Jak przetrwać zimę w Portugalii?

Pewnie zastanawiacie się jak przetrwać zimę w Portugalii? Powiem wam szczerze, łatwo nie jest, ale postaram się wam dać kilka wskazówek i rad. Koniecznie należy:

1. Polubić kolor zielony. 

Suche trawsko, chwasty i chaszcze, które pokrywają wszystkie algarviańskie łąki zamieniają się po pierwszych deszczach, przeważnie koło listopada, w zielony dywan. Zieleń czyha za każdym rogiem, by zaatakować oczy. Zielone drzewa, zielone krzewy, zielona trawa. Żeby nie było nudno, po pierwszych jesiennych deszczach zaczyna się rozpleniać Oxalis pes-caprae. Ten gatunek koniczyny dotarł na Półwysep Iberyjski z Republiki Południowej Afryki i rośnie wszędzie. Tym sposobem wszechobecna zieleń nabiera żółtych kropek. Przetrwa ć inwazję zieleni pomagają też owocujące na potęgę pomarańcze i kwitnące migdałowce. W lutym zaczynają kwitnąć mimozy, które ja nazywam portugalskimi forsycjami, a poza tym, jak pisałam, zieleń :P

Kwitnący migdałowiec i ta okropna zieleń, styczeń 2016

Oxalis na pierwszym planie, styczeń 2015

Luty 2015 i jak zwykle Oxalis

Mimozy, luty 2015

2. Zmusić się do chodzenia na plażę.

Chodzenie na plażę zimą to jak wyprawa na pustkowie. Żywego ducha człowiek nie wypatrzy, tylko fale, piasek, skały, szum morza. Nuda, mówię wam :P

Styczeń 2016

Styczeń 2015

3. Zrezygnować z szykownych kozaczków, rękawiczek i czapek.

Oczywiście można biegać w kozaczkach, Portugalki przy plus dziesięć wskakują w kozaki, zawijają się szczelnie w szale, a co ambitniejsze wpychają dzieci w puchówki. W Aldiku szaliczki i ocieplane kapciuchy schodzą na pniu ale moje dzieci i tak wolą crocsy. Jeśli jednak uwielbiacie chodzić w kozakach i kalesonkach to będzie wam trudno przetrwać zimę w Algarve.

4. Pokochać wiatr.

W najbardziej wysuniętym na południowy-zachód kawałku Europy zawsze wieje. Czasem wieje leciutko, czasem powiewa, a czasem mamy huragan, po którym ściągamy z dachu masywny parasol przeciwsłoneczny, a niektórych sprzętów szukamy u sąsiada. Jeśli więc nie tolerujecie wiatru, to nie dla was portugalska zima (i lato).

Wieje, a za murem już tylko Ameryka, Sagres, luty 2015

5. Przyzwyczaić się do okularów słonecznych.

Bez okularów słonecznych nie wychodzę z domu, nawet jak jest pochmurno. Ciągle jest jasno, bardzo jasno, a jak wyjdzie słońce za jasno. Okulary słoneczne są dla mnie nieodzowne. 

6. Pokochać wełniane skarpety.

Tak, serio. Portugalczycy rzadko mają ogrzewanie centralne, za to mają nieizolowane domy i niemal ciągle stuprocentową wilgotność powietrza. W takim domu dogrzewają się kominkiem albo grzejnikami. Domyślacie się jak jest w środku? Powietrze często zatęchłe, po kątach grzyb i jest potwornie zimno. Ten rodzaj zimna, który włazi przez nogi prosto w kości. Nigdy w życiu tak nie marzłam w domu, jak w Portugalii. Przyzwyczajeni do 22 stopni w domu goście z dalekiej północy lub wschodu, dostają szoku termicznego :) Ale nie martwcie się, my mamy centralne ogrzewanie i nie marzniemy :)

7. Znielubić śnieg.

Kochacie białe szaleństwo, bitwy na śnieżki, lepienie bałwana, zakładanie bielizny termicznej, rękawiczek, szalików, czapek, nauszników, kalesonów itp., itd.? No to zapomnijcie o Portugalii. Najbliższy śnieg mamy w Sierra Nevada w Hiszpanii lub w Serra da Estrella na północy Portugalii.

I jak się wam podoba taka zima? 

Ten wpis powstał w ramach projektu Klubu Polek na Obczyźnie.
Chcecie się dowiedzieć co inne Polki piszą o zimie w swoich krajach? Zapraszam was tutaj!

Kommentare

Beliebte Posts