się znów świetnie, uśmiałam się, ale i dała mi dużo do myślenia. Przeglądam zdjęcia i wspominam, zastanawiam się, smakuje każdy element insecnizacji. Miałabym ochotę każdą sztukę widzieć przynajmniej po dwa razy, by wyłapać każdą drobnostkę, każdy symbol, każdą najdrobniejszą interpretację. Przeszkadza mi moja niewiedza teatrologiczna - chciałabym więcje rozumieć, więcej widzieć. Ale może lepiej nie wiedzieć tylko odczuwać sercem i wszystkimi zmysłami?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Pora przejrzeć program na listopad i wybrać kolejną sztukę do zobaczenia:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SQd-P9pFMBI/AAAAAAAAAWs/asR6I0YuP5w/s1600-h/980-2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px; height: 86px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SQd-P9pFMBI/AAAAAAAAAWs/asR6I0YuP5w/s200/980-2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5262313502315720722" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Źródło: deutsches-theater.de&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;William Shakespeare, "&lt;a href="http://www.deutschestheater.de/programm/stuecke/repertoire_detail.php?sid=980"&gt;Was ihr wollt&lt;/a&gt;"&lt;br /&gt;Reżyseria: Michael Thalheimer, Deutsches Theater 28.08.2008 &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-3654901292817023197?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/3654901292817023197/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=3654901292817023197' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/3654901292817023197'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/3654901292817023197'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2008/10/was-ihr-wollt-2710.html' title='&quot;Was ihr wollt&quot; 27.10'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SQd-P9pFMBI/AAAAAAAAAWs/asR6I0YuP5w/s72-c/980-2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-3951728096455053162</id><published>2008-10-23T14:52:00.000-07:00</published><updated>2008-10-23T15:14:09.280-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Teatr'/><title type='text'>"Die Juden" 22.10</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To moja pierwsza wyprawa do Berliner Ensemble. Wybrałyśmy z Olą sztukę "Die Juden", gdyż za Lessingiem przepadam i chętnie poznałam nieznany mi dotąd jego dramat. Ciekawa byłam niezmiernie inscenizacji i niestety roczarowałam się. Brakło mi głębokiej, przemyślanej symboliki Deutsches Theater. Sztuka wystawiana była na scenie próbnej, która przypominała hangar. Całą dekorację stanowiła sztuczna trawa na podłodze, krzesło, na którym leżała troba a obok stał podróżny kij. Przy dźwiękach obracjącej się płyty gramofonowej po kolei na scenę wchodzili aktorzy, którzy kichając zajmowali stojące na bokach krzesła. Z tych krzeseł włączali się potem do akcji. Podejrzewam, że celem reżysera było przerysowanie postaci, ale mnie zwyczajnie śmieszył pląsający z motylkiem w ręku baron czy balotowo podskakująca jego córka. Przy niektórych zachowaniach czułam wręcz zażenowanie. Na przykład gdy wójt wchodząc na scenę potyka się i okazuje się, że przycyzniła się do tego schowana pod sztuczną trawą marchewka. Dotąd nie rozumiem po co i skąd ona się tam znalazła. Drażniła mnie również cukierkowa muzyka. Najbardziej jednak nie podobało mi się uzupełnienie sztuki o tekst. Scena rozmowy Lisette z baronówną kończy się bowiem tekstem barnówny o przemijaniu i stwierdzeniem, iż nic nie jest już takie samo. Wymienia ona wiele zachowań i rzeczy, które się zmieniły. Ten tekst był w moim odczuciu, że się nieelegancko wyrażę, kompletnie od czapy. Podobnie scena końcowa, również swobodna twórczość reżysera. Lubię ciekawe interpretacje ale nie lubię zmieniania tekstu sztuki. A aktorzy? Jedni lepsi, inni gorsi. Zupełnie nie podobała mi się gra Axela Wernera, który odtwarzał barona. Zdecydowanie najlepsza była There Affolter jako Lisette - niesamowita mimka twarzy, żywa gra wręcz mnie urzekła. Bardzo dobrze zagrał również Michael Rothman, odtwarzający niezbyt rozgarniętego Christopha. W scenach z Lisette wspaniale uzupełniał się z There Affolter. Aktorzy dostali na koniec ogromne brawa - ja nie podzielałam entuzjazmu publiczności, zdecydowanie większych emocji dostarczają mi inscenizacje z Deutsches Theater. Mimo to nie żałuję, że wybrałam się do Berliner Ensemble.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SQD2TN8nGwI/AAAAAAAAAVM/bJLZbdaSTEw/s1600-h/diejudenth.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px; height: 130px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SQD2TN8nGwI/AAAAAAAAAVM/bJLZbdaSTEw/s200/diejudenth.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5260475174790568706" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Quelle: berliner-ensemble.de&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Gotthold Ephraim Lessing, &lt;a href="http://www.berliner-ensemble.de/repertoire.php?c=1"&gt;"Die Juden"&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Reżyseria: George Tabori, Berliner Ensemble&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-3951728096455053162?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/3951728096455053162/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=3951728096455053162' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/3951728096455053162'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/3951728096455053162'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2008/10/die-juden-2210.html' title='&quot;Die Juden&quot; 22.10'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SQD2TN8nGwI/AAAAAAAAAVM/bJLZbdaSTEw/s72-c/diejudenth.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-7054957962789786595</id><published>2008-10-14T13:43:00.000-07:00</published><updated>2008-10-14T14:18:05.091-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mój Berlin'/><title type='text'>Berliner Mauerweg</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SPUL7_5XW6I/AAAAAAAAAUU/e9PERBsffco/s1600-h/DSC_0028.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SPUL7_5XW6I/AAAAAAAAAUU/e9PERBsffco/s200/DSC_0028.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5257121265417149346" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Niedawno odkryliśmy Mauerweg - to trasa wycieczkowa/rowerowa, wytyczona w latach 2002-2006 w miejscu, gdzie stał Mur Berliński. Moim zdaniem to świetny pomysł, przybliżający Berlińczykom historię ich miasta. Trasa obejmuje 160 km i przebiega przez tereny zabudowane, gdzie zachowały się resztki muru, a także przez lasy i miejsca piękne krajobrazowo. O historii Berlina, a szczególnie muru i o podziale miasta informują tablice w kilku językach. Cała trasa podzielona jest na 14 odcinków. W sobotę chcieliśmy przejechać na rowerach &lt;a href="http://www.berlin.de/mauer/mauerweg/wannsee_staaken/index.de.php"&gt;odcinek ósmy&lt;/a&gt;. By do trasy dotrzeć musieliśmy jechać przez Gatow - głównie jechaliśmy po groblach i miedzach, mieszczących się między rozległymi łąkami. Piękna pogoda i jesienne liście nas zachwyciły. Po drodze trafiliśmy na Landschaftsfriedhof Gatow czyli na cmentarz krajobrazowy w Gatow, który od dawna chciałam zobaczyć. Cmentarz ten obejmuje 130 ha i powstał w 1982 roku. Jest przepięknie położony wśród drzew, z dala od zabudowań. W centrum wytyczono spore miejsce, otoczone brzozami, przeznaczone do pochówków anonimowych. Miejsce do takiego pochówku wybierane jest losowo, podczas pogrzebu prochy wsypywane są w to miejsce i przykrywane trawą. Nie ma nagrobka, ani zniczy. Jedynie na brzegach całego terenu stoją ławki, leżą kwiaty. Obok znajdują się inne sektory, z tradycyjnymi grobami, a także specjalnie wyznaczone miejsca do pochówków muzułmańskich, gdzie groby zwrócone są w kierunku Mekki, a także do pochówków ortodoksyjnych. Z wielkim zainteresowaniem obejrzałam na jak różne sposoby urządzane są pogrzeby. Nie widzę wielu negatywnych stron (może tylko niemożność personalnego odwiedzania zmarłych bliskich) pochówku anonimowego, a mimo to, trudno mi w pierwszej chwili zrozumieć powody decyzji o takim właśnie pogrzebie. Ogormną rolę odgrywa tu na pewno polska kultura cmentarna - kult zmarłych, obchodzenie Wszystkich Świętych, częste odwiedziny na cmentarzach.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeszcze jedno mnie zaskoczyło. Cmentarz jest bardzo zadbany, czysty, przy każdym sektorze wyznaczone są miejsca na segregację odpadów, są studnie, a obok nich specjalne pałąki na koneweki. A każda konewka przypięta kłódką, taką rowerową. Szkoda, że nie zrobiłam zdjęcia:)&lt;br /&gt;Do muru nie dotarliśmy w końcu, bo w pobliżu cmentarza odnaleźliśmy w lesie plac zabaw, gdzie dość długo zabawiliśmy. Mauerweg zostawiamy sobie na inną wycieczkę.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-7054957962789786595?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/7054957962789786595/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=7054957962789786595' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/7054957962789786595'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/7054957962789786595'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2008/10/berliner-mauerweg.html' title='Berliner Mauerweg'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SPUL7_5XW6I/AAAAAAAAAUU/e9PERBsffco/s72-c/DSC_0028.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-1690169899683066879</id><published>2008-09-28T14:20:00.000-07:00</published><updated>2008-10-23T15:15:30.906-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Teatr'/><title type='text'>"Hexenjagd" 26.09</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sztuka Arthura Millera w reżyserii Thomasa Schulte-Michelsa podobała mi się, jak właściwie wszystko w Deytsches Theater, ale nie byłam nią aż tak zachwycona jak sztukami widzianymi dotychczas. Bardzo podobała mi się surowa inscenizacja. Scena umieszczona była w ten sposób, że widownia znajodwała się po jej obu stronach. Miało to z pewnością czynić wrażenie pobytu na sali sądowej. Nie wiem czy aktorom trudno było grać do widzów znajdujących się po obu stronach sceny? Na scenie było surowo - sporo ciemnych krzeseł, zawieszonych na ścianach i zdejmowanych w razie potrzeby, łóżko, które w kolejnych aktach zastąpione zostaje stołami i nieliczne rewkizyty. Podobna surowość dotyczy strojów - niemal wszyscy ubrani są na czarno, z wyjątkiem jasnej koszuli Johna Proctora, nocnej koszuli Betty oraz koszuli Abigail, gdy spotyka się z Johnem. Największe wrażenie robią dziewczęta wkraczające na salę sądowe - wszystkie w czarnych sukniach i butach, skromne, podobne do siebie - tworzą niemal ścianę. Koniecznie muszę napisać parę słów o muzyce - pojawia się tylko między aktami, gdy szybciutko zmieniany jest układ rekwizytów. Muzyka skoczna, wesoła, powtarzająca ciągle ten sam motyw. Na początku śmieszy, zaskakuje, na końcu zasmuca, brutalnie podkreślając powagę wydarzeń na scenie. Większość z grających tu aktorów widziałam pierwszy raz. Szczególnie podobała mi się gra Meike Droste, która odtwarzała Marry Warren oraz Thomas Schmidt, grający Pastora Hale. Sven Lehmann grał ważną rolę Johna Proctora - jak zwykle grał świetnie, przejmująco, intensywnie. Ja nie mogłam jednak odrzucić skojarzeń z jego innymi rolami - zbyt podobnie kreuje swoje postaci.&lt;br /&gt;Dramat Millera bardzo podobał mi się, o czym napisałam &lt;a href="http://przeczytalamksiazke.blogspot.com/"&gt;tu&lt;/a&gt; - tak więc moje wymagania wobec inscenizacji zdawały się być wyższe niż zazwyczaj. Stąd pewnie lekki niedosyt.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SN_48SX6zZI/AAAAAAAAASc/EbGDL66rw7E/s1600-h/hexen.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SN_48SX6zZI/AAAAAAAAASc/EbGDL66rw7E/s200/hexen.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5251189405145288082" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Źródło: deutsches-theater.de&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;Arthur Miller, &lt;a href="http://www.deutschestheater.de/programm/stuecke/repertoire_detail.php?sid=989"&gt;"Hexenjagd"&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Reżyseria: Thomasa Schulte-Michels, Premiera 30.08.2008, Deutsches Theater Berlin&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-1690169899683066879?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/1690169899683066879/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=1690169899683066879' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/1690169899683066879'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/1690169899683066879'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2008/09/hexenjagd-2609.html' title='&quot;Hexenjagd&quot; 26.09'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SN_48SX6zZI/AAAAAAAAASc/EbGDL66rw7E/s72-c/hexen.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-3163760473822952276</id><published>2008-09-23T14:33:00.000-07:00</published><updated>2008-10-14T14:19:02.958-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Teatr'/><title type='text'>Deutsches Theater teatrem roku!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jury Theater heute przyznało Deutsches Theater sześć z dziewięciu nagród. Inscenizacją roku został "Wujaszek Wania" Jürgena Goscha (niestety dotąd jej nie widziałam). Constanze Becker została aktorką roku, wyróżniono jej rolę w "Die Ratten" oraz w "Wujaszku Wani". Aktorem roku zostali Ulrich Matthes za rolę Wani oraz Jens Harzer jako Astrow. Scenografia "Die Ratten" w wykonaniu Olafa Altmanna również została uhonorowana. Bruno Mechelke również grający w "Due Ratten" to odkrycie aktorskie roku.&lt;br /&gt;Deutsches Theater otrzymał również trzy nominacje do niemieckiej nagrody Deutsches Theaterpreis "Der Faust".&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-3163760473822952276?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/3163760473822952276/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=3163760473822952276' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/3163760473822952276'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/3163760473822952276'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2008/09/deutsches-theater-teatrem-roku.html' title='Deutsches Theater teatrem roku!'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-1290528843944760724</id><published>2008-09-23T14:03:00.000-07:00</published><updated>2008-10-23T15:15:53.519-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Teatr'/><title type='text'>"Mirandolina" 14.09</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jesienny sezon teatralny otwarty! Główna scena Deutsches Theater nadal jest remontowana. Sztuki wystawiane są na scenie kamerlanej oraz w specjalnie w tym celu postawionym namiocie, przed teatrem. Koniecznie chciałam zobaczyć "Was ihr wollt" ("Wieczór Trzech Króli") w reżyserii Thalheimera, na którą to sztukę wybierałyśmy się z Olą 14 września. W ostatniej chwili jednak rozchorował się jeden z aktorów i zdecydowałyśmy się pójść na "Mirandolinę", również wystawianą w namiocie. "Was ihr wollt" grane jest jeszcze w październiku, ale niestety nie będę miała możliwości się wybrać:(&lt;br /&gt;Tak więc prędko popędziłam do biblioteki po sztukę, której treść opisałam na moim drugim &lt;a href="http://przeczytalamksiazke.blogspot.com/"&gt;blogu książkowym&lt;/a&gt;. Sam namiot nie jest wielki, ale zapewnia bliskość sceny niemal z każdego rzędu. Sztukę wyreżyserował Ernst Stötzner, dotąd mi nieznany, co oczywiście dziwne nie jest. W końcu jestem zupełnym laikiem. Pomysł na inscenizację jest bardzo ciekawy. Postaci bardzo przejaskrawione mają stroje z epoki, kuriozalnie wielkie peruki, ogromne krynoliny i symbolicznie umalowane twarze. Stötzner wplata elementy śpiewu (rola Fabrizia) oraz rapu (rola sługi). Swoją grą zachwyca znów Constanze Becker jako Mirandolina oraz Lotte Ohm, grająca jedną z komediantek. Przejaskrawia ją do bólu, z każdego ruchu wyziera prosta dziewczyna, mówiąca z mocnym bawarskim akcentem. Przekomiczna! Właściwie pierwszy raz widziałam w teatrze komedię i świetnie się bawiłam. Po raz kolejny, siedząc na widowni, miałam uczucie, że znajduję się w swoim miejscu. Wspaniałe uczucie!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SNlcQO8nLGI/AAAAAAAAARU/dgZDRtX6Fw4/s1600-h/mirandolina1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SNlcQO8nLGI/AAAAAAAAARU/dgZDRtX6Fw4/s200/mirandolina1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5249328274637007970" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Źródło: deutsches-theater.de&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Carlo Goldoni, &lt;a href="http://www.deutschestheater.de/programm/stuecke/repertoire_detail.php?sid=981"&gt;"Mirandolina"&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Reżyseria: Ernst Stötzner, Premiera 12.09.2008, Deutsches Theater Berlin&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-1290528843944760724?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/1290528843944760724/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=1290528843944760724' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/1290528843944760724'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/1290528843944760724'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2008/09/mirandolina-1409.html' title='&quot;Mirandolina&quot; 14.09'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SNlcQO8nLGI/AAAAAAAAARU/dgZDRtX6Fw4/s72-c/mirandolina1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-499827345755705188</id><published>2008-09-23T13:54:00.000-07:00</published><updated>2008-10-14T14:19:26.594-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Opera'/><title type='text'>"Porgy and Bess" 6.07</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W teatrze sezon letni, więc wybrałam się do Deutsche Oper na gościnny występ Cape Town Opera z operą Gershiwna, DuBose i Dorothy Heyward "Porgy and Bess". Pierwszy raz byłam w Deutsche Oper, straszącej trochę architektruą lat 60. Nie należy jednak zniechęcać się, bo akustyka i komfort słuchania muzyki są wspaniałe. Nad sceną wyśiwetlany był tekst opery w niemieckim tłumaczeniu, co ułatwiało jej odbiór. Choć przyznać trzeba, że wiele z utworów było mi już znanych, bo to evergreeny Gershwina. Co mnie zachwyciło? Kolorowa, pełna aktorów scena, żywiołowość Afrykańczyków, spontaniczność ich reakcji, mnogość rekwizytów. A co mi się nie podobało - niestety nierówna jakość wykonania. Nie wszyscy niestety śpiewali na równym poziomie choć było kilka wspaniałych wykonań, zwłaszcza Porgy. Orkiestra opery za to grała absolutnie świetnie. Bardzo chciałabym wybrać się do Deutsche Oper jeszcze raz, na "prawdziwą" operę.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SNlZZkHXRuI/AAAAAAAAARM/lk82yyAcXH4/s1600-h/porgy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SNlZZkHXRuI/AAAAAAAAARM/lk82yyAcXH4/s200/porgy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5249325136403187426" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Źródło: www.deutscheoperberlin.de&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-499827345755705188?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/499827345755705188/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=499827345755705188' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/499827345755705188'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/499827345755705188'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2008/09/porgy-and-bess-607.html' title='&quot;Porgy and Bess&quot; 6.07'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SNlZZkHXRuI/AAAAAAAAARM/lk82yyAcXH4/s72-c/porgy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-6317148087450582231</id><published>2008-09-23T13:43:00.000-07:00</published><updated>2008-10-23T15:16:40.355-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Teatr'/><title type='text'>"Die Phsyiker" 05.06</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Główna scena teatru w remoncie, więc przerzuciłyśmy się na scenę kameralną. Tym razem wybrałyśmy innego reżysera - "Fizyków" Dürrenmata w inscenizacji Andrása Fricsaya. Po surowych, oszczędnych inscenizacjach Thelheimera, czekała nas sztuka pełna symboli, bogata w rekwizyty. Fizycy mieszkają w sanatorium, które nieomylnie leży w Szwajcarii. W tle widać krowę, góry, łąki i naturalnie szwajcarskie chorągiewki. Samo sanatorium odstrasza maszynerią - wszystko poruszane jest przyciśnięciem odpowiedniego guzika, straszą rury i klapy a winda prowadząca do pokojów pacjentów przypomina klatkę. Ale podobała mi się ta inscenizacja, z zaciekawieniem odkrywałam kolejne szczegóły i domyślałam się ich znaczenia. Nie wszystkie udało mi się odkryć, a niektóre dotąd są dla mnie zagadką, choćby żółta sukienka żony Möbiusa. Nie zawiodłam się również na grze aktorskiej, szczególnie podobał mi się Jörg Gudzuhn w roli Newtona oraz znana mi już z poprzednich sztuk Barbara Schnitzler jako siostra oddziałowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SNlXM08FG5I/AAAAAAAAARE/6xcxAu8QmfU/s1600-h/physiker.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SNlXM08FG5I/AAAAAAAAARE/6xcxAu8QmfU/s200/physiker.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5249322718557707154" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Źródło: deutsches-theater.de&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Friedrich Dürrenmatt &lt;a href="http://www.deutschestheater.de/programm/stuecke/repertoire_detail.php?sid=489"&gt;"Die Physiker"&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Reżyseria: &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;András Frisay, Premiera 28.04.2005, Deutsches Theater Berlin&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-6317148087450582231?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/6317148087450582231/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=6317148087450582231' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/6317148087450582231'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/6317148087450582231'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2008/09/die-phsyiker.html' title='&quot;Die Phsyiker&quot; 05.06'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SNlXM08FG5I/AAAAAAAAARE/6xcxAu8QmfU/s72-c/physiker.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-1606247687076554415</id><published>2008-09-23T13:33:00.000-07:00</published><updated>2008-10-23T15:16:59.465-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Teatr'/><title type='text'>"Die Wildente" 8.04</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kolejna sztuka w reżyserii Michaela Thalheimera - "Dzika kaczka" Ibsena. Od pierwszeh chwili uderza widza typowa dla Thalheimera oszczędna inscenizacja. Inscenizacja przemyślana i szalenie ciekawa. Scena tworzy jakby mikrokosmos, ukośnie zaprojektowana, z końcem każdej sceny obraca się jak planeta. Tym chwilom towarzyszy znów muzyka Berta Wrede - cudowna! Sztuka jak zwykle wspaniale zagrana, niezpomnianą dla mnie kreację stworzyła młoda Henrike Johanna Jörissen, która grała czternastoletnią Hedwig. W bardzo interesujący sposób rozwiązał Thalheimer strych, na którym rodzina Ekdal hoduje dziką kaczkę oraz inne zwierzęta. Osoby udające się na strych, stają z lewej strony sceny i gwiżdżą. Pomysł prosty, a jak trafny! Tym razem w teatrze byłam sama - nie żałuję, było cudownie!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SNlUy1Fe9MI/AAAAAAAAAQ8/qX7o7XIcyuI/s1600-h/wildenetepg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SNlUy1Fe9MI/AAAAAAAAAQ8/qX7o7XIcyuI/s200/wildenetepg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5249320072897295554" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Źródło: deutsches-theater.de&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Henrik Ibsen &lt;a href="http://www.deutschestheater.de/programm/stuecke/repertoire_detail.php?sid=892"&gt;"Die Wildente"&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Reżyseria: Michael Thalheimer, Premiera 2.02.2008, Deutsches Theater Berlin&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-1606247687076554415?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/1606247687076554415/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=1606247687076554415' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/1606247687076554415'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/1606247687076554415'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2008/09/die-wildente-804.html' title='&quot;Die Wildente&quot; 8.04'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SNlUy1Fe9MI/AAAAAAAAAQ8/qX7o7XIcyuI/s72-c/wildenetepg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-7121303203056973566</id><published>2008-09-23T13:17:00.000-07:00</published><updated>2008-10-14T14:20:03.768-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Teatr'/><title type='text'>"Die Ratten" 28.03</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szczury Gerharta Hauptamanna to oczywiście klasyka. Jednak tym razem lepiej przygotowałam się do sztuki i przeczytałam wpierw dramat, by móc bardziej koncentrować się na inscenizacji i grze aktorskiej. I dobrze zrobiłam, bo prawie całkowicie napisana jest w gwarze berlińskiej.&lt;br /&gt;Od pierwszych chwil zachwyciła mnie inscenizacja. Aktorzy poruszają się zgięci, skuleni na zupełnie pustej drewnianej podłodze, ograniczeni od góry takim samym drewnianym sufitem. Grają przejmująco, sugestywnie. Wrażenie to pogłębia bardzo oszczędna inscenizacja, reżyser zrezygnował z niemal wszystkich rekwizytów. Po sztuce wiedziałam już, że Michael Thalheimer zostanie moim ulubionym reżyserem. Szalenie podobała mi się muzyka Berta Wrede oraz gra Constanze Becker, która wystąpiła w roli Pani John.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SNlSRagq2CI/AAAAAAAAAQ0/LowoyAV43_Y/s1600-h/ratten.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SNlSRagq2CI/AAAAAAAAAQ0/LowoyAV43_Y/s200/ratten.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5249317299804624930" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Źródło: deutsches-theater.de&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Gerhart Hauptmann &lt;a href="http://www.deutschestheater.de/programm/stuecke/repertoire_detail.php?sid=889"&gt;"Die Ratten"&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Reżyseria: Michael Thalhemer, Premiera 6.10.2007, Deutsches Theater Berlin&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-7121303203056973566?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/7121303203056973566/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=7121303203056973566' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/7121303203056973566'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/7121303203056973566'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2008/09/die-ratten-2803.html' title='&quot;Die Ratten&quot; 28.03'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SNlSRagq2CI/AAAAAAAAAQ0/LowoyAV43_Y/s72-c/ratten.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-2535062092283908570</id><published>2008-09-23T13:05:00.000-07:00</published><updated>2008-10-14T14:20:14.223-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Teatr'/><title type='text'>"Medea" 11.01</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moje pierwsze teatralne spotkanie w tym roku nastąpiło 11 stycznia - Ola wyciągnęła mnie na "Medeę" Grzegorza Jarzyny. Właściwie za bardzo nie musiała mnie wyciągać, wybrałam się na sztukę pełna entuzjazmu. Jarzyna przedstawił bardzo ciekawą adaptację dramatu. Akcję przeniósł do współczesnego Wiednia, dokąd przybywa rodzina z Gruzji. Ojciec, głowa rodziny, jest biznesmenem pełną gębą, rzadko bywa w domu i oczywiście dość szybko znajduje sobie kochanką. Matka, próbująca odnaleźć się w nowym miejscu, cierpiąc z powodu zdrady mężą, wciela się we współczesną Medeę. Sylvie Rohrer gra ją przejmująco, scena gdy przeklina męża, porusza do głębi, wstrząsa widzem. Mimo że od obejrzenia sztuki minęło osiem miesięcy, wciąż mam przed oczami tę scenę. Jarzyna wyreżyserował tę sztukę w Burgtheater we Wiedniu, ja obejrzałam ją na gościnnym występie w Berlinie.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SNlOZN4ageI/AAAAAAAAAQs/LGbrr6_RCEE/s1600-h/medea.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SNlOZN4ageI/AAAAAAAAAQs/LGbrr6_RCEE/s200/medea.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5249313035806999010" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Źródło: burgtheater.at&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Eurypides, &lt;a href="http://www.burgtheater.at/Content.Node2/home/spielplan/spielplan_werkbeschreibung.php?eventid=623368"&gt;"Medea"&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://www.burgtheater.at/Content.Node2/home/spielplan/spielplan_werkbeschreibung.php?eventid=623368"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Reżyseria: Grzegorz Jarzyna, Premiera 30.12.2006, Burgtheater Wien&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-2535062092283908570?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/2535062092283908570/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=2535062092283908570' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/2535062092283908570'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/2535062092283908570'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2008/09/medea.html' title='&quot;Medea&quot; 11.01'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SNlOZN4ageI/AAAAAAAAAQs/LGbrr6_RCEE/s72-c/medea.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-5390108344126777922</id><published>2008-09-23T12:55:00.000-07:00</published><updated>2010-06-05T15:34:33.122-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Teatr'/><title type='text'>"Caveman"</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To było nasze pierwsze wyjście we dwoje, 5 stycznia. "Caveman" to monodram Amerykanina Roba Beckera - mężczyzna właśnie wyrzucony z domu przez żonę dzieli się swoimi przemyśleniami i spostrzeżeniami na temat różnic między kobietami i mężczyznami. Wnioskiem tych rozważan jest stwierdzenie, iż mężyczyźni to łowcy a kobiety zbieraj ą. Temat stary jak świat, a więc i rozrywka była to z kategorii lekkich, łatwych i przyjemnych. Na początku trudno było mi się wczuć w atmosferę i pierwsze dowcipy mnie nie śmieszyły ale z czasem było coraz lepiej. Christoph Schobesberger świetnie wcielił się w rolę Cavemana, byłam pod wrażeniem, że przez ponad dwie godziny potrafił wypełnić swoją osobą całą scenę. Wiecej o Cavemanie można przeczytać &lt;a href="http://www.cavemanshow.com/"&gt;tu&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-5390108344126777922?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/5390108344126777922/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=5390108344126777922' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/5390108344126777922'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/5390108344126777922'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2008/09/caveman.html' title='&quot;Caveman&quot;'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-593002017667898174.post-6530321524006960612</id><published>2008-09-22T06:04:00.000-07:00</published><updated>2008-09-22T06:09:49.754-07:00</updated><title type='text'>Prolog</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Czemu kolejny blog? To próba realizacji słynnego cytatu "Chwilo trwaj, jesteś tak piękna!". Odkąd wróciłam do pracy w styczniu tego roku, wiele dzieje się w moim życiu. Zaczęłam robić to, na co zawsze miałam ochotę i nie wiedzieć czemu nigdy nie realizowałam planów. Dzięki Oli zaczęłam chodzić do teatru. I właśnie o nim najwięcej będę pisać. Nie mam doświadczenia w ocenie sztuk teatralnych, nie mam doświadczenia widza, ani nie czytam branżowych czasopism. Będą to więc luźne myśli laika, bardziej spisane ku mojej pamięci niż w celu sporządzenia krytyki z prawdziwego zdarzenia. Myślę, że od czasu do czasu trafią się także posty na inne tematy, nie wykluczam stworzenia czegoś w rodzaju terminarza. Niech to będzie niespodzianką:) &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/593002017667898174-6530321524006960612?l=mojmikrokosmos.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/feeds/6530321524006960612/comments/default' title='Kommentare zum Post'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=593002017667898174&amp;postID=6530321524006960612' title='0 Kommentare'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/6530321524006960612'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/593002017667898174/posts/default/6530321524006960612'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojmikrokosmos.blogspot.com/2008/09/prolog.html' title='Prolog'/><author><name>Anna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06077439546808561502</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_vJTgcxYSrWc/SLnOwNrKyBI/AAAAAAAAANk/5mAsxDuupV8/S220/lesen1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
